Zbliża się godzina „W” – i po raz kolejny miasta w całej Polsce na chwilę zamilkną. Warszawa stanie. Syreny wyznaczą moment, w którym rytm codziennego życia ustąpi miejsca pamięci. I ta minuta – jakkolwiek ceremonialna – wciąż porusza. W tej ciszy jest coś prawdziwego: wspólnota, która trwa, choć na co dzień bywa rozbita.
Ale zaraz potem rozbrzmiewa inna forma pamięci – głośna, zbiorowa, zorganizowana. Śpiewy pieśni powstańczych, które co roku bardziej przypominają narodowe karaoke niż zadumę. Coraz częściej widzimy, jak święto pamięci staje się paradą emocji – wzniosłych, ale niekoniecznie refleksyjnych. W tłumie powiewają nie tylko biało-czerwone flagi, ale i emblematy ugrupowań głoszących poglądy, które z duchem wolności Powstania mają niewiele wspólnego.
Choć Powstanie Warszawskie stało się symbolem heroizmu i oporu, jego historia nie jest prosta. Nie ma jednej wersji tej opowieści – są ofiary cywilne, są decyzje wojskowe i polityczne, które do dziś budzą kontrowersje. Szacunek dla uczestników nie musi oznaczać milczenia wobec błędów ich dowódców. A jednak rokrocznie celebrujemy początek – 1 sierpnia – niemal całkowicie pomijając jego zakończenie, 2 października. Klęska nie mieści się w scenariuszu patriotycznego widowiska.
To może dlatego tak trudno nam prowadzić dojrzałą rozmowę o Powstaniu. Bo jak rozmawiać o decyzji, która pociągnęła za sobą zagładę miasta i śmierć tysięcy ludzi, kiedy każda próba namysłu zostaje od razu uciszona gromkim „Cześć i chwała bohaterom”?
Tymczasem pamięć jest żywa tylko wtedy, gdy pozwala mówić wszystkim. Także tym, których historia nie wpisuje się w patetyczny mit.
Wśród powstańców był August Agbola O’Brown, Nigeryjczyk, który osiedlił się w Polsce w latach 30. XX wieku. Był nie tylko muzykiem jazzowym i popularnym gramofonowym DJ-em warszawskich lokali, ale także aktywistą o poglądach jednoznacznie lewicowych. W sierpniu 1944 r. walczył jako „Ali” w szeregach Batalionu „Iwo”, głównie w rejonie Śródmieścia. Mówił i pisał po polsku. Co więcej – zapamiętano go z niezwykłego momentu, gdy w samym środku powstańczej zawieruchy śpiewał „Warszawiankę 1905 roku” – zarówno po polsku, jak i po angielsku. Pieśń, która była hymnem rewolucji społecznej i marzeń o wolności.
Czy ktoś przypomni dziś jego imię, gdy na placach znów popłyną powstańcze melodie? Czy wśród śpiewających znajdzie się ktoś, kto zna jego historię – człowieka, który nie tylko walczył z bronią w ręku, ale ucieleśniał ideę otwartej, wielokulturowej Polski, walczącej o coś więcej niż niepodległość: o sprawiedliwość?
Czasem mam wrażenie, że obchodzimy nie tyle pamięć o Powstaniu, ile jego wizerunek. A pamięć wybiórcza jest pamięcią wygodną – nie stawia pytań, nie prowokuje sporów, nie zmusza do myślenia.
A przecież dziś — w dobie kryzysu wartości, języka nienawiści, populistycznej polityki i zawłaszczenia symboli przez radykalną prawicę — to właśnie pytania są nam najbardziej potrzebne. Nie po to, by kogoś oskarżać. Po to, by upamiętnienie nie stało się atrapą.
Nie jesteśmy winni Powstańcom milczenia. Jesteśmy im winni prawdę. A ta bywa niewygodna, złożona i... ludzka.
Czas nagli.
Czesław Kulesza


W czerwcu, w warszawskim Klubie Księgarza na Rynku Starego Miasta miała miejsce promocja książki prof. Zdzisławy Janowskiej „Dobro wspólne a rzeczywistość polska. Patologia rządzenia”. Książka ta została napisana w oparciu o własne badania Uczonej, o dokumenty i obserwacje uczestniczące. Autorką jest uczoną i zarazem politykiem.
Stanisław Dubois to niewątpliwie lider młodzieży robotniczej w Drugiej Rzeczpospolitej, od początku swojej działalności zaangażowany w poprawę jej bytu. Przykładał ogromną wagę do wciągnięcia jej w orbitę wpływów PPS, do jej aktywności w życiu publicznym, łącząc walory edukacyjne z wypoczynkiem, łącząc młodzież pod jednym sztandarem.







Książka „Przegląd Socjalistyczny: Almanach 2004 – 2024” jest zbiorem wybranych artykułów, które ukazały się w okresie ostatnich 20 lat na łamach kwartalnika. Stanowią one niewielką, ale ważną cześć dorobku pisma. Jest to zbiór 60 artykułów: esejów, materiałów publicystycznych, felietonów napisanych przez 42 wybitnych autorów.
