Z myślą o 22. wieku

W swoich publikacjach i wypowiedziach publicznych starałem się wykazać, iż proces budowania nowego i lepszego świata oraz innowacyjnej cywilizacji 21. i 22. wieku nie jest utopią, urojeniem intelektualnym czy tylko pobożnym życzeniem. Budowa ta jest już poważnie zaawansowana a jej fundamenty dość mocne i solidne. Chodzi mi w szczególności o dwa najważniejsze filary cywilizacji ludzkiej 22. wieku, a mianowicie – o Chiny i o BRICS. Byłoby pożądane, aby dołączyły do nich również inne filary, jak, np., Unia Europejska, Unia Afrykańska, ASEAN, Ameryka Północna, Ameryka Południowa, Australia/Oceania, Ruch Państw Islamskich itp.
Jest oczywiste, iż cywilizacja 22. wieku powinna mieć kompleksowy, globalny charakter i obejmować wszystkie podmioty (komponenty) zdolne i niezbędne do zapewnienia efektywności tego procesu oraz odpowiedniej wytrzymałości i trwałości nowego gmachu cywilizacyjnego.
Jako przekonany humanista wierzę głęboko, iż urzeczywistnienie i pomyślne uwieńczenie tego dzieła jest w pełni możliwe i realne. Potrzebna jest tylko dobra wola polityczna, przekonanie, determinacja i twórcze zaangażowanie wszystkich zainteresowanych oraz odpowiednie środki na te cele. Niezbędne jest też konstruktywne współdziałanie i koordynacja poczynań – dla dobra wspólnego. Tego jeszcze nie ma w wystarczającej mierze. Nadal dominuje w świecie obłędna rywalizacja, podejrzliwość, nienawiść, agresywność oraz chęć przechytrzenia i pokonania rywala. Nadal zbyt wielu decydentów rozumuje w kategoriach partykularnych a nie uniwersalnych. Nadal też cywilizacja ludzka z początków 21. wieku traktowana jest nie jako jedna zwarta całość lecz jako kompozycja nie przystających do siebie i powaśnionych części składowych. Dlatego też zbudowanie lepszej cywilizacji 22.wieku wymagałoby już teraz przestawienia myślenia i praktyki na nowe tory – czyli działania na rzecz całej wspólnoty ludzkiej – zamiast dotychczasowego indywidualizmu i separatyzmu. Mam świadomość, iż byłby to wręcz niewyobrażalny wstrząs i gruntowna przemiana jakiej jeszcze nie było w dziejach człowieczeństwa.
Jestem też racjonalistą i pragmatykiem. Niemniej jednak, choć na chwilkę chciałbym przeobrazić się w niepoprawnego optymistę i idealistę, żeby wyeksponować własną wyimaginowaną w marzeniach futurystyczną wizję owego świata 22. wieku. To świat powszechnego dobra oraz wiekuistego pokoju i harmonii dla wszystkich. Świat stworzony nie tylko z woli i na podobieństwo Dobra Najwyższego, lecz również wyśniony przez najtęższe umysły wszechczasów, ale świat dziś wręcz nieosiągalny i nigdy dotąd nieurzeczywistniony w praktyce. Żeby stał on się możliwy, niezbędne byłoby już teraz zawarcie kompleksowego porozumienia, wielkiej ugody globalnej, przynajmniej pomiędzy najważniejszymi filarami przyszłego świata. Bez takiej ugody, jego budowanie będzie bardzo utrudnione i przedłużające się w czasie.
Przez całe tysiąclecia, w ewolucji świata prym wiodło kilka głównych ośrodków – filarów cywilizacyjnych: Chiny, Indie, Azja Środkowa, obszar Morza Śródziemnego a następnie – obydwa obrzeża Północnego Atlantyku. Obecny stan rzeczy na świecie jest więc wypadkową specyfiki, oddziaływania i interakcji wszystkich tych cywilizacji. Nie ma co ukrywać, że jest to stan rzeczy niegodny człowieka. Mało tego, każda z ww. i innych wielkich cywilizacji (np. indiańskiej) nie była zbyt łaskawa nawet dla własnych obywateli, znajdujących się w jej obrębie, a co dopiero dla wszystkich pozostałych istot ludzkich zamieszkujących na kuli ziemskiej? Czyli, każda z dotychczasowych cywilizacji wniosła kawałek swego negatywnego wkładu do obecnego stanu rzeczy na Ziemi i każda też ponosi swą część odpowiedzialności i winy za tenże stan rzeczy. Przyznajmy to obiektywnie i samokrytycznie. Obecnie jednak, główny ośrodek rozwoju cywilizacyjnego przenosi się na rozległe obszary Azji i Pacyfiku. Znamienne, iż prym w tym procesie modernizacyjnym wiodą właśnie najstarsze cywilizacje świata – Chiny i Indie. Znać, potrafiły i zdołały one wyciągnąć stosowne wnioski z doświadczeń swej przebogatej historii dla teraźniejszości i dla przyszłości, przez co obecnie są lokomotywami i filarami budowania cywilizacji 22. wieku.
Tego samego nie da się jeszcze powiedzieć o Europie Zachodniej i o Ameryce Północnej. Najwidoczniej, i jedna i druga wymaga jeszcze dłuższego czasu i większego wysiłku moralno-materialnego, albo też silnego uderzenia „głową w mur”, żeby podążyć tropem Chin i Indii oraz zgodnie współpracować z nimi. Europa Zachodnia i – częściowo – Południowa wniosła kolosalny i cenny wkład do skarbnicy cywilizacyjnej, poczynając od zamierzchłej starożytności aż do Odrodzenia włącznie. Później jednak, ta pozytywna dziejotwórcza rola Europy Zachodniej uległa odwróceniu i przeobraziła się w czynnik generujący zjawiska degeneracji i demoralizacji w rozwoju cywilizacyjnym. Europa Zachodnia zapragnęła bowiem panować nad światem. Przykładów jest wiele: kolonizacja na całym globie, wojny napoleońskie, 1. i 2. wojny światowe, wywołane przez Europejczyków, udział w „zimnej wojnie”, kryzysy gospodarcze i wiele innych. Koniec końców, Europie Zachodniej nie powiodło się panowanie nad światem, przez co – subiektywnie i obiektywnie – jest ona spychana do roli drugorzędnego mocarstwa w cywilizacji 22. wieku.
Podobny los, na własne życzenie, spotyka Amerykę Północną (bardziej USA niż Kanadę). Jest ona tworem pochodzenia europejskiego ze wszystkimi zaletami i wadami wynikającymi z tego faktu. Proces dekolonizacji, dwie wojny światowe, dwa wielkie kryzysy, przesuwanie się głównego ośrodka cywilizacyjnego z obszarów Północnego Atlantyku do Azji/Pacyfiku i inne zjawiska makro sprawiły, iż Europa Zachodnia ulegała stopniowemu osłabieniu, zaś równocześnie Ameryka Północna – pewnemu umocnieniu. Ale tylko do pewnego okresu, tzn. do początku 2. kryzysu globalnego (2007 r.). Niemniej jednak, od czasu koalicyjnego zwycięstwa nad faszyzmem niemieckim i włoskim oraz nad militaryzmem japońskim, Stany Zjednoczone poczuły się silne, aroganckie i najważniejsze w świecie. To poczucie wzmocniło się jeszcze bardziej w wyniku upadku ZSRR (1991 r.), do czego USA walnie się przyczyniły. Od tego momentu, decydentom amerykańskim zdawało się, że mogą samodzielnie decydować o losach reszty świata i robić wszystko, co im się podoba. Amerykańska arogancja, agresywność i pewność siebie sięgnęła apogeum. Ale świata nie udało się przekształcić w Stany Zjednoczone Ziemi! Wkrótce jednak miało się okazać, że kierownictwo amerykańskie popełniło kolosalny błąd w ocenach i w rachubach, nie zdoławszy osiągnąć żadnego z zamierzonych celów strategicznych (panowanie nad światem, Pax i Democratia Americana i in.). Oczywiście, nic nie jest jeszcze przesądzone raz na zawsze, ale dotychczasowe fakty i procesy historyczne mówią same za siebie. W ten sposób, obie strony Północnego Atlantyku zmarnowały unikalną szansę historyczną naprawienia świata i odniesienia samemu określonych korzyści z tego tytułu.
Jakby to paradoksalnie nie brzmiało, właśnie Europa Zachodnia i Ameryka Północna ponoszą, w czasach nowożytnych i współczesnych, relatywnie największą winę za doprowadzenie do obecnego stanu rzeczy na Ziemi. Wielka dramaturgia tej sytuacji polega też na tym, iż nie są one, póki co, w stanie wyzwolić się ze swych starych imperialnych i wielkopańskich okowów, standardów i stereotypów oraz dostosować się, ideologicznie i praktycznie, do rodzącej się nowej sytuacji na  świecie. Tu jednak próżni być nie może. Jeśli Europa Zachodnia (UE) i Ameryka Północna nie zechcą włączyć się konstruktywnie do urzeczywistniania nowego kształtu życia na Ziemi, wówczas zrobi to za nich ktoś inny! „Vouloir c’est pouvoir”, głosi znane francuskie porzekadło („chcieć – to móc”). Problem jednak w tym, iż – jak stwierdziłem powyżej – jeszcze nie wszyscy chcą! Przeto nic dziwnego, iż – w swym odwiecznym rozwoju – świat przechodzi obecnie przez fazę niespotykanych turbulencji, niepokojów i trudności – o nieobliczalnych konsekwencjach.
Na drodze do nowej cywilizacji 22. wieku piętrzą się jeszcze liczne i poważne przeszkody wznoszone, głównie, przez starą cywilizację. Ich usuwanie trwać będzie dość długo oraz wymagać zwielokrotnionych i wytrwałych wysiłków. Największą zagadką w moich rozmyślaniach i dociekaniach w tej mierze jest pytanie, czy stara cywilizacja z obszarów Północnego Atlantyku zdobędzie się w ogóle na dokonanie rewolucyjnego przełomu w swej filozofii i w praktyce stosunków międzynarodowych oraz czy opowie się kiedykolwiek za budowaniem nowej cywilizacji? Prognozuję, iż nie jest to wykluczone w dalszej perspektywie lub w przypadku ewentualności, kiedy stara cywilizacja znalazłaby się w sytuacji bez wyjścia. Wówczas alternatywa byłaby następująca: albo zagłada lub samozagłada, albo dominacja lub równouprawnienie, albo też pogodzenie się z losem i dostosowanie się do uwarunkowań nowej cywilizacji?! Zakładam także, iż tradycjonalistyczne kategorie oligarchów i decydentów rządzących w wielu państwach Północnego Atlantyku (wielki kapitał i kompleks wojskowo-przemysłowy oraz masoneria), niezależnie od manipulowanych przetasowań wyborczych – raz na lewo, raz na prawo, będą przeciwstawiały się zdecydowanie tworzeniu nowego świata policentrycznego. Stanowi on bowiem realne zagrożenie dla ich interesów i preferencji oraz nagromadzonego dotąd majątku. Trzeba będzie oddać znaczną część tego, co się nagrabiło przez stulecia! Pytanie tylko, czy społeczeństwa tych państw, które wiążą niemałe nadzieje z nowym światem, zdołają obalić stare konserwatywne władze i włączyć się do budowania nowego? Nie należy wykluczać i takiej ewentualności, czyli powszechnej rewolucji.
Kolejnym kardynalnym błędem Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej jest nasilająca się konfrontacja z Islamem. Dotyczy ona wprawdzie wojowniczej i ekspansywnej części fundamentalizmu islamskiego, ale rzutuje już na całokształt tych stosunków. Akurat w tej mierze – podejście starego świata do Islamu powinno być odwrotne: należy czynić wszystko, aby stworzyć warunki do konstruktywnego włączenia się Islamu do budowania nowego świata. Ruch Państw Islamskich, będzie najprawdopodobniej jednym z głównych filarów policentryzmu globalnego w 22. wieku. Ponadto, Islam jest instytucją – także polityczno-społeczną – liczącą ponad 2 mld ludzi. Nie można ich lekceważyć. Są to ludzie, którzy – w większości – nie cierpią już porządków starego świata i dążą ku nowemu.
Jego budowanie należy zacząć naturalnie od idei, od pomysłu i od programu. Z tym wszakże nie jest jeszcze najlepiej. Ścierają się nieustannie przeróżne koncepcje i wizje cywilizacji ludzkiej w 22. wieku. To dobrze. Nie ma jednak pewności, kiedy i jak z owego tygla ideologiczno-koncepcyjnego i programowego wyłoni się odpowiednio wygotowana, strawna i w miarę jednorodna formuła przyszłej cywilizacji? Pewne jest natomiast, iż musi się ona pojawić, im wcześniej tym lepiej, bowiem wszelkie bezhołowie w sferze teoretycznej uniemożliwiłoby budowanie nowej cywilizacji w praktyce.
Doświadczenie historyczne uczy też, iż – od czasów pradawnych – ludzkość zawsze i nieustannie miała do czynienia z walką idei, od skrajnej lewicy do skrajnej prawicy i że nigdy  w wyniku tej walki nie powstała jeszcze ideologia wspólna wszystkim ludziom i aprobowana w pełni przez nich, jak np. humanizm, uniwersalizm i in. Iluzją byłoby prognozowanie, iż w perspektywie 22. wieku powstanie jednorodna ogólnoludzka ideologia i teoria tego rodzaju, ale niezbędne jest, aby skala wspólnoty i zbieżności ideologicznej całej ludzkości była znacznie większa, niż do tej pory. Spełnienie tego wymagania psychologiczno-ideologicznego jest niezwykle ważne i wcale nie mniej trudne do osiągnięcia niż budowanie fundamentów materialnych cywilizacji 22. wieku. Od dawna eksponowano na świecie, bez większego powodzenia, wymarzoną „jedność w różnorodności”. Teraz nadchodzi pora, aby to marzenie stało się rzeczywistością.
I tak oto, dotykamy religijnych aspektów odwiecznej rywalizacji i walki ideologicznej. Można przyjąć, iż każda z wielkich (i mniejszych) religii – chrześcijaństwo, islam, buddyzm, hinduizm, konfucjanizm, judaizm, szintoizm i in. – na swój sposób jest ideologią. Teologia – to też ideologia. Jeśli tak, to – od pojawienia się pierwszych wierzeń i wyznań na świecie – mamy nieustannie do czynienia z niszczycielską wojną religijną w skali lokalnej, krajowej, regionalnej i globalnej, która nasila się coraz bardziej w naszych czasach.  Tego być nie powinno w cywilizacji 22. wieku. Wyznawcy każdej z religii uważają, z reguły, że ich wiara jest najlepsza i najważniejsza w świecie i że wszyscy ludzie powinni być jej wiernymi, zaś ci, którzy nie są to niewierni, czyli ludzie gorszej kategorii. Ileż to nieszczęść i tragedii ludzkich, rozgrywających się nierzadko w imię wspólnego Boga, dokonano w dziejach świata? To wielki paradoks i hańba dotychczasowej cywilizacji – nie do pomyślenia w cywilizacji 22. wieku.
Powiada się niekiedy, iż szybki postęp naukowo-techniczny prowadzi nieuchronnie do erozji niektórych najbardziej konserwatywnych religii, choć jednocześnie można zaobserwować wzrost znaczenia i rozszerzanie się wpływów innych wyznań. W wielu krajach i regionach świata postępuje proces laicyzacji (czy ateizacji) społeczeństw. Takie są fakty. Ale czy to doprowadzi do erozji i do zaniku wierzeń religijnych oraz do oparcia rozwoju indywidualnego i ogólnoludzkiego wyłącznie na przesłankach racjonalnych i naukowych? Wątpię. Równie nierealistyczne byłoby wyobrażanie sobie powstania, na bazie wielu wspólnych elementów, jednej jedynej religii dla wszystkich wyznawców. Bez wątpienia, rozwiązanie tego rodzaju byłoby swoistym ideałem w cywilizacji 22. wieku, które zapewniłoby człowieczeństwu wielkie oszczędności materialne i psychologiczne oraz uniknięcie strat ludzkich z powodu wojen religijnych. Dlatego też, niezbędne będzie wypracowanie, w ramach wielkiej ugody światowej, odpowiedniego i rozumnego modus vivendi, systemu pokojowego współżycia między religiami oraz położenie kresu wojnom religijnym. Religie nie powinny być hamulcem w innowacyjnym rozwoju naszej cywilizacji, lecz stać się katalizatorem ułatwiającym i przyspieszającym ten rozwój. W tym świetle, wszelkie mrzonki o grożącej nam rzekomo   „konfrontacji (zderzeniu) kultur” zaliczyć należy do kręgu najbardziej absurdalnych i najbardziej niebezpiecznych pomysłów, jakie pojawiły się w szarych komórkach niektórych ludzi. 22. wiek ma być epoką nie konfrontacji, lecz kolaboracji i współistnienia kultur, których aspekty religijne są ważną częścią składową.
Pionierzy i promotorzy nowego świata i policentryzmu – mocarstwa BRICS – dają dobry przykład i wzorzec do naśladowania w zakresie współistnienia społeczeństw, kultur i religii. W ich przypadkach, instytucje te są niezwykle bogate i zróżnicowane, choć nie przeciwstawne. Wprawdzie, np. w Indiach, dochodziło niejednokrotnie do waśni na tle religijnym, ale nie stanowią one przeszkody w efektywnych poczynaniach władz i społeczeństwa tego supermocarstwa na rzecz rozwijania BRICS oraz budowania nowej cywilizacji. Członkowie BRICS traktują różnice kulturowo-religijne między sobą w sposób jak najbardziej naturalny – jako element ich bogactwa i czynnik postępu a nie jako przeszkodę w rozwijaniu współpracy wzajemnej. Gorzej natomiast sprawa ma się w zakresie globalnych stosunków między islamem a judaizmem oraz – w niektórych przypadkach – między islamem a chrześcijaństwem. Nie są to jednak przeszkody nie do pokonania.
Jeszcze kilka obserwacji uogólniających – starożytne przekleństwo (chińskie, żydowskie...) głosi: „obyś doczekał ciekawych czasów”! I doczekaliśmy. Pół biedy, gdyby czasy dzisiejsze były tylko ciekawe. Poza aspektem ciekawości – są one jednak bezprecedensowo trudne i niebezpieczne. Współczesna sytuacja na Ziemi przypomina bowiem wygasający wielki wulkan wypluwający ze swych czeluści resztki lawy, kamieni, popiołów i gazów trujących, niszczących bliższe i dalsze otoczenie. Tak też, stara cywilizacja ludzka, datująca się od zamierzchłych czasów, zbliża się do nieuchronnego krańca swego istnienia i funkcjonowania. Spoglądając daleko wstecz, na całą długą drogę przebytą przez człowieka, można wyrazić zadowolenie i dumę z wielu osiągnięć i dokonań jego geniuszu oraz trudu i znoju. Ale jednocześnie odczuwa się głęboki smutek i żal, że losy ludzkości nie potoczyły się inną, lepszą drogą. Dziś dobrze już widać, co można i co należałoby poprawić, żeby stara cywilizacja nie była przeważająco, nieustającym ciągiem marnotrawstwa, straconych szans i możliwości, co doprowadziło do współczesnej rażącej dehumanizacji i do degradacji człowieczeństwa pod każdym względem.
Czy człowiek będzie mądry po szkodzie? Powinien być – a jeśli by nie był, to skaże się nieuchronnie na samozagładę. Wkraczamy dziś w etap przejściowy między starą cywilizacją a nową. Stare umiera w konwulsjach a nowe rodzi się w bólach. Rzec można, iż trwają właśnie silne skurcze porodowe. Stąd tyle krwi, płaczu, niepokojów i elementów konfrontacji. Po części, trwające (od początku 21. wieku) ponowne przeciąganie liny między Wschodem i Zachodem oraz obecną 2. „zimną wojnę” można traktować jako zjawiska normalne i wytłumaczalne. Wszakże pod warunkiem, że nie przekroczy się istniejącej obiektywnie granicy bezpieczeństwa między stronami przeciągającymi linę. Człowiek przyszłości zasługuje nie na prawo pięści, czy na mentalność i subkulturę kowbojską, lecz na równość, partnerstwo, pokój, współpracę i prawdziwą demokrację.
Terenów konfrontacji i dysproporcji jest wiele, przypomnijmy najważniejsze z nich: bogaci – biedni, Wschód – Zachód, Północ – Południe, rozwinięci – zacofani, chorzy – zdrowi, wierni – niewierni, uzbrojeni – bezbronni, syci – głodni, biali – kolorowi, lewica – prawica a nawet kobiety – mężczyźni (tu i ówdzie) itp. itd. W tym kontekście, najbardziej niebezpieczna jest zauważalna, w kamuflażu współpracy, coraz bardziej nasilająca się konfrontacja różnego rodzaju między wielkimi: USA/UE a Rosja oraz USA/Japonia a Chiny. W konfrontacji tej Waszyngton stosuje, m.in., wypróbowaną u siebie metodę – Occupy Wall Street, stymulując antyrosyjski majdan w Kijowie i antychiński majdan w Hong Kongu.
Obiektywnie, strona zachodnia, dążąc do umocnienia swych pozycji w świecie 21. i 22. wieku igra z ogniem piekielnym, komplikuje i hamuje budowanie nowej lepszej cywilizacji ludzkiej, ale już nie powstrzyma tego procesu. Tylko powstanie nowej cywilizacji może sprawić, że przetrwa życie na Ziemi, że los człowieczy będzie znośniejszy niż do tej pory oraz że przełom 21. i 22. wieku stanowić będzie jednocześnie wielki przełom jakościowy i zwrot ku lepszemu w całej historii ludzkości.
W tym przekonaniu, krótkie ukazanie w tym komentarzu powstających już zrębów nowej cywilizacji ogólnoludzkiej niech będzie przyczynkiem do jej jaśniejszego pojmowania i do efektywniejszego wznoszenia ku górze!

Sylwester Szafarz

Publikacja ta stanowi fragment nowej książki dra Sylwestra Szafarza „Cywilizacja XXII wieku”, która jest przygotowywana przez Wydawnictwo „Kto jest Kim” z Warszawy.

 

Wydanie bieżące

Recenzje

Przez okres ostatnich dwóch lat, z różną intensywnością, na ogół jednak raz w tygodniu, publikowałem na łamach gazety Trybuna materiały publicystyczne, eseje i komentarze w ramach cyklu My Socjaliści. Obejmowały one szeroki wachlarz  problemów, choć założeniem moim było ukazanie otaczającej nas rzeczywistości społeczno-politycznej poprzez doświadczenia i wartości ideowe polskich socjalistów. Sytuacja ta była konsekwencją mojego zaangażowania w działalność w ruchu socjalistycznym, szczególnie w ramach PPS a także aktywną, prowadzoną od lat działalność dziennikarską i publicystyczną na łamach wielu pism i w Internecie.

Więcej …
 

Niewiele  jest w polskiej historii osób tak bardzo zasłużonych i zapomnianych jednocześnie. Jego życiorys to gotowy scenariusz na serial telewizyjny. Jan Józef Lipski, bohater biografii Łukasza Garbala, doczekał się w końcu kompletnej monografii.

Więcej …
 

W dzisiejszych czasach coraz trudniej o pasjonującą powieść poświęconą ludziom lewicy. Dosyć często pomija się ich wkład w kształtowanie polskiej państwowości czy w walkę o sprawiedliwość społeczną. Szablonowo traktuje się ich losy, wpisując w obowiązującą narrację.

Więcej …
 

 

 
 
 
 
 

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 48 gości 

Statystyka

Odsłon : 4869960

Więcej …
 

Więcej …
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej …

Temat dnia

W poszukiwaniu męża stanu

Nie napawają optymizmem badania dotyczące wyłonienia liderów opozycji w Polsce. Aż 41,2 proc. Polaków przyznało, że nie są w stanie wskazać lidera opozycji. Z polityków, którzy pojawili się w zestawieniu, najwięcej głosów (12,1 proc.) zdobył prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz – to wynik sondażu SW Research dla portalu rp.pl. Chociaż zdecydowanie największą partią opozycyjną w Sejmie jest Platforma Obywatelska, Polacy nie docenili szefa tego ugrupowania.

Więcej …

Na lewicy

W dniu 9 listopada 2019 roku w warszawskiej siedzibie PPS odbyło się posiedzenie Prezydium Rady Naczelnej PPS poświęcone bieżącej sytuacji politycznej po wyborach do parlamentu oraz przygotowaniu do posiedzenia Rady Naczelnej PPS.

Więcej …
 

W dniu 8 listopada 2019 roku w Klubie Księgarza  w Warszawie odbyła się promocja nowej książki Andrzeja Ziemskiego „Rewolucja Konstytucyjna”, która ukazała się w październiku. Promocję organizowali: „Porozumienie Socjalistów” i Wydawnictwo „Kto jest Kim”.

Więcej …
 

W dniu 9 listopada 2019 roku jak podała PAP, obradowała w Warszawie Rada Krajowa SLD. Przyjęto postanowienia m.in. w sprawie organizacji Klubu Parlamentarnego Lewica.

Więcej …
 

W dniu 7 listopada 2019 roku w Warszawie z inicjatywy Porozumienia Socjalistów, przedstawiciele organizacji i partii lewicy złożyli kwiaty pod pomnikiem Ignacego Daszyńskiego z okazji 101 rocznicy powołania Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej, którego premierem został socjalista, przewodniczący PPS-D Galicji – Ignacy Daszyński.

Więcej …
 

W dniu 6 listopada 2019 roku w Lublinie odbyło się sympozjum naukowe „101 lat niepodległości Polski” z udziałem licznego grona naukowców, studentów i działaczy lewicy.

Więcej …
 

W dniu 30 października 2019 roku w Warszawie odbyło się posiedzenie Zarządu Porozumienia Socjalistów. Stowarzyszenie kontynuuje działalność Ruchu Społecznego „Praca-Pokój-Sprawiedliwość”, które zostało zarejestrowane wiosną 2004 roku.

Więcej …
 

W dniu 30 października 2019 roku w Warszawie odbyło się statutowe, comiesięczne zebranie Koła PPS Warszawa-Śródmieście. Tematem zebrania była wstępna ocena sytuacji politycznej po wyborach parlamentarnych.

Więcej …
 

Biuro Prasowe PPS opublikowało w dniu 16 października 2019 roku informację na temat udziału PPS w wyborach parlamentarnych 2019.

Więcej …
 

Państwowa Komisja Wyborcza podała w dniu 14 października 2019 roku oficjalne wyniki wyborów parlamentarnych 2019. W Sejmie Prawo i Sprawiedliwość zdobyło 235 mandatów (43,59 procent głosów); Koalicja Obywatelska - 134 mandaty (27,40 procent głosów); SLD - 49 mandatów (12,56 procent głosów);

Więcej …
 

W dniu 11 października 2019 roku w Warszawie Porozumienie Socjalistów zorganizowało konferencję naukową z okazji 70. rocznicy powstania Chińskiej Republiki Ludowej oraz 70. rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Chinami a Polską.
W części oficjalnej konferencji wystąpili: ambasador nadzwyczajny i pełnomocny ChRL w Polsce, JE Liu Guangyuan oraz poseł do Parlamentu Europejskiego, prof. Bogusław Liberadzki.

Więcej …
 

Jak podała PAP, w dniu 5 października 2019 roku odbyła się Konwencja Lewicy w Katowicach. Wziął w niej udział m.in. były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Więcej …
 

Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych ma nowego Przewodniczącego. W dniu 25 września 2019 roku głosami członków Rady OPZZ został nim Andrzej Radzikowski, który do tej pory pełnił funkcje Wiceprzewodniczącego OPZZ.

Więcej …