Co słychać (?), tradycyjnie pyta Fb. Ano słychać tak, że ręce opadają. Jeden z głównych wątków tzw. "debaty" publicznej to ocena PRLu. A zwłaszcza krytycznych momentów naszej historii z okresu 1945/1989.
W okresie PRL (1945-1989) rozruchy były częste, wywołane brakiem wolności, problemami ekonomicznymi i sprzeciwem wobec władzy komunistycznej, a najważniejsze z nich to Poznański Czerwiec 1956, Marzec '68, Grudzień '70, protesty robotnicze lat 1976 i 1980 (Powstanie "Solidarności") oraz stan wojenny (1981-1983). "Debata" kierowana jest głównie przez polityków PiSu, w tym Pana Nawrockiego, i skupia się wyłącznie na w/w zdarzeniach, jest pełna takich określeń "zbrodniczy czerwony reżim", "państwo niewolników", "sowiecki protektorat/kolonia", etc, etc. I okej, jest wolność słowa, te treści/oceny pasują do ich własnej narracji politycznej, do przekazu adresowanego do ich elektoratu... Niech to robią i nawet trudno mieć do nich o to pretensje. Ale co druga "strona"? I tu rzeczywiście można ręce opuścić. W różnych debatach publicznych na wściekłe ataki ze strony tzw. prezydenta i innych polityków prawicy politycy tzw koalicji nie potrafią odpowiedzieć jasno, w oparciu o fakty i użyć argumentów pokazujących w jakiej sytuacji byliśmy. Nie potrafią albo nie chcą pokazać kontekstu determinującego wszystko co działo się w naszym kraju od 1945 do 1989 roku. Nie potrafią wprost powiedzieć, że za śmierci wszystkich ludzi którzy zginęli podczas zamieszek politycznych w Polsce po 1945 roku odpowiadali pośrednio nie tylko kolejno Stalin, Chruszczow, Breżniew ale również w znacznym stopniu Churchill, Roosevelt, Truman, później Regan i kilku innych "gości" z uwielbianego "zachodu" którzy oddali nas w ten "protektorat" sowiecki. Oddali i respektowali ten stan rzeczy praktycznie do końca lat 80tych. Przyjmowali "na salonach" w Waszyngtonie, w Londynie, w Paryżu, w Berlinie wszystkich kolejnych przywódców tzw związku sowieckiego czyli ZSRR. Jak to wszystko wyglądało w szczegółach warto poczytać w tekście IPNu, tak Instytutu Pamięci Narodowej. Tekst pochodzi z numeru 1-2/2025 „Biuletynu IPN”, dalej link do tego tekstu https://ipn.gov.pl/.../214524,Michal-Wenklar-O-nas-bez...
Jak już poczytacie ten tekst (a warto, również w kontekście obecnej sytuacji, bo też to "wszystko" może skończyć się dla nas tak samo jak w 1945) to zastanówcie się jakie my mieliśmy "opcje", jakie alternatywy. Jedną z nich pokazali nam Węgrzy w 1956 roku. Efekty tego co tam się stało warto sobie przypomnieć.
W Powstaniu węgierskim 1956 roku zginęło około 2700–3000 Węgrów, a prawie 20 000 odniosło rany. 25 000 Węgrów zostało uwięzionych lub internowanych, a 200 000 uciekło z kraju. Liczby te obejmują okres od wybuchu powstania 23 października do jego ostatecznego stłumienia w listopadzie 1956 r
Czy mieliśmy zrobić to samo? W niewiele ponad 10 lat po Powstaniu Warszawskim? Może warto zadać takie pytanie Panu Nawrockiemu, zwanemu prezydentem?
Może warto zastanowić się czy podczas Powstania węgierskiego w 1956 roku albo podczas Praskiej Wiosny w 1968 roku Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę ZSRR albo czy NATO w obronie narodów węgierskiego, czeskiego i słowackiego wystąpiły przeciw armiom Układu Warszawskiego. Dlaczego tego nie zrobiły? Może i to pytanie warto zadać "politykom" PiSu, "politykom" kancelarii pana "prezydenta" i jemu samemu.
Jak w tym kontekście wyglądają nasi główni polityczni liderzy z okresu 1945/1989? Jak wyglądają na tle tego co działo się w innych KDLach (czyli w innych krajach tzw demokracji ludowej). Myślę o Gomułce, Gierku i Jaruzelskim. Nie byli z pewnością ludźmi a tym bardziej politykami idealnymi. Popełnili wiele błędów. Ale jedno jest pewne, w mojej oczywiście ocenie, przeprowadzili nas jako kraj i jako społeczeństwo przez te wszystkie bardzo trudne lata z możliwie najmniejszymi stratami. Równie pewne jest, że gdyby nie Oni to byliby inni... z pewnością zależni w równie dużym albo w znacznie większym stopniu od "władców" kraju rad. Innej opcji po prostu nie było i to "gwarantowali" nam przywódcy Zachodu.
Dlaczego, pytam, nikt z tak zwanych naszych polityków nie używa tych argumentów. Dlaczego nikt nie mówi, że w czasie gdy w 1945 roku odbywała się w Londynie wielka parada zwycięstwa to bohaterscy polscy lotnicy z dywizjonu 303 (i innych) zamiast w niej uczestniczyć oglądali ją zaledwie z podrzędnego hoteliku. A w tym samym czasie przedstawiciele bohaterskiej Armii czerwonej kroczyli w paradzie ramię w ramię z przedstawicielami wielu innych nacji. Nie pomogło, że w kampanii zachodniej Polacy zdobyli Monte Cassino, Ankonę i Bolonię, że brali udział w wyzwalaniu Francji, Belgii i Holandii, no i oczywiście w bitwie o Anglię. Nie pomogło... Polaków w Londyńskiej Paradzie Zwycięstwa "po prostu" zabrakło!
Decyzje które zapadły w Poczdamie, Teheranie i Jałcie zdeterminowały wszystko lub prawie wszystko co od tej londyńskiej parady w 1945 do 1989 działo się w naszym kraju. I o tym Pan Nawrocki powinien wiedzieć bardzo dobrze, i jako historyk i jako były szef IPNu...
Marek Kossowski
Facebook 20.12.2025


Stanisław Dubois to niewątpliwie lider młodzieży robotniczej w Drugiej Rzeczpospolitej, od początku swojej działalności zaangażowany w poprawę jej bytu. Przykładał ogromną wagę do wciągnięcia jej w orbitę wpływów PPS, do jej aktywności w życiu publicznym, łącząc walory edukacyjne z wypoczynkiem, łącząc młodzież pod jednym sztandarem.
„Przemoc, pokój, prawa człowieka” to książka Jerzego Oniszczuka wydana co prawda w roku 2016, niemniej jej aktualność w ostatnich latach okazała się niezwykle ważna, dotyczy bowiem filozofii konfliktu i dopuszczalności przemocy, co autor wyraźnie podkreśla we wstępie.






Książka „Przegląd Socjalistyczny: Almanach 2004 – 2024” jest zbiorem wybranych artykułów, które ukazały się w okresie ostatnich 20 lat na łamach kwartalnika. Stanowią one niewielką, ale ważną cześć dorobku pisma. Jest to zbiór 60 artykułów: esejów, materiałów publicystycznych, felietonów napisanych przez 42 wybitnych autorów.

Rozmowa z dr. Bolesławem Borysiukiem przewodniczącym Związku Zawodowego Rolnictwa i Obszarów Wiejskich „Regiony”.