Decyzja Sejmu, by ogłosić 2026 rokiem Ignacy Daszyński, zapada w momencie szczególnym. Nie jest to czas stabilizacji ani społecznego oddechu. Przeciwnie — rok 2026 rysuje się jako okres narastających zagrożeń społeczno-gospodarczych, które coraz wyraźniej odczuwają zwykli obywatele. W tym sensie parlamentarny gest wobec Daszyńskiego nie zawisa w próżni. Jest osadzony w rzeczywistości, która z jego myśleniem o państwie pozostaje w wyraźnym napięciu.
Na horyzoncie widać już dziś to, co rządzący starają się nazywać „wyzwaniami”, a co w praktyce oznacza dalsze zaciskanie pasa. Drożyzna nie ustępuje, realne dochody wielu gospodarstw domowych stoją w miejscu, a usługi publiczne są systematycznie ograniczane. Ochrona zdrowia balansuje między niedofinansowaniem a restrukturyzacją, która często kończy się likwidacją oddziałów i szpitali. Coraz głośniej mówi się o konieczności „racjonalizacji wydatków”, co w języku polityki oznacza przygotowanie gruntu pod kolejne cięcia.
Równolegle rosną wydatki na zbrojenia, a język bezpieczeństwa coraz częściej wypiera rozmowę o bezpieczeństwie socjalnym. Rok 2026 zapowiada się jako czas, w którym państwo będzie wymagać od obywateli kolejnych wyrzeczeń — w imię stabilności finansów, w imię geopolityki, w imię zagrożeń zewnętrznych. To właśnie w takim kontekście Sejm przypomina postać Daszyńskiego.
A przecież jego polityczne dziedzictwo wyrastało z przekonania, że niepodległe państwo ma obowiązki wobec społeczeństwa, zwłaszcza wobec ludzi pracy. PPS nie traktowała kryzysów jako pretekstu do ograniczania praw socjalnych, lecz jako argument za ich wzmocnieniem. Daszyński nie oddzielał racji stanu od warunków życia większości obywateli. Wręcz przeciwnie — uważał, że bez elementarnej sprawiedliwości społecznej państwo traci swoją legitymację.
Dlatego decyzja o patronie roku może być czytana dwojako. Z jednej strony to długo oczekiwane uznanie dla lewicy niepodległościowej i jej wkładu w budowę państwa. Z drugiej — to gest, który w zderzeniu z realiami nadchodzącego roku brzmi jak cichy dysonans. Bo jeśli 2026 ma być czasem oszczędności, ograniczeń i dalszego przerzucania kosztów kryzysu na najsłabszych, to trudno uznać go za naturalne tło dla myśli Daszyńskiego.
Rok Daszyńskiego mógłby stać się momentem poważnej refleksji nad tym, jak państwo reaguje na kryzysy: czy sięga po solidarność, czy po dyscyplinę; czy chroni usługi publiczne, czy traktuje je jako zmienną budżetową; czy widzi w obywatelach podmiot, czy koszt. Mógłby — ale tylko pod warunkiem, że nie skończy się na bezpiecznej celebracji.
Bo największym zagrożeniem roku 2026 nie jest sama trudna sytuacja gospodarcza. Jest nim przyzwyczajenie, że w czasach niepewności sprawiedliwość społeczna schodzi na dalszy plan. A to właśnie przeciwko takiemu myśleniu Daszyński budował swoją politykę. Jeśli więc jego nazwisko ma coś znaczyć w nadchodzącym roku, powinno być nie ozdobą kalendarza, lecz niewygodnym przypomnieniem, że kryzys nie zwalnia państwa z odpowiedzialności — przeciwnie, dopiero ją ujawnia.
Czesław Kulesza


Stanisław Dubois to niewątpliwie lider młodzieży robotniczej w Drugiej Rzeczpospolitej, od początku swojej działalności zaangażowany w poprawę jej bytu. Przykładał ogromną wagę do wciągnięcia jej w orbitę wpływów PPS, do jej aktywności w życiu publicznym, łącząc walory edukacyjne z wypoczynkiem, łącząc młodzież pod jednym sztandarem.
„Przemoc, pokój, prawa człowieka” to książka Jerzego Oniszczuka wydana co prawda w roku 2016, niemniej jej aktualność w ostatnich latach okazała się niezwykle ważna, dotyczy bowiem filozofii konfliktu i dopuszczalności przemocy, co autor wyraźnie podkreśla we wstępie.






Książka „Przegląd Socjalistyczny: Almanach 2004 – 2024” jest zbiorem wybranych artykułów, które ukazały się w okresie ostatnich 20 lat na łamach kwartalnika. Stanowią one niewielką, ale ważną cześć dorobku pisma. Jest to zbiór 60 artykułów: esejów, materiałów publicystycznych, felietonów napisanych przez 42 wybitnych autorów.

Rozmowa z dr. Bolesławem Borysiukiem przewodniczącym Związku Zawodowego Rolnictwa i Obszarów Wiejskich „Regiony”.