Wydłubać okruch

Jest lato, na stację wjeżdża pociąg. Otwierają się drzwi bydlęcych wagonów, bucha smród brudu, odchodów…
Ci, którzy przeżyli II wojnę, i ci, którzy oglądali wojenne filmy, znają lagrową literaturę, wiedzą – na rampę obozu wjechał pociąg z kolejnym transportem ludzi, do gazu, do pracy, po śmierć. Ale nie, ten transport przybył po życie. Rzecz się dzieje w 1948 r. w Lądku-Zdroju. Z wagonów zaczynają wyskakiwać dzieci. Przerażone, samotne, kołtuny na głowach, strupy, na szyi plakietki z numerem. Dzieci greckich partyzantów walczących z armią rządową. Wśród nich znajdowała się ośmioletnia wówczas Kiriaki – ciocia autora książki oraz jego stryj Joanis (babcia, dziadek autora, jego ojciec z resztą swojego rodzeństwa przyjadą w ramach łączenia rodzin za kilka lat).
Dionisios Sturis przypomina greckich uchodźców i przyjmującą ich Polskę. Nowe życie jest książką historyczną, która chce „ocalić od zapomnienia”, a zarazem uczy empatii, humanitaryzmu, wytyczając drogę postępowania na dziś. Uczy też najnowszej historii i ma siłę antywojennego manifestu.
Scena przyjazdu pociągu z dziećmi jest autentyczna (utrwalona na filmie dokumentalnym, opisana we wspomnieniach), wywołuje wstrząs. Jak nie przerazić się losem tamtych dzieci? Część z nich była sierotami, ale większość miała rodziców walczących w oddziałach partyzanckich albo sprzyjających im. Z nieba spadały bomby, lasy i wioski trawił ogień (czasem wypalał wszystko napalm już dostarczany greckim siłom rządowym przez Amerykanów), nie było ucieczki przed głodem – nic dziwnego, że wielu rodziców skorzystało z możliwości wysłania dzieci dokądś daleko, gdzie jest spokój i jedzenie. Babcia Dionisiosa Sturisa pożegnała się z córką i synem, wierząc, że robi dobrze: „Świat jest duży (myślała), ale nie aż tak, żeby matka nie odnalazła po wojnie swoich dzieci”. Jeśli chodzi o losy jej rodziny, miała rację, lecz różnie bywało. Jedno jest pewne – trauma tych dzieci została w nich na zawsze. Ale nie było dobrego wyboru Tak jak nie mają dziś dobrego wyboru rodziny syryjskie, libijskie czy jakiekolwiek inne, które uciekają przed śmiercią. Tylko nie zawsze uzyskują pomoc (ich pontony są o wiele straszniejszym środkiem lokomocji niż wspomniany pociąg).
Nowe życie zostało dedykowane „Dzisiejszym uchodźcom”. Dionisios Sturis (dziennikarz TOK FM, autor książek: Grecja. Gorzkie pomarańcze oraz Gdziekolwiek mnie rzucisz) nie ukrywa, że problemy ludzi zmuszonych do ucieczki z własnego kraju obchodzą go szczególnie. Ma w sobie bowiem – jak mówi – „uchodźczy gen”. Jest synem Greka, który 30 lat spędził w Polsce, i Polki. Wychowywał się w Polsce (rodzice rozwiedli się, gdy był mały), grecką rodzinę poznawał później, ale dobrze rozumie, co czują ludzie związani z dwoma ojczyznami, nigdzie niedopasowani do końca.
Sturis trzy lata pracował nad książką. Odbył wiele rozmów z Grekami, którzy na przełomie lat 40. i 50. XX wieku przyjechali do Polski (zdecydowana większość z nich po obaleniu junty „czarnych pułkowników” w 1974 r. wróciła do Grecji). Z ich polskimi sąsiadami. Czytał roczniki „Dimokratisa” – greckiej gazety wydawanej przez uchodźców w PRL-u. Rozmawiał z polskimi historykami. Czytał książki i artykuły historyczne, socjologiczne, polityczne – polsko- i angielskojęzyczne (przywołuje je w bibliografii). Nowe życie ma różnorodne narracje – są części o charakterze subiektywnych wspomnień, fragmenty o cechach reportażu albo encyklopedycznej notki. Autor cytuje też listy, jest moderatorem całości, ale również zaangażowanym uczestnikiem opisywanych zdarzeń. Wszystko to sprawia, że książkę czyta się z dużym zainteresowaniem. Dzięki sprawnemu warsztatowi Dionisiosa Sturisa angażujemy się w lekturę, mamy wyostrzoną percepcję i łatwo wychwytujemy nieznane dotąd informacje, odnotowujemy problemy do późniejszej głębszej analizy.
O snuciu paraleli między ówczesnymi greckimi uchodźcami a uchodźcami dzisiejszymi już wspomniałam. Ludzkie emocje mają charakter uniwersalny. Strach, nadzieja, zagubienie w obcej przestrzeni zawsze są takie same, ale reakcje na nie bywają różne. Zaraz po zakończeniu II wojny światowej Polska – sama podnosząca się z ruin i budująca nowy system, a więc borykająca się z wieloma problemami – potrafiła udzielić sensownej, dobrze zorganizowanej pomocy około 14 tysiącom Greków i Macedończyków. Owszem, władze nie pytały, czy społeczeństwo chce „obcych” wśród siebie (długo akcja była prowadzona tajnie), ale potem Polacy sąsiadowali, pracowali, uczyli się z tymi „innymi”. Grecy łatwo weszli w naszą społeczność. Fakt, nie różnili się tak bardzo jak dziś muzułmanie, ale też nieco inaczej się ubierali, mieli odmienny typ urody, przez pewien czas trudno było się z nimi porozumieć (z Grekami, z Macedończykami łatwiej). Czy znaczenie miało to, że uchodźców rozlokowano na Pomorzu, na Śląsku, w Bieszczadach, czyli tam, gdzie Polacy też nie byli dobrze osadzeni, bo w większości niedawno przybyli jako repatrianci albo osadnicy? A może jakiś wpływ miało stanowisko władz? Dziś rządzący podsycają strach przed terroryzmem „obcych”, ich religią, odmiennością kulturową. Łatwiej jest rządzić przestraszonym społeczeństwem – taką hipotezę stawia też Sturis. Autor Nowego życia podkreśla, że Grecy byli albo komunistami, albo ludźmi o orientacji lewicowej, w zdecydowanej większości ateistami. Nie budziło to jednak oporu w sąsiadach, nie wywoływało fali nietolerancji w szkołach. Dziadek greckiego kolegi Dionisiosa Sturisa wspomina: „Byliśmy jedni i ci sami. Jedni i ci sami (…). Tak nas traktowano. Polska też dopiero co wyszła z wojny, nic nie miała, a nam wszystko dawała: pracę, mieszkanie, jedzenie, szkołę”.
Jeśli czytać książkę uważnie, można zobaczyć inny obraz PRL-u niż ten obowiązujący dzisiaj. Przede wszystkim widać dużą sprawność organizacyjną władz. Błyskawicznie postawiono w Dziwnowie szpital dla rannych i wymagających rehabilitacji partyzantów (na 1000 łóżek). Dla dzieci stworzono ośrodki wychowawcze – opieka, miejsca do spania, jedzenie (3 tysiące kalorii dziennie w 5 posiłkach), zapewniono miejsce w szkołach. Dorosłych zatrudniano w zakładach przemysłowych, w spółdzielniach rolniczych, produkcyjnych. Nie da się uznać tego za działania byle jakie.
Ciekawe są wspomnienia Greków, którzy niedługo po przyjeździe do nas dziwili się dobrym warunkom życia Polaków: praca, porządne mieszkania dla robotniczych rodzin i przede wszystkim możliwość wykształcenia dzieci. Z kolei po powrocie do swojej ojczyzny musieli oswajać się z kapitalizmem, który nie dawał takiego jak w Polsce bezpiecznego zatrudnienia (etaty), osłony socjalnej. Szczególnie rozczarowane czuły się Greczynki, wykształcone w Polsce, pracujące, które nagle zderzyły się z obcym im już silnym patriarchatem.
Dionisisos Sturis jest bystrym i uczciwym obserwatorem przeszłości. Opisuje fanfaronadę PRL-owskiego stylu sprawowania władzy, nie ukrywa tarć ideologicznych wśród greckich komunistów, pokazuje fanatyzm ideowy części z nich, którzy długo wymagali od swoich rodaków stania z bronią u nogi, przedkładali ideę ponad dobro człowieka, próbowali szkolić greckie dzieci w Polsce na przyszłych partyzantów. Autor Nowego życia jest człowiekiem młodym, wiek pozwala mu obiektywnie patrzeć na polityczną przeszłość. Natomiast nie potrafi obojętnie przejść nad powikłaniami ludzkich losów, do jakich prowadzi wojna. Każda.
Wstrząsający jest obraz wojny domowej w Grecji, która swoje korzenie miała w II wojnie światowej, a za jej umowny początek uznaje się wiosnę 1946 r. Dionisios Sturis dokładnie opisuje przyczyny, mechanizmy polityczne, które doprowadziły do tego bratobójczego starcia i wpłynęły na późniejsze (aż do dziś) losy Grecji. Dla większości Polaków to bardzo wartościowy fragment, bo mamy nader skromną wiedzę na temat tamtych wydarzeń. Poraża okrucieństwo działań. Armia rządowa, walcząc z partyzantami z Demokratycznej Armii Grecji (DSE), karała śmiercią mieszkańców wsi za udzielenie tamtym jakiejkolwiek pomocy. Wcale nierzadko karą było ścięcie głowy i wbicie jej na pal dla postrachu. A to opis bitwy: „…armia rządowa rozstawiła w górach ponad 150 tysięcy żołnierzy uzbrojonych po zęby w amerykańskie karabiny, działa, wyrzutnie i czołgi. Mieli oni do dyspozycji także kilkaset samolotów, w tym nowoczesne, nurkujące helldivery wypożyczone od Stanów Zjednoczonych specjalnie na potrzeby ostatnich starć. Jak grad z nieba będą na nich spadać beczki z napalmem i fosforem wypalającym z górskich stoków wszelkie życie. Partyzanci nie mieli najmniejszych szans, choć bronili się dzielnie. Zostało ich niewielu, maksymalnie 10 tysięcy”. Potem  rząd stworzył obozy koncentracyjne – ostatni zamknięto w 1962 r. Bodaj najokrutniejszy był na wyspie Makronisos. Dziś stoi tam tylko pomnik przedstawiający bosego mężczyznę, z nogami oplecionymi drutem kolczastym. „Na prawym barku dźwiga kamienie ułożone jeden na drugim, lewą rękę z zaciśniętą pięścią wyciąga w dumnym geście walki, a może zwycięstwa”.
Opis greckiej wojny domowej przywodzi przynajmniej dwie myśli: niech się zastanowi każdy, kto dziś mówi o wojnie domowej w Polsce po 1945 r. I druga: ile musi być rozumnego spokoju w narodzie greckim, by po takiej ilości tragedii, krzywd, po tak głębokim podziale umieć stworzyć znów jedno społeczeństwo.
Nowe życie (to nie tylko metafora, tytuł nawiązuje do nazwy spółdzielni produkcyjnej, założonej w Krościenku „Nea Zoi”) głównym bohaterem czyni człowieka odwiecznie wciąganego w tryby politycznej machiny, działającej dla dobra wielkich grup kapitału, władzy. Nikt nigdy z takim szarakiem się nie liczy, ale obowiązkiem humanisty jest podkreślanie wartości życia i cierpienia pojedynczych osób. Dionisios Sturis jest takim humanistą, a jego książka zmusza do myślenia i wydłubania z siebie choćby okrucha dobra.

Małgorzata Kąkiel

---
Dionisios Sturis, „Nowe życie. Jak Polacy pomogli uchodźcom z Grecji”, W.A.B., Warszawa 2017, s. 364

 

Wydanie bieżące

Recenzje

Rok 2018 jest rokiem Ireny Sendlerowej, wielkiej narodowej bohaterki, która w czasach niemieckiej okupacji, z narażeniem życia swojego i najbliższych, ratowała żydowskie dzieci z warszawskiego getta. Autorka książki „Sendlerowa w ukryciu” Anna Bikont dokonała wyłomu w jej biografii. Ale po kolei.

Więcej …
 

Ponidzie obejmuje obszar Niecki Nidziańskiej (Doliny Nidy), na której znajduje się powiat Pińczów sąsiadujący od północy z powiatami Jędrzejów i Miechów, ograniczony od południa i wschodu poprzez rzekę Wisłę. To obszar zamieszkały od wieków przez ludność rolniczą, choć w okresie rozwoju kapitalizmu na ziemiach polskich (zabór rosyjski) zaczęły się tutaj kształtować zalążki przemysłu przetwórczego i wydobywczego.

Więcej …
 

Stanisław Dubois zaliczany do grona Wielkich Socjalistów  jest postacią znaną, choć niezbyt upowszechnianą i lubianą przez historyków i media m.in. ze względu na swe usytuowanie polityczne na lewicy Polskiej Partii Socjalistycznej i nietrzymające się konwencji zasady działania. Zawsze wznosił się ponad interes własny, był niepoprawnym idealistą, których w PPS było wielu. On jednak wyróżniał się zawsze swą ideowością i patriotyzmem.

Więcej …
 

 
 
centrum
 
 
 
 
 
 

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 28 gości 

Statystyka

Odsłon : 4192470

Więcej …
 

Więcej …
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej …

Temat dnia

Konstytucja

Zmiana władzy w Polsce po okrągłym stole i po tzw. Czerwcowych Wyborach zaowocowała przyjęciem w 1992 roku tzw. Małej Konstytucji, dokumentu przejściowego. Łączył on w sobie czasy Polski Ludowej i jej organizacji państwowej z nowymi czasami, które miały w sobie, jak się okazało, wiele tajemnic i niespodzianek.

Więcej …

Na lewicy

19 maja 2018 roku w Warszawie odbyła się konferencja „Polska w Europie – Europa w Polsce”. Jej organizatorem był Ruch Odrodzenia Gospodarczego im. Edwarda Gierka.

Więcej …
 

W dniu 19 maja 2018 roku w Warszawie odbyło się posiedzenie Rady Krajowej Stowarzyszenia „Pokolenia”, konferencja na temat jednego z Wielkich Socjalistów – Stanisława Dubois (1901-1942) z cyklu „Poszukiwanie wzoru osobowego” oraz tradycyjne, organizowane rokrocznie spotkanie byłych działaczy ruchu młodzieżowego z okresu Polski Ludowej.

Więcej …
 

W dniu 10 maja 2018 roku w Warszawie odbyło się spotkanie sygnatariuszy Porozumienia Socjalistów. Przedyskutowano aktualną sytuację przed wyborami samorządowymi w Polsce, przyjęto Oświadczenie dotyczące aktualnej sytuacji politycznej i zadań lewicy socjalistycznej w okresie przed wyborami.

Więcej …
 

W dniu 7 maja 2018 r. w Pałacu Prymasowskim w Warszawie odbyło się inauguracyjne posiedzenie Społecznego Komitetu Obchodów 100-lecia Odzyskania przez Polskę Niepodległości.

Więcej …
 

W dniu 1 maja 2018 roku odbyły się w całej Polsce manifestacje organizowane przez partie lewicowe i ruch związkowy. PPS zorganizowała swoją manifestację i złożenie wieńców na Placu Grzybowskim w Warszawie.

Więcej …
 

W dniu 30 kwietnia 2018 roku, w 68 rocznicę śmierci Kazimierza Pużaka, Wielkiego Socjalisty, grupa działaczy PPS złożyła kwiaty i zapaliła lampki na jego grobie, na warszawskich Powązkach.

 

99 lat temu, w dniu 23 kwietnia 1919 roku w Krakowie rozpoczęły się: XVI Zjazd PPS, XV Kongres PPSD, XVI Zjazd PPS zaboru pruskiego. Zjazdy podjęły decyzję o połączeniu się w jednolitą Polską Partię Socjalistyczną. Przyjęto zasadę parlamentarnej drogi do socjalizmu.

 

W dniu 21 kwietnia 2018 roku w Warszawie obradował III Kongres Forum Postępu, porozumienia kilkunastu lewicowych i postępowych organizacji, fundacji, stowarzyszeń i środowisk medialnych.

Więcej …
 

W dniu 14 kwietnia 2018 roku w Warszawie odbyło się wspólne posiedzenie Prezydium Rady Naczelnej i Centralnego Komitetu Wykonawczego PPS.

Więcej …
 

W dniach 26-28 marca 2018 roku odbyła się w Nałęczowie międzynarodowa i międzyśrodowiskowa konferencja naukowa „Niezbędność filozofii” pod patronatem prof. Marii Szyszkowskiej.

Więcej …
 

W dniu 27 marca 2018 roku w Warszawie odbyła się dyskusja panelowa "Wkład Ignacego Daszyńskiego i jego towarzyszy w odzyskanie niepodległości przez Polskę".

Więcej …
 

Książnica Pruszkowska im. H. Sienkiewicza była w dniu 23 marca 2018 roku organizatorem spotkania na temat roli socjalistów w odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Wprowadzenia do debaty wygłosili: dr Krystyna Narwicz i red. Andrzej Ziemski.

Więcej …