Podczas programu telewizyjnego jednej ze stacji komercyjnych „Dobry wieczór, Polsko”, wyemitowanego 1 sierpnia br., były premier z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, a obecnie założyciel nowego stowarzyszenia politycznego i klubu parlamentarnego – „Rozwój Plus” – Mateusz Morawiecki, odpowiadając na pytania widzów, uraczył ich wyznaniem o popełnionych w okresie jego rządów błędach.
Wśród nich wymienił skutki programu dopłat do bankowych kredytów na cele mieszkaniowe pn. Bezpieczny Kredyt 2 proc., niektóre nadmiarowe rozwiązania związane z walką z pandemią jednego z koronawirusów czy nieudaną reformę wymiaru sprawiedliwości.
O programie dopłat do kredytów na cele mieszkaniowe, który przyczynił się w ostatnich latach do znacznego wywindowania cen nieruchomości, jakże błyskotliwie stwierdził, że: „Wspieranie popytu popycha cenę do góry. To nie jest najlepszy sposób, to w ogóle nie jest dobry sposób radzenia sobie z kryzysem mieszkaniowym. Najwłaściwszy sposób radzenia sobie z kryzysem mieszkaniowym to strona podażowa. (…)”.Jednocześnie wskazał na plany dalszej deregulacji rynku nieruchomości, a w ogłoszonych właśnie postulatach jego formującego się ugrupowania politycznego znalazły się także takie jak... dalsze dopłaty do kredytów mieszkaniowych, przeznaczone dla osób powracających do kraju z emigracji, połączone także z ulgami od podatku PIT.
Otóż Polska potrzebuje rządzących, którzy byliby mądrzy przed szkodą i u władzy, a nie – po szkodzie, w opozycji i właściwie tylko wyrywkowo... Morawiecki roni jedynie „krokodyle łzy”, a jako premier (i były prezes jednego z największych banków) czynnie psuł m.in. rynek mieszkaniowy, wprowadzając program dopłat do kredytów bankowych, który – jak sam przyznaje – w efekcie istotnie wpłynął na wzrost cen nieruchomości. Teraz ich nabywcy spłacają zwykle jeszcze większe i dłuższe kredyty hipoteczne lub gotówkowe... Co więcej, jak pisał Kochanowski – Polak nie tylko przed szkodą, ale „i po szkodzie głupi”, co także widać w aktualnych hasłach Morawieckiego i jego ugrupowania dotyczących kolejnych dopłat do kredytów mieszkaniowych, tym razem dla reemigrantów. Z oczywistych popełnionych błędów nie wyciągają wniosków, a nawet chcą je jeszcze powielać... Nasuwać się może jednak pytanie: czy mamy do czynienia z wynurzeniami osoby „mądrej inaczej”, czy raczej z celowymi i cynicznymi działaniami...?
Syndrom rzekomo „prospołecznego polityka opozycji” jest jednak w Polsce szerszy, a u władzy przedstawiciele klasy politycznej – różnych barw – postępują zazwyczaj tak samo, pokazując inną twarz, aniżeli przed wyborami. Np. obecnemu premierowi Tuskowi (i jego otoczeniu) podnoszone przed kilkoma laty hasło: „mieszkanie prawem, a nie towarem” zamieniło się chyba na: „mieszkanie towarem, a nie prawem” oraz nicnierobienia w tej materii, a więc de facto biernego sprzyjania bankom, funduszom inwestycyjnym i deweloperom... Nie widać także, choćby na poletku warszawskim, efektów ubiegłorocznych zapowiedzi Trzaskowskiego o rzekomo zakładanych planach budowy nowych mieszkań na cele społeczne.
W Polsce panuje ogólny deficyt liczby mieszkań, m.in. z powodu braków w budownictwie, jak i trzymania „pustostanów” przez wielkich posiadaczy i spekulantów. Ceny mieszkań, zarówno najmu, jak i sprzedaży – w szczególności w stolicy i niektórych innych dużych miastach – odlatują w kosmos, a władza udaje, że tego nie widzi i nie słyszy.
Część z jej przedstawicieli zamiast zatroszczyć się o potrzeby społeczne – zajmuje się tylko własnymi i inwestuje swoje osobiste oszczędności w coraz droższe mieszkania. Nie mówi się o tym, że wedle tak wyświechtanej w debacie politycznej Konstytucji RP – władze publiczne powinny realizować politykę SPOŁECZNEJ gospodarki rynkowej, która sprzyjałaby zaspokajaniu szeroko rozumianych potrzeb mieszkaniowych obywateli. Zamiast tego mamy „rynkowy terror”. Jedynie czasami słychać w tej kwestii nieśmiałe napomknięcia Lewicy, pohukiwania partii Razem czy westchnienia minister Nałęcz-Pełczyńskiej. Niestety, bez wpływu na rzeczywistość...
W panującej sytuacji jedni „płaczą i płacą”, drudzy (nieliczni!) „zacierają ręce”, a rozum – zwłaszcza znacznej części wyborców – wciąż śpi... Czy polskie społeczeństwo, którego większość nie jest przecież zamożna, wiecznie będzie kupować kłamstwa i pustosłowie cynicznych – rządzących – polityków, chodzących faktycznie na pasku „wielkich graczy”?
Jan Woźniak


Opracowanie „O racji stanu. Ignacy Daszyński 1866-1936” powstało w Roku Daszyńskiego ogłoszonym przez Sejm RP z okazji 90 rocznicy śmierci wybitnego socjalisty i jednego z twórców niepodległości Polski w 1918 roku.
W czerwcu, w warszawskim Klubie Księgarza na Rynku Starego Miasta miała miejsce promocja książki prof. Zdzisławy Janowskiej „Dobro wspólne a rzeczywistość polska. Patologia rządzenia”. Książka ta została napisana w oparciu o własne badania Uczonej, o dokumenty i obserwacje uczestniczące. Autorką jest uczoną i zarazem politykiem.
Stanisław Dubois to niewątpliwie lider młodzieży robotniczej w Drugiej Rzeczpospolitej, od początku swojej działalności zaangażowany w poprawę jej bytu. Przykładał ogromną wagę do wciągnięcia jej w orbitę wpływów PPS, do jej aktywności w życiu publicznym, łącząc walory edukacyjne z wypoczynkiem, łącząc młodzież pod jednym sztandarem.






Książka „Przegląd Socjalistyczny: Almanach 2004 – 2024” jest zbiorem wybranych artykułów, które ukazały się w okresie ostatnich 20 lat na łamach kwartalnika. Stanowią one niewielką, ale ważną cześć dorobku pisma. Jest to zbiór 60 artykułów: esejów, materiałów publicystycznych, felietonów napisanych przez 42 wybitnych autorów.
