Lewicy kłopoty z prezydentem

Wybór prezydenta Polski odbędzie się w maju 2015 roku, ale już dziś prezydencka elekcja budzi spore zainteresowanie we wszystkich obozach politycznych. Pojawili się już pierwszy kandydaci, jedni deklarują wolę kandydowania, inni wprost przeciwnie, składają deklaracje, że w wyborach nie wezmą udziału.
Również na lewicy trwają dyskusje o kandydacie na urząd prezydenta. Jak na razie poparcia członków Rady Krajowej SLD nie uzyskała – zgłoszona przez Leszka Millera – kandydatura Ryszarda Kalisza. Podobno wcześniej Millerowi kandydowania odmówili Wojciech Olejniczak i Katarzyna Piekarska. Natomiast nie wyklucza kandydowania częstochowski poseł Marek Balt – przewodniczący śląskich struktur SLD.

Wybory 1990
W tamtych wyborach kandydatem lewicy – wysuniętym przez Socjaldemokrację Rzeczypospolitej Polskiej i Parlamentarny Klub Lewicy Demokratycznej został Włodzimierz Cimoszewicz – przewodniczący PKLD. Do Sejmu kontraktowego został wybrany z listy PZPR, podobnie jak wielu posłów tej formacji nie wstąpił do SdRP. Natomiast w okresie pracy naukowej na Uniwersytecie Warszawskim był sekretarzem Komitetu Uczelnianego PZPR.
Wysunięcie kandydatury bezpartyjnego, ale cieszącego się z tego powodu pewną popularnością, Cimoszewicza było dowodem na ówczesną słabość SdRP, której kierownictwo obawiało się klęski wyborczej jednoznacznie partyjnego kandydata – czyli dobry wynik Cimoszewicza to sukces SdRP, a klęska – no to cóż – klęska niezależnego kandydata. Wkrótce uzyskał poparcie większości organizacji społecznych i politycznych, które w rok później utworzyły koalicję Sojusz Lewicy Demokratycznej. Choć w 1990 roku sprawa nie była zupełnie oczywista, bo np. Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych poparło zarówno kandydaturę Cimoszewicza, jak i Tadeusza Mazowieckiego.
Szefem sztabu Włodzimierza Cimoszewicza został Tomasz Nałęcz. Do sztabu należeli ponadto m.in. Danuta Waniek, Leszek Miller, Aleksander Kwaśniewski, Zbigniew Siemiątkowski. Telewizyjną kampanię wyborczą Cimoszewicz przygotowywał w zasadzie wspólnie w Tomaszem Nałęczem, prowadząc z nim w parku monotonne dyskusje o problemach Polski. W tamtych wyborach bardziej nudną kampanię miał chyba tylko Leszek Moczulski.
Ostatecznie Włodzimierz Cimoszewicz uzyskał 9,21% (tj. 1.514.025 głosów), co dało mu czwarte miejsce, tak więc nie uczestniczył już w drugiej turze wyborów. Za to wynik wyborczy Cimoszewicza niewątpliwie skonsolidował środowisko postkomunistycznej lewicy, przywrócił jej wiarę we własne siły i na pewno wpłynął na późniejsze sukcesy.
Ale mówiąc o prezydenckich kłopotach lewicy trzeba przypomnieć dalsze losy Cimoszewicza i Nałęcza, z których ten pierwszy zlikwidował prezydenckie szanse wyborcze SLD w 2005 roku, obecnie jest senatorem niezależnym, a ten drugi po błyskotliwej karierze w Unii Pracy obecnie jest doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Wybory 1995
Przed wyborami prezydenckimi w 1995 roku 28 przedstawicieli partii i stowarzyszeń poparło kandydaturę lidera SLD Aleksandra Kwaśniewskiego na urząd prezydenta Polski.
Już od początku było wiadomo, że Kwaśniewski obok Lecha Wałęsy jest jednym z dwóch najważniejszych kandydatów. Kwaśniewski kandydował z hasłem wyborczym „Wybierzmy przyszłość” które z jednej strony pozwalało mu uniknąć sporów historycznych, z drugiej – skoncentrować na problemach społecznych, gospodarczych, polityce zagranicznej. Dało to poszerzenie własnego elektoratu, wyjście poza środowiska postkomunistyczne, a w konsekwencji zwycięstwo. Kwaśniewski prezentował się jako człowiek sukcesu, który również Polskę poprowadzi do sukcesu. Odwoływał się do ludzi młodych, kontrowersyjne w jego kampanii było używanie muzyki disco polo, z kampanijnym hymnem „Ole, Ole, Olek! Wybierzmy przyszłość oraz styl!”
Specjalnie przeciwko Kwaśniewskiemu powstała „Inicjatywa ¾”, która grupowała działaczy antykomunistycznych, młodzież z Ligi Republikańskiej i Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Jednak działalność „Inicjatywy”, która nawet zakłócała jego spotkanie wyborcze, przyniosła mu chyba więcej sympatii niż zaszkodziła.
Kandydat SLD w pierwszej turze zdystansował Lecha Wałęsę uzyskując 35,11% (tj. 6.275.670) głosów, przy 33,11% (tj. 5.917.328) które uzyskał Wałęsa.
W drugiej turze uzyskał 51,72% (tj. 9.704.439) głosów pokonując Lecha Wałęsę, który uzyskał 48,28% (tj. 9.058.176) głosów.
Trzeba też dodać, że w drugiej turze część wyborców głosowała nie tyle na Kwaśniewskiego, co przeciwko Wałęsie, którego styl i sposób sprawowania prezydentury budził niesmak w wielu środowiskach dalekich od lewicowości. Objęcie urzędu prezydenta przez Aleksandra Kwaśniewskiego w dużej mierze „przywróciło normalność”, zakończyło konflikty pomiędzy parlamentem a prezydentem, uporządkowało niejasne sytuacje w służbach siłowych.
Ale w 1995 roku, wykorzystując dobrą koniunkturę dla lewicy, również inne środowiska lewicowe, czy centrowo-lewicowe wystawiły swoich kandydatów.
Była próba wysunięcia kandydata centrolewicowego – tj. Jacka Kuronia, który w sondażach cieszył się ogromnym poparciem i zaufaniem opinii publicznej. Kandydaturę Kuronia miały by poprzeć Unia Wolności i Unia Pracy. Jednak od początku nad kampanią Kuronia wisiało jakieś fatum. Najpierw z dużym trudem uzyskał nominację Unii Wolności, omal nie przegrywając z Januszem Onyszkiewiczem. Następnie zwolennicy Kuronia w Unii Pracy (w tym m.in. T. Nałęcz) przegrali ze zwolennikami innych kandydatów. Sam Kuroń mówił, że jak już został z nominacją od UW i Balcerowiczem w tle, „to sprawa była trafiona”. W trakcie inauguracji jego kampanii spadła dekoracja sceny, a potem w wyniku wypadku rowerowego na kilka tygodni wylądował w szpitalu, co spowodowało dywagacje, czy po takim wypadku w ogóle może ubiegać się o najwyższy urząd w państwie…
Ostatecznie Jacek Kuroń w pierwszej turze wyborów zajął trzecie miejsce uzyskując 9,21% (1.646.946) głosów.
Natomiast kandydatura Jacka Kuronia nie była jedyną, która była rozważana w środowisku Unii Pracy. Wśród kandydatów wymieniano również Wiesławę Ziółkowską, Aleksandra Małachowskiego i prof. Tadeusza Zielińskiego. Dość nieoczekiwanie nominację Unii Pracy otrzymał kandydat spoza partii – Rzecznik Praw Obywatelskich Tadeusz Zieliński. Jego kampania telewizyjna była „najbardziej barwna” – upłynęła pod znakiem co chwilę zmienianych marynarek w agresywnych kolorach.
Tadeusz Zieliński w pierwszej turze zajął szóste miejsce otrzymując 3,53% (tj. 631.432) głosów.
W drugiej turze Unia Pracy nie udzieliła poparcia żadnemu z kandydatów, choć pojedyncze osoby (np. Stanisław Wiśniewski, Wojciech Lamentowicz) opowiedziały się za Aleksandrem Kwaśniewskim.
Natomiast Polska Partia Socjalistyczna w pierwszej turze poparła kandydata Unii Pracy Tadeusza Zielińskiego, zaś w drugiej turze Aleksandra Kwaśniewskiego.

Wybory 2000
W wyborach prezydenckich w 2000 roku Sojusz Lewicy Demokratycznej formalnie nie wystawił kandydata, ale poparł teoretycznie bezpartyjnego Aleksandra Kwaśniewskiego (miał również poparcie m.in. Partii Ludowo-Demokratycznej i Stronnictwa Demokratycznego)
Po swojej pierwszej prezydenckiej kadencji Aleksander Kwaśniewski miał ogromną popularność, a porównanie jego kadencji i kadencji Lecha Wałęsy czyniło z niego niekwestionowanego faworyta w wyścigu do pałacu prezydenckiego. I tak też się stało.
Aleksander Kwaśniewski wybory wygrał już w pierwszej turze, uzyskując 53,9% (tj 9.485.224) głosów. Tak więc po raz pierwszy nie odbyła się druga tura wyborów.
Unia Pracy przeprowadziła wewnątrzpartyjne referendum w wyniku czego zrezygnowała z wystawienia własnego kandydata i poparła Aleksandra Kwaśniewskiego.
Kandydat Polskiej Partii Socjalistycznej Piotr Ikonowicz zajął dziesiąte miejsce (na 12 kandydatów) uzyskując 0,22% (tj. 38.672) głosów.

Wybory 2005
Po zakończeniu drugiej kadencji prezydentury, dotychczasowy żelazny kandydat lewicy, Aleksander Kwaśniewski nie mógł już kandydować. Z różnych – głównie wewnątrzpartyjnych – przyczyn naturalnym kandydatem Sojuszu Lewicy Demokratycznej stał się Włodzimierz Cimoszewicz.
Początkowo - 18 maja 2005 roku ogłosił, że nie będzie kandydował w wyborach na urząd prezydenta. Natomiast 28 czerwca pod wpływem namów Aleksandra Kwaśniewskiego i Stowarzyszenia Ordynacka zmienił zdanie i zadeklarował swój start. Stowarzyszenie Ordynacka w tym czasie zebrało blisko 50 tysięcy podpisów dla jego kandydatury.
Pomimo tego poparcia do wyborów stanął jako kandydat niezależny, natomiast otrzymał poparcie różnych środowisk lewicy – m.in. 3 lipca na konwencji wyborczej SLD poparł jego kandydaturę, otrzymał również poparcie od m.in. Unii Lewicy III RP, Federacja Młodych Socjaldemokratów i fundacja „Porozumienie bez barier”, kierowanej przez Jolantę Kwaśniewską. Również ona została szefem jego komitetu wyborczego, a posłanka Katarzyna Piekarska szefową sztabu wyborczego.
W skład komitetu wyborczego Cimoszewicza weszli politycy SLD, np. Mieczysław Rakowski i innych ugrupowań lewicowych, ludzie kojarzeni z Unią Wolności – m.in.: wicemarszałek Senatu Kazimierz Kutz oraz inne osoby publiczne – jak np.: prof. Aleksander Krawczuk, prof. Karol Modzelewski, prof. Jacek Wódz, prof. Jacek Majchrowski, prof. Janusz Czapiński, Jerzy Hoffman, Olga Lipińska, Bohdan Łazuka, Janusz Stanny, Xymena Zaniewska, Grzegorz Lato, Andrzej Piasek Piaseczny, Zbigniew Wodecki.
Jak widzimy lewica solidnie się przygotowała do kampanii Cimoszewicza, w kampanię zaangażowała się „petarda nazwisk”.
Ale praktycznie od samego początku wokół jego kandydatury zaczęły się „dziać dziwne rzeczy”.
Już po ogłoszeniu woli kandydowania został wezwany przed komisję śledczą ds. PKN Orlen, która przesłuchała go 30 lipca. Po przesłuchaniu członkowie komisji twierdzili, że istnieje możliwość postawienia Cimoszewicza przed Trybunałem Stanu, do czego jednak nie doszło.
Jednocześnie tygodnik „Wprost” (reprezentujący wówczas – mówiąc oględnie - inną linię polityczną niż obecnie), zarzucił kandydatowi, że nabył akcje PKN Orlen w chwili, gdy znacząco mogła się zmienić wartość spółki, w wyniku czego zarobił około 160.000 złotych. A faktu posiadania akcji nie podał w oświadczeniu majątkowym. Cimoszewicz twierdził, że akcje nabył za pieniądze córki i zięcia, którzy na stałe mieszkają w Stanach Zjednoczonych. W odpowiedzi „Wprost” zarzucił Cimoszewiczowi, że dopuścił się przestępstwa skarbowego, gdyż nie zgłosił pożyczki urzędowi skarbowemu.
No i dalej sensacja goniła sensację, 11 sierpnia, do komisji śledczej ds. PKN Orlen trafiło oświadczenie Anna Jaruckiej – jego asystentki z okresu pracy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Mówiąc „na skróty” z oświadczenia wynikało, że Cimoszewicz zdawał sobie sprawę z popełnienia przestępstwa.
Zaraz potem okazało się, że Jarucka z tym oświadczeniem najpierw była u Wojciecha Brochwicza, byłego wiceministra spraw wewnętrznych i oficera służb specjalnych, radcy prawnego i eksperta Platformy Obywatelskiej, członka jej Rady Programowej. A ten poszedł z oświadczeniem do posła PO Konstantego Miodowicza, członka komisji śledczej ds. PKN Orlen. Cimoszewicz się bronił, że dokument przedstawiony przez Jarucką jest podróbką wykonaną przy pomocy nieużywanego faksymile jego podpisu. A sama Jarucka miała osobiste powody żeby zaatakować Cimoszewicza m.in. za nie wysłanie jej męża na zagraniczną placówkę.
Oczywiście rozpętała się medialna nagonka na Cimoszewicza, jego córkę, zięcia, rodzinę. Cimoszewicz nie wytrzymał tego psychicznie i 14 września ogłosił rezygnację z kandydowania oraz wycofanie się z życia publicznego, podając jako powód tej decyzji nagonkę medialną ataki ze strony oponentów politycznych na niego samego i jego rodzinę.
Lewica oczywiście oskarżyła PO o polityczny atak, przy pomocy ubeckich metod, ale skutek został osiągnięty. Kandydat lewicy został wyeliminowany z wyborów.
Epilog?
Po latach – w roku 2009, córka Cimoszewicza - Małgorzata Cimoszewicz-Harlan wygrała przed sądem amerykańskim proces o zniesławienie, wytoczony tygodnikowi „Wprost”. Ława przysięgłych w Chicago stwierdziła, że informacje opublikowane przez tygodnik były nieprawdziwe i znieważył on godność osobistą państwa Harlan; zasądzono kwotę odszkodowania w wysokości 5 milionów dolarów.
Natomiast 31 maja 2010 roku Anna Jarucka została skazana na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 5 lat przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Uznano ją za winną wszystkich przedstawionych jej zarzutów, tj.: posłużenie się fałszywym dokumentem, uprawniającym ją do zmiany oświadczenia majątkowego Włodzimierza Cimoszewicza z roku 2002; składanie fałszywych zeznań przed komisją ds. PKN Orlen; ukrywanie dokumentów MSZ (m.in. oryginalnego oświadczenia majątkowego Cimoszewicza)
Brutalność ataku na kandydata lewicy Włodzimierza Cimoszewicza nie może dziwić. Po 10 latach sprawowania urzędu prezydenta przez Aleksandra Kwaśniewskiego – człowieka lewicy, środowiska prawicowe zrobiły wszystko, żeby nie było kolejnej kadencji lewicowego prezydenta. W całej tej sprawie jest charakterystyczne, że imię osiągnięcia celów politycznych, brudnymi niegodnymi metodami posłużyła się Platforma Obywatelska, która deklarowała się, i deklaruje, jako partia spokoju, walki z agresją w życiu politycznym. Pamiętajmy, że PO doszła do władzy w imię walki z ubeckimi metodami Prawa i Sprawiedliwości. Metody PO chyba nie wywarły na polskim społeczeństwie dobrego wrażenia, bo ostatecznie w drugiej turze wyborów prezydentem większością 54,,04% (tj. 4.947.927) głosów został wybrany kandydat PiS Lech Kaczyński.
Po rezygnacji Cimoszewicza wielu ludzi lewicy deklarowało chęć głosowania na innego lewicowego kandydata – Daniela Podrzyckiego. I tu kolejna dziwna sprawa.
Daniel Podrzycki był kandydatem Polskiej Partii Pracy, ale popierały go różne organizacje i środowiska – m.in. Racja Polskiej Lewicy, Polska Partia Socjalistyczna, Komunistyczna Partia Polski, Nowa Lewica, Nurt Lewicy Rewolucyjnej, Ogólnopolski Związek Bezrobotnych, Pracownicza Demokracja, Stowarzyszenie Osób Bezrobotnych i Byłych Pracowników Państwowych Gospodarstw Rolnych, Wolny Związek Zawodowy „Sierpień 80” - Konfederacja oraz antyklerykalny tygodnik „Fakty i Mity”.
Ale niestety. Daniel Podrzycki zmarł 24 września 2005 roku, w trakcie prowadzenia kampanii wyborczej, w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku drogowym. Okoliczności wypadku były co najmniej dziwne i do dnia dzisiejszego budzą liczne wątpliwości.
1 maja wolę startu w wyborach jako kandydat Socjaldemokracji Polskiej wyraził Marek Borowski. Dodatkowo otrzymał również poparcie od Unii Pracy i Zielonych 2004, a także Federacja Młodych Unii Pracy i Stowarzyszenie Młoda Socjaldemokracja. Po wycofaniu się z kandydowania Włodzimierza Cimoszewicza poparł go również SLD ustępujący prezydent Aleksander Kwaśniewski. Początkowo szefem sztabu Borowskiego był Tomasz Nałęcz, który jednak przeszedł do sztabu Cimoszewicza, kiedy ten w czerwcu jednak zgodził się kandydować. Natomiast przewodniczącym komitetu wyborczego był Dariusz Rosati, poseł do Parlamentu Europejskiego.
W pierwszej turze wyborów zająć czwarte miejsce uzyskując 10,33% (tj. 1.544.642) głosów i nie wszedł do drugiej tury. W drugiej turze poparł kandydata Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska.

Wybory 2010
10 kwietnia doszło do katastrofy samolotu rządowego, którym polska delegacja z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele leciała na uroczystości upamiętniające zbrodnię katyńską. Zginęło wówczas 96 osób z elity politycznej, społecznej i wojskowej Polski. Także parlamentarzyści lewicy: dwoje wiceprzewodniczących SLD – Jolanta Szymanek-Deresz i wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński, a także współpracująca z SLD bezpartyjna posłanka klubu Izabela Jaruga-Nowacka.
Właśnie wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński był kandydatem SLD na urząd prezydenta.
Po śmierci Jerzego Szmajdzińskiego kandydatem na urząd prezydenta został Grzegorz Napieralski, który otrzymał również poparcie Partii Regionów, Racji Polskiej Lewicy, Partii Kobiet, Ruchu Odrodzenia Gospodarczego im. E. Gierka, Zielonych 2004, Polskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej.
W pierwszej turze przedterminowych wyborów zajął on 3 miejsce (na 10 kandydatów) uzyskując 13,68% (tj. 2.299.870) głosów. Oczywiście nie przeszedł do drugiej tury, w której nie udzielił oficjalnego poparcia żadnemu kandydatowi.
Unia Pracy popierała kandydatów SLD – początkowo Jerzego Szmajdzińskiego, a po jego śmierci Grzegorza Napieralskiego. W drugiej turze wyborów UP poparła kandydata Platformy Obywatelskiej Bronisława Komorowskiego, który ostatecznie wygrał uzyskując 53,01% (tj. 6.981.319) głosów. Również Unia Lewicy III RP w drugiej turze poparła Komorowskiego.
Polska Partia Pracy wystawiła w wyborach Bogusława Ziętka, który zajął przedostatnie, 9 miejsce, uzyskując 0,18% (tj. 29.547) głosów.
Polska Partia Socjalistyczna nie poparła żadnego kandydata. Członkowie PPS najczęściej głosowali na Bogusława Ziętka z PPP lub Grzegorza Napieralskiego z SLD.
Efemeryczna Demokratyczna Partia Lewicy już od pierwszej tury udzieliła poparcia Bronisławowi Komorowskiemu.

25 lat minęło…
I tak wyglądał udział lewicy i jej różnych odłamów w wyborach prezydenckich ostatniego ćwierćwiecza. Tak czy inaczej – z tych 25 lat przez 10 lat prezydentem było kandydat lewicy.
Warto sobie przypomnieć te wszystkie zawirowania, ludzi i sytuacje, choćby po to, żeby nie popełniać błędów, politykę uprawiać skutecznie.

Grzegorz Ilka

Publikacja w oparciu o wypowiedź na FB

 

Wydanie bieżące

Recenzje

Przez okres ostatnich dwóch lat, z różną intensywnością, na ogół jednak raz w tygodniu, publikowałem na łamach gazety Trybuna materiały publicystyczne, eseje i komentarze w ramach cyklu My Socjaliści. Obejmowały one szeroki wachlarz  problemów, choć założeniem moim było ukazanie otaczającej nas rzeczywistości społeczno-politycznej poprzez doświadczenia i wartości ideowe polskich socjalistów. Sytuacja ta była konsekwencją mojego zaangażowania w działalność w ruchu socjalistycznym, szczególnie w ramach PPS a także aktywną, prowadzoną od lat działalność dziennikarską i publicystyczną na łamach wielu pism i w Internecie.

Więcej …
 

Niewiele  jest w polskiej historii osób tak bardzo zasłużonych i zapomnianych jednocześnie. Jego życiorys to gotowy scenariusz na serial telewizyjny. Jan Józef Lipski, bohater biografii Łukasza Garbala, doczekał się w końcu kompletnej monografii.

Więcej …
 

W dzisiejszych czasach coraz trudniej o pasjonującą powieść poświęconą ludziom lewicy. Dosyć często pomija się ich wkład w kształtowanie polskiej państwowości czy w walkę o sprawiedliwość społeczną. Szablonowo traktuje się ich losy, wpisując w obowiązującą narrację.

Więcej …
 

 

 
 
 
 
 

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 26 gości 

Statystyka

Odsłon : 4844652

Więcej …
 

Więcej …
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej …

Temat dnia

Wybory, wybory, i już po…

Mimo niepewności, co do wyników wyborów, tę najtrudniejszą po 1989 roku kampanię mamy już za sobą. Obfitowała ona w emocje, jakich nikt od lat nie zafundował Polakom. Walka toczyła się o zwycięstwo zjednoczonych: prawicowej koalicji i częściowo zjednoczonej, ale podzielonej nadal i pełnej determinacji opozycji. Bez względu na wynik tych wyborów, dwa co najmniej fakty są pewne. Po pierwsze – scena polityczna nie będzie zmierzać, mimo starań pana d’Hondta, do modelu dwubiegunowego i po drugie – na scenie tej znajdzie się na pewno na powrót, koalicja lewicowa.

Więcej …

Na lewicy

Biuro Prasowe PPS opublikowało w dniu 16 października 2019 roku informację na temat udziału PPS w wyborach parlamentarnych 2019.

Więcej …
 

Państwowa Komisja Wyborcza podała w dniu 14 października 2019 roku oficjalne wyniki wyborów parlamentarnych 2019. W Sejmie Prawo i Sprawiedliwość zdobyło 235 mandatów (43,59 procent głosów); Koalicja Obywatelska - 134 mandaty (27,40 procent głosów); SLD - 49 mandatów (12,56 procent głosów);

Więcej …
 

W dniu 11 października 2019 roku w Warszawie Porozumienie Socjalistów zorganizowało konferencję naukową z okazji 70. rocznicy powstania Chińskiej Republiki Ludowej oraz 70. rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Chinami a Polską.
W części oficjalnej konferencji wystąpili: ambasador nadzwyczajny i pełnomocny ChRL w Polsce, JE Liu Guangyuan oraz poseł do Parlamentu Europejskiego, prof. Bogusław Liberadzki.

Więcej …
 

Jak podała PAP, w dniu 5 października 2019 roku odbyła się Konwencja Lewicy w Katowicach. Wziął w niej udział m.in. były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Więcej …
 

Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych ma nowego Przewodniczącego. W dniu 25 września 2019 roku głosami członków Rady OPZZ został nim Andrzej Radzikowski, który do tej pory pełnił funkcje Wiceprzewodniczącego OPZZ.

Więcej …
 

Polacy mają głód solidarności. Tylko Lewica może go zaspokoić – to motto wyborcze odbywającej się w dniu 20 września 2019 roku w Studiu Filmowym „Panika” w Gdyni Konwencji wyborczej Lewicy. Podczas Konwencji zaprezentowali się liderzy list na Pomorzu, a także liderzy ugrupowań: Wiosny, Razem i SLD.

Więcej …
 

W dniu 10 września 2019 roku odbyło się w Warszawie spotkanie sygnatariuszy Porozumienia Socjalistów. Przedyskutowano sytuację polityczną przed wyborami parlamentarnymi w październiku 2019 roku. Przyjęta została deklaracja „Polsce potrzebna jest lewica”, w której podkreślono wzrost oczekiwań społecznych, co potwierdzają badania, na aktywny udział lewicy w nowym Sejmie i Senacie oraz zwiększenie wpływu wartości ideowych lewicy na treści stanowionego prawa.

Więcej …
 

W dniu 31 sierpnia 2019 roku uległa uprawomocnieniu decyzja Krajowego Rejestru Sądowego w sprawie rejestracji stowarzyszenia Porozumienie Socjalistów.

Więcej …
 

W dniu 31 sierpnia 2019 roku obradowała w Warszawie Rada Naczelna Polskiej Partii Socjalistycznej. Przedyskutowano sprawy związane z wyborami parlamentarnymi.

Więcej …
 

W dniu 18 sierpnia 2019 roku w Warszawie odbyła się prezentacja kandydatów na pierwsze miejsca na listach wyborczych Lewicy. Działacze Lewicy Razem otrzymali 6 miejsc, działacze SLD – 17 a działacze Wiosny – 18.

Więcej …
 

W dniu 14 sierpnia 2019 roku Komitet Wyborczy Sojusz Lewicy Demokratycznej uzupełnił wady zawiadomienia do Państwowej Komisji Wyborczej dotyczące skrótu nazwy komitetu; nowy skrót to "KW Sojusz Lewicy Demokratycznej", a nie "KW Lewica" - poinformowała szefowa Krajowego Biura Wyborczego Magdalena Pietrzak.

Więcej …
 

11 sierpnia 2019 roku Prezydium RN PPS odbyło posiedzenie poświęcone ocenie przebiegu kampanii wyborczej do parlamentu RP 2019 roku. Towarzysze zapoznali się z działaniami sztabów wyborczych i udziałem w nich członków naszej Partii.

Więcej …