Spartolone Partnerstwo

Drukuj PDF

Piotr Gadzinowski

Politycy polscy uważają się za najwybitniejszych znawców problematyki Europy Wschodniej w Unii Europejskiej. Praktyka tego nie potwierdza.
Właśnie składany jest do grobu najważniejszy program wschodniej polityki Unii Europejskiej, powstały po rozszerzeniu Unii o byłe republiki ZSRR i państwa dawnego Układu Warszawskiego. Program „Partnerstwa Wschodniego”. Powstał z inicjatywy polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i jego ówczesnego szefa Radka Sikorskiego. Aby zyskać większe poparcie w Brukseli, firmowany był, współtworzony i popierany także przez szwedzki MSZ. Zakładał systematyczną, stopniową integrację Białorusi, Ukrainy, Mołdawii, Gruzji, Azerbejdżanu i Armenii z Unią Europejską. Aż po akcesję tych państw do wspólnoty. Zatwierdziła go w grudniu 2008 roku Komisja Europejska UE.

Już od początku istnienia programu Warszawa i Sztokholm kusiły partnerską szóstkę obietnicami programów pomocowych, preferencji i stref wolnego handlu. Obywatelom Partnerstwa obiecywano liberalizację polityki wizowej UE, elitom politycznym i biznesowym – wizję rozszerzającej się na wschód Unii Europejskiej. Unii wówczas bardzo atrakcyjnej, niedawno poszerzonej o państwa środkowej Europy, jeszcze przed kryzysami. Za atrakcyjnymi obietnicami nie podążały jednak unijne pieniądze. Przeznaczone na integrację dla wschodnich partnerów 600 milionów euro szybko okazało się sumą niewystarczającą. Znacznie mniejszą od kwot regularnie wydawanych przez Francję i Włochy na ich śródziemnomorskich sąsiadów.

Obietnice akcesji łączyły się z wezwaniami Brukseli do „reformowania” gospodarek i systemów politycznych w państwach Partnerstwa, wprowadzania neoliberalnej gospodarki rynkowej i demokratycznych standardów obowiązujących w UE. Postępy w „europeizacji” wschodniej szóstki, politycy UE oceniali na uroczystych szczytach Partnerstwa Wschodniego. Pierwszy, założycielski, odbył się w 2009 roku w Pradze. Drugi celebrowano w 2011 w Warszawie. Był propagandowym sukcesem, bo w tym samym roku zwołano pierwsze, i jedyne zresztą, posiedzenie EuroNestu: Brukselskiego zgromadzenia przedstawicieli Parlamentu Europejskiego i reprezentantów państw Partnerstwa. Zgromadzenia niepełnego, bo bez reprezentacji władz Białorusi, objętych wówczas sankcjami UE. Trzeci szczyt Partnerstwa Wschodniego odbył się jesienią 2013 roku w Wilnie.Był jednym z powodów wybuchu ukraińskiego Majdanu. Był jeszcze Szczyt Partnerstwa Wschodniego w Rydze, 21-22 maja 2015 roku. Obiecano kredyty dla małych i średnich firm krajom Partnerstwa i inwestycje, ale już tylko dla Ukrainy, Gruzji, Mołdawii.

Rosja od początku uznała Partnerstwo za politykę wrogą wobec niej. Najdelikatniej skomentował ją prezydent Miedwiediew podczas szczytu UE – Rosja w 2009 roku. Jako „Partnerstwo przeciwko Rosji”. Jego następca Władimir Putin uważał Partnerstwo za jawną agresję. Dlatego państwom Partnerstwa zaproponował alternatywę ich akcesji do Unii Europejskiej. Utworzoną w 2014 roku, prorosyjską Euroazjatycką Unię Gospodarczą. Jak w każdej „europejskiej” polityce, Partnerstwo miało swych okresowych prymusów, opóźnionych i krnąbrnych.

Już od początku współpraca z Armenią i Azerbejdżanem w Parterstwie nie kleiła się. Nic dziwnego. Oba państwa od upadku ZSRR toczą ze sobą wojnę, zakończoną chwilowym rozejmem w 1994 roku. Wojnę wygraną przez Armenię, która przyłączyła do siebie dwie azerskie enklawy: zamieszkały wtedy przez większość ormiańską Górski Karabach i Nachiczewan, zamieszkały wtedy przez większość azerską. Aneksja obu enklaw nie została uznawana przez społeczność międzynarodową. Ale ani trwające ponad dwadzieścia lat rokowania z udziałem zagranicznych mediatorów, ani sześcioletnia pro pokojowa polityka Partnerstwa, nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Oba państwa nadal formalnie są w stanie wojny. Nadal dzieli je linia okopów. Ciągle po obu ich stronach giną żołnierze – ofiary snajperskich pojedynków.

Bogaty w ropę naftową i gaz ziemny Azerbejdżan wykorzystał uczestnictwo w Partnerstwie do poprawy swojej międzynarodowej reputacji. Po nominowaniu do szóstki, został uznany przez państwa UE za państwo umiarkowanie autorytarne. Nieortodoksyjnie demokratyczne, ale rządzone przez reżim rokujący demokratyczną poprawę – to znaczy: przyjazny dla UE i USA. Po uzyskaniu sukcesu wizerunkowego, ociepleniu relacji z Brukselą, Waszyngtonem i Moskwą też, rządząca Azerbejdżanem ekipa prezydenta Alijewa zadeklarowała brak zainteresowania rychłymi akcesjami. Do UE i Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej również. A także dalszym aktywnym udziałem w Partnerstwie Wschodnim. Bo to mogłoby jedynie wzmocnić stłumioną azerską opozycję.

Z aktywności w Partnerstwie zrezygnowała też Armenia. Bo przeszła na prorosyjska stronę, przystąpiła do Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej w 2015 roku. Nie uczyniła tego z nagłej miłości do Kremla, tylko z obawy przed wrogim sąsiadem, czyli Azerbejdżanem. Bogacącym się systematycznie na handlu surowcami energetycznymi i stale zbrojącym się. Pozbawiona takich bogactw Armenia nie jest w stanie modernizować swej armii i następnej konfrontacji zbrojnej z Azerami już by nie wygrała. Akcesja do moskiewskiej EaUG to dla Armenii gwarancja rosyjskiej pomocy wojskowej i utrzymania obecnych granic państwa.

Białoruś ustami swych władz nie deklarowała pragnienia akcesji do Unii Europejskiej. Już w 2000 roku wstąpiła do Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej, przekształconej w 2015 roku w Euroazjatycką Unię Gospodarczą. Rządzona przez prezydenta Łukaszenkę zręcznie wykorzystywała swe członkostwo w EaWG do finansowania własnej, czasem separatystycznej polityki. Sprytna ekipa Łukaszenki nie gardziła też każdymi korzyściami płynącymi z sąsiedztwa z UE. Wzorując się na przysłowiowym, pokornym cielątku, sprawnie zdywersyfikowała swe źródła ssania.

Dlatego władze w Mińsku cyklicznie liberalizowały swą politykę wewnętrzną, zachęcając opozycję do wyjścia z ukrycia, a Unię Europejska do pomocy gospodarczej i inwestycji. Wówczas partnerska Polska i Szwecja próbowały wzmocnić rachityczną, antyłukaszenkowską, białoruską opozycję. Ponieważ ta okazywała się zwykle słabą i skłóconą, to desperacko sięgnięto nawet po Związek Polaków na Białorusi. Pobudzając ambicje polityczne jego ówczesnych liderek, władze polskie spróbowały ze stowarzyszenia zrzeszającego mniejszość narodową uczynić substytut partii opozycyjnej. Taka zewnętrzna „europeizacja” Białorusi skończyła się rozbiciem partii opozycyjnych przez białoruską bezpiekę i uwięzieniem ich liderów. A także rozbiciem Związku Polaków na Białorusi na zwalczające się frakcje i zmarginalizowaniem wszystkich organizacji zrzeszających Polaków na Białorusi. W odwecie Unia Europejska zamroziła współpracę z Białorusią i nałożyła na jej władze sankcje. Ostatnio znowu potrzebujący szybkich, zachodnich kredytów prezydent Łukaszenka zwolnił z więzień wszystkich opozycjonistów i zadeklarował ponowną wolę współpracy z UE. Unia raz jeszcze odmroziła gospodarczą współpracę z oswojonym dyktatorem. Ale o akcesji Białorusi do UE nikt w Mińsku i Brukseli nie wspomina.

Mołdawia jeszcze w zeszłym roku była nowym prymusem usychającego Partnerstwa Wschodniego. Bo jest państwem najmniejszym i najbiedniejszym z pozostałej szóstki. Liczącym około 3 milionów ludności. Ilu naprawdę obywateli Mołdawii przebywa teraz na jej terytorium, trudno oszacować. Władze w Kiszyniowie nie kontrolują obszaru położonego między lewym brzegiem Dniestru, a Ukrainą. W 1992 roku ogłoszono tam separatystyczną Republikę Naddniestrza ze stolica w Tyraspolu, zamieszkałą przez ludność rosyjsko- i ukraińskojęzyczną. Wielu z jej młodych mieszkańców wyjechało już do Rosji w poszukiwaniu pracy. Podobnie uczynili młodzi z rumuńskojęzycznej Mołdawii. Zwłaszcza ci posiadający podwójne, bo również rumuńskie, obywatelstwo.

Rumunia zawsze wspierała proeuropejskie aspiracje Mołdawii, uważając ją za część historycznej „Wielkiej Rumunii”. Rumuńskojęzycznym Mołdawianom łatwo było uzyskać rumuńskie, czyli teraz unijne, obywatelstwo. W 1998 roku Mołdawia podpisała pierwszą umowę o partnerstwie i współpracy z UE. W 2014 zakończono czteroletnie negocjacje i podpisano umowę o stowarzyszeniu z UE. Daje to obywatelom Mołdawii prawo do bezwizowych wjazdów do państw UE.

Droga do UE stała się dla Mołdawii otwarta. Ale wtedy wybuchła afera korupcyjna. Jej sprawcą jest zapewne mołdawski oligarcha Wałdminir Pkathotnic, oficjalnie wiceprzewodniczący Partii Demokratycznej. Faktycznie – polityk i biznesmen kontrolujący mołdawskie sądy, resorty siłowe i część parlamentu, a także cztery stacje telewizyjne i dwóch premierów Mołdawii też. Pod koniec 2014 roku ujawniono, że w latach 2012-2013 z mołdawskiego systemu bankowego ukradziono prawie miliard euro. Do więzienia trafił ówczesny premier Wład Filat. Korupcja to nie nowość w Mołdawii, ale tym razem odpowiedzialni byli rządzący politycy Partii Demokratycznej i Partii Liberalnej. Przez lata chwaleni przez Brukselę, bo politycy stale deklarujący swą „proeuropejskość”. W efekcie Bruksela zablokowała w 2015 roku pomoc finansową dla Kiszyniowa. A w najbliższych wyborach obie „proeuropejskie” partie mają szansę na przegraną. Rządzić mogą ugrupowania prorosyjskie, lub nowopowstałe partie wyrosłe na fali antykorupcyjnego protestu. Tak czy siak, dotychczasowy prymus Partnerstwa będzie musiał powtarzać przynajmniej rok z nauki i praktyki europejskiej demokracji.

Po  skandalach mołdawskich koszulkę lidera w biegu do UE odzyskała Gruzja, chociaż ma wszystkie defekty państw Partnerstwa, wykluczające akcesję. Ma nieuregulowane, sporne granice, demokrację parlamentarną, a każde wybory budzą zastrzeżenia europejskich obserwatorów. Ma gospodarkę wolnorynkową, ale kontrolowaną przez lokalnych oligarchów, wśród nich patriarchę Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego. Ma jednak również istotne „atuty”. Kolejne ekipy rządzące deklarują proeuropejskość i prozachodniość. Gruzji udało się również zachować reputację państwa walczącego z korupcją, o niskiej korupcji, a to Unia Europejska lubi. Choć korupcja w Gruzji jest, tylko dyskretna. Ale Gruzja jest mistrzem w kreowaniu swego proeuropejskiego i prozachodniego wizerunku. I pomimo wojny z Rosją w 2008 roku, na tle pozostałych państw Partnerstwa, uważana jest za najlepiej rokującą europejsko.

Gdyby poziom politycznych deklaracji i przelanej krwi w imię integracji z UE decydował o pierwszeństwie w Partnerstwie, to Ukraina byłaby niekwestionowanym prymusem tej polityki. Ale takim nie będzie. Chociaż manifestacje na Majdanie w 2014 roku wymusiły na ukraińskich elitach władzy zwrot ku Unii Europejskiej. Zaraz po szczycie Partnerstwa Wschodniego w Rydze i odmowie podpisania tam umowy stowarzyszeniowej przez prezydenta Janukowycza. Jednak Ukraina jest obecnie za biedna, by zostać przyjętą do Unii Europejskiej. Dodatkowa jest w stanie wojny domowej i wojny z Rosją. Wojna ukraińsko- rosyjska przerosła możliwości Partnerstwa Wschodniego. To problem polityki wschodniej całej Unii, a nie oddelegowanych do jej pilotowania Polski i Szwecji.

Bilans sześciolatki Partnerstwa Wschodniego jest mało optymistyczny. Trzy państwa z objętej programem szóstki nie są zainteresowane bliższą integracją polityczną i kulturową z Unią Europejską. Pozostała trójka to: Gruzja stale gotowa jest do współpracy z każdym, kto ma przeciwstawne Rosji interesy. Z UE, Turcją, USA, Chinami, Iranem też. I nie zamyka granic przed rosyjskim biznesem. Mołdawia zyskała status biednej siostry niebogatej Rumunii, czekającej w kolejce do bogatego małżeństwa. Na osłodę dostała wolny handel i ruch bezwizowy. Ukraina to koszmar senny wielu europejskich polityków. Koszmar możliwej wschodnioeuropejskiej Syrii. O EuroNestcie zapomniano. Co dalej z Partnerstwem Wschodnim?

Stefan Fulle, były komisarz ds. rozszerzenia i polityki sąsiedztwa Komisji Europejskiej, postuluje uruchomienie ruchu bezwizowego dla państw Partnerstwa. Dla Gruzji, Mołdawii i Ukrainy rekomenduje opracowanie indywidualnych programów dalszej integracji. Dla pozostałej trójki byłego Partnerstwa jest deklaracja „otwartych drzwi” ze strony UE. Polscy politycy i publicyści o bilansie i przyszłości Partnerstwa Wschodniego nie chcą się wypowiadać. Poczucie prymusów europejskiej polityki wschodniej knebluje im usta i umysły.

Piotr Gadzinowski

Publikacja za portalem  www.strajk.eu
http://strajk.eu/spartolone-partnerstwo/

 

Wydanie bieżące

Recenzje

Stanisław Dubois zaliczany do grona Wielkich Socjalistów  jest postacią znaną, choć niezbyt upowszechnianą i lubianą przez historyków i media m.in. ze względu na swe usytuowanie polityczne na lewicy Polskiej Partii Socjalistycznej i nietrzymające się konwencji zasady działania. Zawsze wznosił się ponad interes własny, był niepoprawnym idealistą, których w PPS było wielu. On jednak wyróżniał się zawsze swą ideowością i patriotyzmem.

Więcej …
 

„Chińskie Marzenie” jest  kolejnym, po „Innowacyjnych Chinach”, dziełem przywódcy chińskiego – Prezydenta ChRL i Sekretarza Generalnego KC KPCh – Pana Xi Jinpinga, opublikowanym po polsku i poświęconym polityce KPCh oraz rozwojowi Chińskiej Republiki Ludowej. 

Więcej …
 

 
 
centrum
 
 
 
 
 
 

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 75 gości 

Statystyka

Odsłon : 3935124

Więcej …
 

Więcej …
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej …

Temat dnia

Współczesne dylematy socjalistów

Na lewicy od ostatnich wyborów parlamentarnych w 2015 roku, kiedy to koalicja Zjednoczona Lewica nie weszła do Sejmu, toczy się pełna emocji dyskusja co do rzeczywistych przyczyn tego faktu,  jak również wskazań na przyszłość.

Więcej …

Na lewicy

W dniu 13 stycznia 2018 roku w Warszawie odbyła się debata "Tożsamość i wizerunek lewicy. Co dalej?", której organizatorami byli: Forum Postępu i Rada Dialogu i Porozumienia Lewicy.

Więcej …
 

W dniu 9 stycznia 2018 roku o godz. 14.00, na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, odbyły się uroczystości upamiętniające trzecią rocznicę śmierci Józefa Oleksego, powszechnie znanego przywódcy Socjaldemokracji RP, SLD, premiera, Marszałka Sejmu.

Więcej …
 

W dniu 7 stycznia 2018 roku w Warszawie odbyło się spotkanie zorganizowane przez Społeczne Forum Wymiany Myśli.
Od dłuższego czasu politycy, dziennikarze i środowiska akademickie lewicy mówią o wyczerpaniu się formuły ustrojowej III RP i zagrożeniu, jakie z sobą niesie koncepcja IV Rzeczpospolitej.

Więcej …
 

6 stycznia 2018, 105 rocznica urodzin Edwarda Gierka. Mimo brutalnego kursu polityki historycznej, negującej osiągnięcia Polski Ludowej, są one ewidentne. Dotyczy to przede wszystkim polityki inwestycyjnej, która w ciągu kilku lat zmieniła nasz kraj. Nie można nie wspomnieć o polityce socjalnej, kulturalnej, systemie edukacji.

Więcej …
 

W dniu 3 stycznia 2018 r. odbyło się w Sandomierzu tradycyjne spotkanie noworoczne środowisk lewicowych. Spotkało się ono z szerokim zainteresowaniem. Licznie obecny był aktyw SLD z powiatu sandomierskiego, a także środowisko "Pokoleń".

Więcej …
 

W dniu 9 grudnia 2017 roku w Warszawie odbyła się sesja naukowa „125 lat Kongresu Paryskiego i powstania Polskiej Partii Socjalistycznej”. Organizatorem sesji była Komisja Historyczna RN PPS.

Więcej …
 

Mamy już dla pomnika Ignacego Daszyńskiego decyzję lokalizacyjną Rady M.St. Warszawy – poinformowali liderzy SLD i PPS podczas wspólnej konferencji prasowej 5  listopada 2017 r. w Warszawie.

Więcej …
 

Członkowie Stowarzyszenia "Pokolenia" w województwie śląskim w dniu 21 października 2017 roku wydali oświadczenie związane z 60 rocznicą powstania Związku Młodzieży Socjalistycznej i Związku Młodzieży Wiejskiej.

Więcej …
 

21 października 2017 roku w Piotrkowie Trybunalskim odbyła się VI Ogólnopolska Konferencja Naukowa – Szkice z dziejów lewicy. Socjaliści w historii Piotrkowa Trybunalskiego. Konferencja wpisuje się w 125. rocznicę obchodów powstania w 1892 roku Polskiej Partii Socjalistycznej.

Więcej …
 

14 października 2017 roku Stowarzyszenie Wolnego Słowa przy wsparci Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonaowanych zorganizowało konferencję “Socjaliści z Solidarności”. Konferencję należy uznać za duży wkład w obchody 125-lecia Polskiej Partii Socjalistycznej.

Więcej …
 

W Warszawie w dniu 7 października 2017 roku odbyło się plenarne zebranie Sygnatariuszy Porozumienia Socjalistów z licznym udziałem przedstawicieli innych ugrupowań i organizacji lewicy. W oparciu o uchwałę Rady Krajowej Stowarzyszenia „Pokolenia”, prezes Marek Klimczak złożył podpis pod deklaracją przystąpienia do Porozumienia Socjalistów.

Więcej …
 

W dniu 30 września 2017 roku Komisja Historyczna Polskiej Partii Socjalistycznej zorganizowała Konferencję: „Plan Rapackiego i inne polskie inicjatywy pokojowe jako wyraz interesu narodowego”. Dyskutowano również o aktualnych problemach bezpieczeństwa europejskiego.

Więcej …