Polską dyskusję publicznej zdominowało projektowanie wojny. Można w niej odczytać trzy orientacje polityczne.
Podstawowa dotyczy kontynuowania zależności wojskowej od USA i opieranie naszego bezpieczeństwa na bezwarunkowych relacjach z Ameryką.
Oznacza to kupowanie broni amerykańskiej bez targowania się o cenę, obecność wojsk USA w Polsce oraz wpisywanie się w amerykańską politykę zagraniczną. Zakłada się duże znaczenie Polski w polityce USA, co nie jest prawdą. Dla USA jesteśmy tylko narzędziem do rozbijania UE i walki z Rosją. Opcje tę prezentuje Prezydent Nawrocki i PIS.
Druga opcja też jest wojownicza, ale uzupełnia pierwszą o relacje unijne. Pojawiają się próby umacniania więzi wojskowych w ramach państw UE, co pokazuje choćby sojusz z Francją oraz próby zakupu broni w państwach europejskich. Jest to opcja realizowana przez koalicję rządzącą i Premiera Tuska.
Pojawiła się też trzecia opcja głoszona przez niezależnych ekspertów. Wychodzi ona od reflacji o słabnięciu USA, które traci zdolność gwarantowania bezpieczeństwa Polski. Interesy amerykańskie skupiają się na rywalizacji z Chinami i są uwarunkowane kłopotami wewnętrznymi tego mocarstwa. Dlatego eksperci propagują wizję samodzielnej siły Polski w sojuszu z państwami regionu, a więc Europy środkowo-wschodniej. Moim zdaniem jest to życzeniowe myślenie. Po pierwsze, Polska bez własnego zaplecza przemysłowego nie może zbudować silnej armii. Zakupiona broń, bez własnego zaplecza technicznego jest broną jednorazowego użytku, jeśli w ogóle wystarczy ludzi do jej obsługi. Po drugie, kraje naszego regionu nie akceptują Polski jako lidera takiego przedsięwzięcia. Każdy z tych krajów pragnie wiązać się z wybranych krajem Europy zachodniej, a nie z Polską.
Mam w domu globus i mapy. One pokazują, że każda wojna w naszym rejonie musi dotyczyć ziem Polski, a to oznacza zupełnie zniszczenie naszego kraju. Udział w takiej wojnie może dać skutek podobny do Powstania Warszawskiego. Naszą racją musi być dyplomacja i unikanie wojny za wszelką cenę, bez powtarzania bzdur głoszonych przez ministra Becka w 1939 r., co próbuje robić obecny szef MSZ.
Mamy przykład Ukrainy, która nie chciała lawirować miedzy Rosją i Zachodem i twardo zadeklarowała przystąpienie do NATO i UE. W efekcie jest to kraj zupełnie zniszczony, który skutecznie walczy, ale tylko dzięki wszechstronnemu wsparciu zewnętrznemu. Równocześnie następuje zniszczenie populacji Ukraińców: wielu zginęło, jeszcze więcej jest kalekami, a miliony wyjechały z kraju. Mają za to uznanie, że dzielnie walczą i zachętę, aby ginęli dalej. Nie interesuje mnie taka perspektywa dla Polski. Nie ma ceny za pokój, jest straszna cena za wojnę.
Wiesław Żółtkowski - Facebook 4.10.2025


Są książki, które próbują objaśnić geopolitykę. „Odessanie” Anety Wybieralskiej i Janka Sanockiego robią coś trochę innego: zamiast zaczynać od map, sojuszy i interesów wielkich państw, pozwalają najpierw wejść do miasta i pobyć w nim przez chwilę.
Opracowanie „O racji stanu. Ignacy Daszyński 1866-1936” powstało w Roku Daszyńskiego ogłoszonym przez Sejm RP z okazji 90 rocznicy śmierci wybitnego socjalisty i jednego z twórców niepodległości Polski w 1918 roku.
W czerwcu, w warszawskim Klubie Księgarza na Rynku Starego Miasta miała miejsce promocja książki prof. Zdzisławy Janowskiej „Dobro wspólne a rzeczywistość polska. Patologia rządzenia”. Książka ta została napisana w oparciu o własne badania Uczonej, o dokumenty i obserwacje uczestniczące. Autorką jest uczoną i zarazem politykiem.






Książka „Przegląd Socjalistyczny: Almanach 2004 – 2024” jest zbiorem wybranych artykułów, które ukazały się w okresie ostatnich 20 lat na łamach kwartalnika. Stanowią one niewielką, ale ważną cześć dorobku pisma. Jest to zbiór 60 artykułów: esejów, materiałów publicystycznych, felietonów napisanych przez 42 wybitnych autorów.
