Kogo dzisiaj obchodzą socjaliści?

Email Drukuj PDF

Jolanta Czartoryska

Nikogo! Wydaje się, że w Polsce jest to jedynie aktualna odpowiedź. Gdy mówię komuś, że interesuję się historią polskich socjalistów, to najpierw widzę miny zaskoczenia, zdziwienia, a nawet dezaprobaty. A potem w 100 proc. przypadków słyszę: Wszystko przykryła wysoka warstwa kurzu. Kobieto, kogo to dzisiaj obchodzi? No, a ja? Ja się nie liczę? No, więc dobrze, mnie obchodzi! Rzeczywiście mam namacalne dowody na to, że nawet osoby mocno związane z lewicą dziwią się moim zainteresowaniom.
A cóż takiego urzekło mnie w socjalistach, ich historii, że poświęcam im swój czas? Tym, którzy w naszym kraju już dawno nie istnieją ani dla historii ani dla współczesnych?
Jak to często bywa, człowiek do kłębka dochodzi po nitce. Dla mnie nitką była historia Trybunału Stanu w okresie międzywojennym, działalność Hermana Liebermana, jako oskarżyciela w jedynym przed tym Trybunałem procesie w 1929 r, a także działalność opozycyjna PPS wobec sanacji i jej tyleż efektowne, co dramatyczne zakończenie procesem brzeskim oraz uwięzieniem wybitnych postaci życia politycznego II RP w twierdzy brzeskiej.


Okazało się, że socjaliści polscy, którzy biorą początek swej działalności w drugiej połowie XIX wieku zapisali wyjątkowo piękną kartę w historii Polski i to nie dlatego, że sami się świetnie na tych kartach zaprezentowali. To oni, narażając często swoje zdrowie, majątek, a nawet życie postanowili walczyć o szeroko pojęte dobro innych ludzi. Jakich? Dzisiaj to może trudno sobie wyobrazić, że nie swoich kolegów, przyjaciół czy rodziny! Przeciwnie, całkiem obcych sobie ludzi: tych biednych, opuszczonych i zapomnianych przez państwo, tych, których los i życie władzę odchodził w szczątkowym zakresie. Ponieważ współczesne pokolenia są na innym etapie rozwoju społecznego niż te w XIX wieku, ktoś może zapytać: a dlaczegóż to ci ludzie sami nie upominali się o poprawę swego losu? No tak, ale jak może upominać się o swój los ktoś, kto nie umie pisać, czytać, a także nie rozumie otaczającego go świata, nie był nigdzie poza swoją marną chałupą, w której nawet nie żyje, lecz wegetuje? Jak może chcieć czegokolwiek ktoś, komu nie wolno podnieść głowy, a nawet wzroku na pana i dobrodzieja?
No, więc, za takimi właśnie, za poprawą ich losu, ujmowali się coraz aktywniej od drugiej połowy XIX wieku socjaliści.
Czy oni nie mieli nic innego do roboty? Czy nie mogli zająć się sobą i swoimi sprawami? Czy oni po prostu zwariowali, żeby pakować się częstokroć w ogromne kłopoty, prowadząc walkę z dużo silniejszym od siebie przeciwnikiem?
Niczego wykluczyć się nie da, ale nie sądzę. Myślę, że wszystko było z nimi w porządku, lecz czołowi socjaliści, ci, którzy walczyli o los biednych, zastraszonych, upokarzanych ludzi mieli gen empatii, czyli współczucia dla niedoli innych ludzi. Czy ten gen ma każdy? Niestety, nie. Tak jak wiele innych genów: jedni mają, a inni nie. To najprostsza odpowiedź na najprostsze pytanie:, po co im to było?

W historii Polski sprawy tak się ułożyły, że za pierwszego zdeklarowanego socjalistę uchodzi Ludwik Waryński (1856-1889). Jeśli popatrzy się na jego rok śmierci, to trudno zrozumieć, czym ten młodo zmarły w więzieniu za poglądy nieszczęśnik tak bardzo naraził się dzisiejszym odnowicielom Polski, że w szale likwidowania wszystkiego, co może mieć coś wspólnego ze słowem socjalistyczny, zlikwidowano w ostatnim 25 leciu nazwy ulic noszące nazwisko Ludwika Waryńskiego. Przecież nie zdążył on mieć cokolwiek wspólnego z Rosją Radziecką, Związkiem Radzieckim, komunizmem, a nawet socjalizmem realnym. Nic! Zdążył tylko głosić konieczność poprawy sytuacji najbiedniejszych! No, więc, czym tak bardzo naraził się współczesnym odnowicielom Polski, że został wycięty w pień z historii?
A Ignacy Daszyński (1866-1936)? Czy ten zasłużony dla Polski polityk ma jakieś zasadnicze wady z punktu widzenia rozwoju naszego społeczeństwa na przestrzeni ostatniego wieku oprócz tego, że był socjalistą? Czy jest inny powód, że nie został on dotychczas uhonorowany pomnikiem w Warszawie, mimo że działa założony w tym celu komitet, a wiele innych postaci mniej lub bardziej związanych z Polską już sobie na tę formę pamięci zasłużyło?
W polskiej historiografii niemal całkowicie nieznany jest cały epizod działalności polskich socjalistów w parlamencie wiedeńskim na przełomie XIX i XX wieku. A wielka szkoda! Bo to bardzo ważna część naszej polskiej historii. Socjaliści galicyjscy, skupieni w Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji i Śląska Cieszyńskiego (w skrócie PPSD) działali bardzo aktywnie, a przy tym legalnie na terenie zaboru austriackiego. Wprawdzie byli częścią socjaldemokracji Austrii, ale cieszyli się dużą organizacyjną autonomią i zrozumieniem dla problemów Małopolski. Polscy socjaliści byli wybierani w wyborach do parlamentu wiedeńskiego począwszy od 1897 roku, a pierwszym posłem do Abgeordnetenhaus (Izby Posłów – niższej izby istniejącej obok Herrenhaus – Izby Panów) był Ignacy Daszyński. Zasiadał w ławach tego parlamentu niemal bez przerwy do 1918 roku! Miał tak ogromne poważanie w międzynarodowym środowisku socjalistów, że w swej pierwszej kadencji był przewodniczącym całego parlamentarnego klubu socjalistycznego, zrzeszającego przedstawicieli wszystkich nacji występujących w monarchii Habsburgów.
To doprawdy wielka strata, że obecnie nie ma zainteresowania osobą Ignacego Daszyńskiego, który nie tylko był najwyższej próby mówcą, umiejącym przyciągnąć uwagę tłumów słuchaczy pochodzących z bardzo różnych środowisk społecznych. Przemawiając, wiedział znakomicie, na czym polega różnica w kontakcie z robotnikami i chłopami oraz politykami różnych opcji politycznych, nie wyłączając duchownych. Znakomicie rozumiał, na czym polega rola partii opozycyjnej, która posiada ogromne obowiązki. Był liderem socjalistów o absolutnie niezagrożonej przez wiele lat pozycji. Był powszechnie szanowany, nawet przez przeciwników.
Na początku XX wieku, kiedy jeszcze Józef Piłsudski identyfikował się z socjalistami, I. Daszyński poprosił go do honor bycia ojcem chrzestnym jednego ze swoich dzieci. J. Piłsudski nie odmówił. Wszyscy socjalistyczni działacze przełomu wieków jak i II Rzeczypospolitej uczyli się od „złotoustego Ignaca” przemawiania, argumentowania, funkcjonowania w polityce i osiągania politycznych celów. Śladami jego poszli galicyjscy socjaliści: Herman Lieberman, Herman Diamand, Jędrzej Moraczewski, Zygmunt Marek, Tadeusz Reger i wielu innych posłów, którzy współtworzyli podwaliny polskiego parlamentaryzmu II RP. Socjaliści z pozostałych zaborów, którzy zaczynali swą działalność jeszcze przed I wojną, również walnie przysłużyli się rozwojowi II RP.
Mając świadomość obecnie istniejącej ogromnej niewiedzy o wielu faktach historycznych celowo pomijanych, należy pamiętać, że socjaliści w okresie międzywojennym działali legalnie! To komunistom zakazywano legalnej działalności w okresie międzywojennym skazując ich na długoletnie więzienia. Brano pod uwagę ich radykalne poglądy na temat sposobu zmiany ustroju z kapitalistycznego na socjalistyczny.
W okresie powojennym pamięć o socjalistach nie była hołubiona z przyczyn doktrynalnych i politycznych. Zarówno ich dokonania jak i działalność została potraktowana po macoszemu od chwili połączenia PPR i PPS w 1948 r. Można wykazywać zrozumienie zaistniałej sytuacji, nie zgadzając się z nią, ale trzeba powiedzieć i tym razem: wielka szkoda! I widać to w dzisiejszych czasach, gdy najszerzej rozumiana lewica nie umie znaleźć swojej tożsamości ideologicznej, a za tym programu odnoszącego się tradycyjnie do walki o interesy grup niedoszacowanych społecznie i ekonomicznie.
Nie będę analizować, a tym bardziej zamartwiać się za lewicę działającą w naszym kraju. Musi sobie poradzić bez moich wskazówek i rad. Jednak przypomnę, jak niemal sto lat temu Daszyński w swoich Pamiętnikach, napisał, wskazując na nędzne warunki życia ludzi w Galicji: „Pierwszym obowiązkiem opozycji było organizować masy ludowe, uczyć je, wprawiać do czynności politycznych i społecznych, a nie pchać do kompromisów z rządzącym wrogim stronnictwem i do objęcia władzy. Opozycja jest równie konieczną, jak i władza większości. Ma ona swoje obowiązki, równie ważne jak władza. Tylko pozornie przypisuje się opozycji większą łatwość działania, niż stronnictwu rządzącemu(…) Kto zbyt śpiesznie wspina się do objęcia władzy, może zniszczyć swoje własne stronnictwo”.
Odreagowanie okresu Polski Ludowej przez wszystkich, a w szczególności środowiska prawicowe, doprowadziło do tego, że wymówienie słowa socjalizm, socjaliści i każdego słowa zaczynającego się podobnie, stało się trudne, a nawet wstydliwe. Po raz kolejny powiem: wielka szkoda! Wstydzić się trzeba tego, co rzeczywiście przynosi ujmę: honorowi, poczuciu sprawiedliwości, moralności, naruszeniom dziesięciu przykazań. Każdy, bez wyjątku, ma jakieś momenty w życiu, z których nie jest dumny. Zapewne socjaliści polscy też popełnili szereg błędów. Ale wstydzić nie mają się czego! 
Powiem kolokwialnie, oddając istotę twierdzenia wprost: socjaliści polscy XIX i XX wieku odwalili kawał dobrej roboty, a ci w zaborze austriackim, szczególnie, bo warunki mieli lepsze niż w pozostałych zaborach. To wszystko dobre, czego się nauczyli praktykując politykę i parlamentaryzm u Habsburgów, bardzo skutecznie wykorzystali potem dla dobra i chwały II Rzeczypospolitej. Tego dorobku nikt im nie zabierze. Można, co najwyżej, udawać, że tego nie było. Ale co to da? Po co to? Mimo całej krytyki idei socjalistycznych przez ich przeciwników jedno jest pewne, bo widoczne gołym okiem: „Bez wątpienia socjalistom udało się w dużej mierze zwalczyć nieludzkie warunki wczesnego kapitalizmu. W każdym razie w Europie żyjemy w bardziej sprawiedliwym i solidarnym społeczeństwie, niż było ono za czasów Marksa. Marks i cały ruch socjalistyczny mają tu swoje niewątpliwe zasługi”. Nie, to nie ja. To Jostein Gaarder „Świat Zofii. Cudowna podróż w głąb historii filozofii”, Warszawa 1991.
Czy rzeczywiście socjaliści nie powinni nikogo w Polsce obchodzić?!

Jolanta Czartoryska, dr historii, radca prawny, uprawia publicystykę historyczną i polityczną

 

 

Wydanie bieżące

Recenzje

W 2018 roku ukazała się wizjonerska książka Jamie Bartlett’a „Ludzie przeciw technologii. Jak Internet zabija demokrację”. Jest ona analizą relacji człowieka ze światem cyfrowym, w który dopiero wchodzimy. Szczególnie wiele miejsca autor poświęca ewolucji liberalnego modelu demokracji w starciu z nowymi technologiami, ich przemożnym wpływem na człowieka i budowane od wieków struktury państwa demokratycznego.

Więcej …
 

Postać Tadeusza Kościuszki, wybitnego Polaka, bohatera dwóch kontynentów mimo upływu ponad 200 lat od jego śmierci cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem wielu historyków i polityków polskich i zagranicznych. Prace poświęcone jego osobie i działalności ukazują się nieprzerwanie od ponad 200 lat. Jedna z nich autorstwa Piotra Marka Napierały pt „Żołnierz i filozof.

Więcej …
 

Przez okres ostatnich dwóch lat, z różną intensywnością, na ogół jednak raz w tygodniu, publikowałem na łamach gazety Trybuna materiały publicystyczne, eseje i komentarze w ramach cyklu My Socjaliści. Obejmowały one szeroki wachlarz  problemów, choć założeniem moim było ukazanie otaczającej nas rzeczywistości społeczno-politycznej poprzez doświadczenia i wartości ideowe polskich socjalistów. Sytuacja ta była konsekwencją mojego zaangażowania w działalność w ruchu socjalistycznym, szczególnie w ramach PPS a także aktywną, prowadzoną od lat działalność dziennikarską i publicystyczną na łamach wielu pism i w Internecie.

Więcej …
 

 

 
 
 
 
 

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 25 gości 

Statystyka

Odsłon : 4992051

Więcej …
 

Więcej …
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej …

Temat dnia

Tak się kończy dyplomatołectwo

Stało się to, co przewidywali komentatorzy polityki światowej i spece od dyplomacji międzynarodowej. Nie dość, że główne obchody wyzwolenia obozu śmierci Auschwitz-Birkenau nie odbędą się w Polsce, a w Izraelu, to jeszcze zabraknie tam polskiego prezydenta. To są skutki wieloletniego prowadzenia polityki zagranicznej po amatorsku, żeby nie powiedzieć – dyletancko.

Więcej …

Na lewicy

W dniach 20-21 stycznia 2020 roku w Warszawie w Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej oraz w Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego odbyła się konferencja naukowa pt.: „Ludowa i socjalistyczna wizja niepodległej Polski”.

Więcej …
 

W dniu 19 stycznia 2020 roku w Słupsku odbyła się uroczystość zaprezentowania przez trzy partie: SLD, Wiosna i Lewica Razem Roberta Biedronia, jako oficjalniego kandydata SLD na prezydenta.

Więcej …
 

17 stycznia 1945 roku do zniszczonej niemal doszczętnie Warszawy wkroczyli żołnierze 1. Armii Wojska Polskiego oraz oddziały Armii Czerwonej. Walki o opanowanie miasta trwały zaledwie kilka godzin, gdyż dowództwo niemieckie, obawiając się okrążenia, wycofało większość swoich sił ze stolicy.

Więcej …
 

W dniu 5 stycznia 2020 roku obradowała Rada Krajowa Lewicy Razem. Jak poinformowano, partia przyjęła stanowisko, w którym wzywa polski rząd do odcięcia się od planów destabilizacji Bliskiego Wschodu przez administrację prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa.

Więcej …
 

W dniu 14 grudnia 2019 roku zebrała się w Warszawie Krajowa Konwencja SLD. Po konsultacjach w województwach, podjęła decyzję o zmianie statutu Sojuszu, która umożliwi połączenie sił SLD i partii Wiosna. Głosowało 127 delegatek i delegatów, za oddano 109 głosów, przeciwko było 10 osób, a 8 wstrzymało się od głosu.

Więcej …
 

W dniu 7 grudnia 2019 roku w Warszawie odbyło się posiedzenie Rady Krajowej Stowarzyszenia „Pokolenia” z udziałem zaproszonych gości. Omówiono tryb przygotowań do Walnego Zgromadzenia Stowarzyszenia w październiku 2020 roku.

Więcej …
 

W dniach 25-28 listopada 2019 roku w Nałęczowie odbyła się ogólnopolska, międzyśrodowiskowa konferencja naukowa  pt.: „Mistrzowie,  pedagodzy, nauczyciele” pod naukowym patronatem prof. Marii Szyszkowskiej.

Więcej …
 

W dniu 21 listopada 2019 roku w Piotrkowie Tryb. odbyła się VII Ogólnopolska Konferencja Naukowa – Szkice z dziejów lewicy pt. 100-lecie Sejmu Ustawodawczego oraz 120-lecie obecności PPS w Piotrkowie Trybunalskim.
Organizatorami Konferencji byli: Uniwersytet im. Jana Kochanowskiego (Filia w Piotrkowie Tryb.) – Instytut Historii i Spraw Międzynarodowych, Porozumienie Socjalistów, Stowarzyszenie im. Ignacego Daszyńskiego przy współudziale Polskiej Partii Socjalistycznej.

Więcej …
 

Wg informacji Biura Prasowego PPS, Rada Naczelna zebrała się na posiedzeniu w warszawskiej siedzibie partii w dniu 16 listopada 2019 roku. Członkowie RN PPS uczcili 127 rocznicę powstania Polskiej Partii Socjalistycznej.

Więcej …
 

W dniu 9 listopada 2019 roku w warszawskiej siedzibie PPS odbyło się posiedzenie Prezydium Rady Naczelnej PPS poświęcone bieżącej sytuacji politycznej po wyborach do parlamentu oraz przygotowaniu do posiedzenia Rady Naczelnej PPS.

Więcej …
 

W dniu 8 listopada 2019 roku w Klubie Księgarza  w Warszawie odbyła się promocja nowej książki Andrzeja Ziemskiego „Rewolucja Konstytucyjna”, która ukazała się w październiku. Promocję organizowali: „Porozumienie Socjalistów” i Wydawnictwo „Kto jest Kim”.

Więcej …
 

W dniu 9 listopada 2019 roku jak podała PAP, obradowała w Warszawie Rada Krajowa SLD. Przyjęto postanowienia m.in. w sprawie organizacji Klubu Parlamentarnego Lewica.

Więcej …