Łukasz Gibała... to co stało się w Krakowie wskazuje, że Wyborcy szukają alternatywy dla tego co nas otacza, dla tego czym "karmi" nas tzw. klasa polityczna. Wybory Prezydenta Krakowa wskazują na niechęć czy wręcz obrzydzenie partyjnym "dyktatem" oraz wskazują na brak akceptacji obecnych "liderów" partyjnych. Tak, największymi przegranymi w tych wyborach są liderzy partyjni.
Najbardziej dotkliwe było to i jest dla "liderów" partii obecnej koalicji rządzącej. Tusk, Kosiniak, Czarzasty dostali w Krakowie każdy z osobna i wszyscy razem wielką czerwoną kartkę. Tusk z Kosiniakiem w dużym stopniu na własne życzenie, gdyż przeprowadzili kolejny raz kampanie wyborczą w sposób najgorszy z możliwych. Wybór kandydatki fatalny, inauguracja kampanii przez kandydatkę PO (obecnie KO) w Warszawie przy Al. Ujazdowskich, "najazd" na Kraków urzędników rządowych z premierem na czele - same błędy. W przypadku Lewicy (zwanej "nową") błędy podobne (poza kandydatką która jest w przeciwieństwie do kandydatki PO mądra i wartościowa). Ale jej duża przegrana z kandydatką Razem nie jest przez nią zawiniona, ale spowodowana przez "najazd" na Kraków tzw liderów jej partii. Gdyby nie ten "najazd" i osobiste "przybycie" do Krakowa Czarzastego to jej wynik byłby prawdopodobnie o 2 a może 3 pkt procentowe lepszy. Ta porażka była szczególnie bolesna dla Czarzastego, bo przegrał w sposób bezpośredni z tym "leniem" Zandbergiem.
Tzw liderzy przegrali bardzo boleśnie. Pytanie czy ta spektakularna porażka przełoży się na wyniki wyborów w 2027 roku? Większość mediów, komentatorów sprzyjających obecnej koalicji rządzącej twierdzi że w żadnym stopniu. Politycy z tych partii również tak twierdzą. I nie jest to dziwne... dziś trzeba tak mówić i wszystkich przekonywać, że w zasadzie nic się nie stało. Tyle tylko że jest akurat odwrotnie. Dlaczego? Z kilku powodów. Po pierwsze, że ci sami przegrani (!!!) liderzy poprowadzą swoje partie do wyborów w 2027 roku. Warto przypomnieć, że największa siła tej obecnej koalicji rządzącej czyli PO (obecnie KO) pod wodzą Tuska od 15 lat nie wygrała żadnych, żadnych (!!!) wyborów (ostatnie 9 października 2011 roku). Po drugie, Kraków to prawie 600 tys wyborców. Porażka koalicji rządzącej w Krakowie dziś, będzie miała wpływ na wyniki w 2027 roku i to jest prawie pewne.
Czy inne partie mają powody aby cieszyć się z tego co stało się w Krakowie. Jeden powód z całą pewnością mają - to jest porażka Tuska i jego "kompanionów". I to nie tylko porażka polegająca na przegranej ich kandydatki/kandydatek ale również wizerunkowa gdyż w sposób osobisty i bezpośredni zaangażowali się w tę kampanię. Jako partie opozycyjne cieszą się z osłabienia swojego "przeciwnika" jakim są rządzący. Ale sami, takie partie jak PiS, konfederacje szczególnych powodów do radości nie mają. Ich kandydaci albo słabo wypadli albo w ogóle się nie pojawili (konfederacja, rozwój plus).
Konkluzja - ludzie mają dość wojny polsko-polskiej, dość partyjnego "dyktatu", dość politycznego duopolu, dość nieporadności obecnego rządu i systematycznego psucia/pogarszania instytucji Państwa.
Czy Łukasz Gibała się zatrzyma? Czy może być polskim Péterem Magyar'em? Trudno to wykluczyć... Obecne nastroje antypartyjne, obecne niskie oceny praktycznie wszystkich tzw liderów politycznych mogą być dobrą "przestrzenią" dla powstania czegoś na wzór tego co stało się na Węgrzech. I nawet jeżeli to nie Gibała będzie liderem takiego "Ruchu Bezpartyjnych" to może być "inspiracją" dla innego lidera lub liderki która porwie rzesze Ludzi mający dość tego co wokół. Fantazja? Może...
A z zabawnych zdarzeń które wydarzyły się w Krakowie tego wyborczego wieczora to rozmowa dziennikarska z prof Majchrowskim (ponad 20 letnim prezydentem Krakowa). Pan profesor nie potrafił ukryć swojej irytacji, do tego stopnia, że chcąc zdezawuować sukces Łukasza Gibały użył argumentów którymi się ośmieszył. Stwierdził mianowicie, że wyniki tych wyborów są fatalne dla Gibały, gdyż liczba wyborców którzy oddali na niego głos jest bardzo niska i tak naprawdę to prawie nie "daje" legitymacji aby być tym Prezydentem Krakowa. Zapomniał (Pesel?) o własnych wynikach dzięki którym przez kilka kadencji był Prezydentem. Otóż w 5 przypadkach kiedy Majchrowski był w II turze wyborów prezydenckich tylko raz osiągnął wynik lepszy od Gibały a w 4 nawet nie zbliżył się do wczorajszego wyniku Łukasza Gibały. Ale cóż, profesor bardzo zaangażował się w poparcie kandydatki Donalda Tuska i nie wyszło...
Marek Kossowski, Facebook 12.10.2026


Są książki, które próbują objaśnić geopolitykę. „Odessanie” Anety Wybieralskiej i Janka Sanockiego robią coś trochę innego: zamiast zaczynać od map, sojuszy i interesów wielkich państw, pozwalają najpierw wejść do miasta i pobyć w nim przez chwilę.
Opracowanie „O racji stanu. Ignacy Daszyński 1866-1936” powstało w Roku Daszyńskiego ogłoszonym przez Sejm RP z okazji 90 rocznicy śmierci wybitnego socjalisty i jednego z twórców niepodległości Polski w 1918 roku.
W czerwcu, w warszawskim Klubie Księgarza na Rynku Starego Miasta miała miejsce promocja książki prof. Zdzisławy Janowskiej „Dobro wspólne a rzeczywistość polska. Patologia rządzenia”. Książka ta została napisana w oparciu o własne badania Uczonej, o dokumenty i obserwacje uczestniczące. Autorką jest uczoną i zarazem politykiem.






Książka „Przegląd Socjalistyczny: Almanach 2004 – 2024” jest zbiorem wybranych artykułów, które ukazały się w okresie ostatnich 20 lat na łamach kwartalnika. Stanowią one niewielką, ale ważną cześć dorobku pisma. Jest to zbiór 60 artykułów: esejów, materiałów publicystycznych, felietonów napisanych przez 42 wybitnych autorów.
