SLD wraca

Drukuj PDF
Krzysztof Pilawski

Po prawie czterech latach nieobecności szyld wyborczy Sojuszu Lewicy Demokratycznej powróci. Rada Krajowa SLD postanowiła, że w wyborach do Parlamentu Europejskiego partia wystartuje pod własną nazwą. W wyborach europejskich mogą zatem wziąć udział cztery komitety odwołujące się do wartości lewicowych: SLD, centrolewica skupiona wokół Socjaldemokracji Polskiej i Partii Demokratycznej, Koalicja PPS i Racji PL oraz Polska Partia Pracy.
Decyzja kierownictwa SLD wyraża pogląd sporej części aktywu, który ma dość zawierania koalicji ze znacznie słabszymi partnerami. Niepokoi go fakt, że ceną koalicji jest uszczuplenie stanu posiadania Sojuszu w Sejmie i samorządach. Ma to szczególne znaczenie w warunkach niskiego poparcia dla lewicy. Największa grupa czynnych zawodowo działaczy SLD utrzymuje się przecież z diet radnych, etatów w samorządach oraz instytucjach podległych samorządom.
Aktyw jest przekonany, że wchodząc w koalicję z Socjaldemokracją Polską i Partią Demokratyczną, SLD sztucznie podtrzymuje przy życiu obie partie i po odłączeniu od kroplówki zakończą one swój żywot jako partie parlamentarne i samorządowe. Dlatego wypowiedzenie koalicji nie tylko nie wpłynie na obniżenie poparcia dla SLD, ale także doprowadzi do likwidacji potencjalnego konkurenta na lewicy. Ma to szczególne znaczenie w perspektywie wyborów samorządowych w przyszłym roku, które będą miały kluczowe znaczenie dla przyszłości Sojuszu. Słaby wynik i wyprowadzenie SLD z samorządów byłby równoznaczny z odejściem z partii kolejnej fali rozgoryczonego aktywu i utratą przez Sojusz zdolności organizacyjnych niezbędnych do uzyskania przynajmniej pięcioprocentowego poparcia w wyborach do Sejmu w 2011 r.
Niechętny koalicji aktyw SLD zyskał sojuszników w gronie niedoszłych koalicjantów. Nie spełniły się nadzieje Dariusza Rosatiego budowy nowej centrolewicy. Nic nie wskazuje, by Porozumienie dla Przyszłości utworzone przez przedstawicieli SDPL, PD i Zielonych 2004 w obecnej postaci miało szansę na przekroczenie wyborczego progu. Już sama jego nazwa okazała się niefortunna – należy do istniejącego od kilku lat stowarzyszenia zajmującego się edukacją obywatelską.
Od miesięcy Dariusz Rosati, obiecując powstanie nowej jakości na centrolewicy, krytykuje SLD, utrudniając rozmowy w sprawie ewentualnej koalicji. Nie ułatwiło ich poparcie udzielone w niedawnych wyborach na prezydenta Olsztyna przez Porozumienie dla Przyszłości kandydatce, która była konkurentką oficjalnego kandydata SLD.
Jednak rozstrzygające znaczenie dla decyzji Rady Krajowej SLD o samodzielnym starcie w eurowyborach miał zamieszczony w „Gazecie Wyborczej” trzy dni przed posiedzeniem wywiad z Włodzimierzem Cimoszewiczem. Już sam tytuł – „SLD ma czas do soboty” – brzmiał prowokacyjnie. Tekst zawierał ultimatum popularnego polityka kojarzonego z lewicą, że wystartuje w wyborach europejskich tylko pod warunkiem, że „SLD zaakceptuje moją propozycję szerokiego porozumienia z udziałem m.in. polityków SDPL, SLD i demokratów.pl. Wyjaśni się to w sobotę, gdy zbiera się Rada Krajowa Sojuszu. Od niej zależy, czy zaistnieje centrolewica. Jeśli SLD się nie zgodzi, nie wystartuję”.
Wywiad Cimoszewicza spotkał się z ostrą reakcją działaczy SLD, którzy na portalu internetowym Sojuszu podkreślali swój gorący patriotyzm partyjny. Na szczególną uwagę zasługuje swego rodzaju manifest aparatu, którego autorem jest trzydziestolatek Radek Mołoń, sekretarz Rady Dolnośląskiej SLD. Uznał on, że „takim osobom jak pan Cimoszewicz, Rosati, Borowski, Onyszkiewicz nie zależy na budowie wspólnego frontu i nigdy nie zależało”. Mołoń tłumaczył: „Każde zjednoczenie z definicji winno przynosić wartość dodaną, a w tym przypadku jest zupełnie odwrotnie, wbrew prawu jednoczenia. Pokazały to już wybory samorządowe i stan reprezentacji klubów SLD w sejmikach wojewódzkich, oddanie miejsca na listach reprezentantom PD i SDPL”. Choć PD i SDPL korzystały w wyborach z zaplecza organizacyjnego i finansowego Sojuszu, uzyskały reprezentację w Sejmie i samorządach, to – jak podkreśla działacz – „nie szanują nas, nawet się nas nie boją, swoją pozycję budują na uprawianiu negatywnej polityki w stosunku do SLD”. Podsumowując, Mołoń pyta: „Ile razy trzeba doświadczyć upokorzenia, żeby się przekonać, że tym osobom i ich kanapowym partyjkom zależy tylko i wyłącznie na własnym interesie?! Ile razy jeszcze nasz sztandar zostanie przez nich zmieszany z błotem?! Ile razy musimy doświadczać na własnej skórze, że ludzie ci zdradzą nas po raz kolejny - czy musimy znowu się o tym przekonać?!”.
W podobnym duchu, także odwołując się do wywiadu Cimoszewicza, pisał na portalu SLD Stanisław Kieroński, wiceprzewodniczący Rady Wojewódzkiej SLD w Lublinie: „Dosyć tego nadmuchanego ideowego blefu i politycznej blagi. Co innego znaczy lewica społeczna, a co innego kanapowe partyjki. Dajemy się podpuszczać i przekonywać, że te grupki to jakaś wielka magiczna siłą polityczna. Sami posłusznie i naiwnie włączamy się do budowy tej dziwnej mitologii. Co jest wstydliwego i trefnego w nazwie: Sojusz Lewicy Demokratycznej? [...] Drodzy Koledzy! Dosyć tego politycznego cyrku, dosyć tej wielkiej wieloznaczności interesów. Jestem za jednością lewicy. Znakomite dla niej miejsce jest w partii, której nazwa składa się z trzech pięknych członów: Sojusz Lewicy Demokratycznej.
Jestem za jedną listą wyborczą lewicy, której nazwa brzmi: lista wyborcza Sojuszy Lewicy Demokratycznej. Mam szacunek dla mojej Partii. Niech nas wyborcy jednoznacznie rozpoznają i identyfikują”.
Zbieżny punkt widzenia przedstawił w czasie posiedzenia Rady Krajowej Grzegorz Kurczuk, który w czasie wyborów parlamentarnych w 2007 r. przegrał - mimo pierwszego miejsca na lubelskiej liście LiD - mandat posła z Izabellą Sierakowską z Socjaldemokracji Polskiej. „Mamy być lewicą, a nie centrolewicą. Opowiadam się za szyldem SLD” – mówił. Wystąpienie Kurczuka wywołało, jak relacjonowała „Trybuna”, największy entuzjazm członków Rady Krajowej.
Kurczuk i Kieroński, przedstawiciele starszej generacji patriotów SLD, jeszcze widzą potrzebę programowego odróżnienia Sojuszu od innych podmiotów politycznych wchodzących wcześniej w skład LiD, uniknięcia zarzutów, że chodzi im wyłącznie o stołki i rozmaite dochodowe miejsca. Jednak odwoływanie się do kwestii programowych ma wymiar bardziej rytualny (są w tej dziedzinie spadkobiercami PZPR) niż realny, wynikający z rzeczywistej chęci zmian. Dla trzydziestolatka Mołonia, podobnie jak dla znacznej grupy jego rówieśników popierających Grzegorza Napieralskiego, program w ogóle nie jest istotny.
Jesienią ubiegłego roku opublikowano wyniki badań aktywu SLD, z których wynikało, że 70 proc. działaczy Sojuszu jest przeciwna ingerowaniu państwa w gospodarkę, połowa popiera podatek liniowy i tzw. elastyczne formy zatrudnienia, niemal jedna trzecia uważa homoseksualizm za zjawisko sprzeczne z naturą ludzką, a prawie połowa opowiada się za przywróceniem kary śmierci. Potwierdzenie przez naukowców trudnych do pogodzenia z lewicowością poglądów działaczy SLD nie poruszyło Mołonia. Uznał je nawet za atut partii. Pisał na portalu SLD: „Badania przeprowadzone przez Wolny Uniwersytet w Brukseli  oraz Uniwersytet Wrocławski ukazały zróżnicowany przekrój części społeczeństwa polskiego skupionego w SLD, ludzi reprezentujących różne poglądy i mogących bez żadnych ograniczeń o nich mówić. Czy nie tak powinna wyglądać dyskusja w nowoczesnej demokratycznej partii? Ja przynajmniej tak uważam”.
Coraz silniej decydujące o przyszłości SLD środowisko młodego aparatu nie dostrzega programowych różnic między nim a Socjaldemokracją Polską, Partią Demokratyczną, a w wielu punktach także Platformą Obywatelską oraz Prawem i Sprawiedliwością. Ten aparat jest bardzo funkcjonalny – w samorządach dogaduje się z innymi opcjami, stawiając wyżej własny interes ponad interes wyborców lewicy. Młodsza generacja aktywu SLD traktuje tę partię jako instrument zaspokojenia własnych potrzeb życiowych. SLD to tort, który chcą dzielić między siebie. Chcieliby, aby był większy niż obecnie. Dlatego podziwiają Leszka Millera, który w 1999 r. przekształcił SLD z koalicji w jednolitą partię i poprowadził ją do wielkich zwycięstw w latach 2001 i 2002 (wybory samorządowe), zapewniając tysiące miejsc pracy dla aktywu.
Grzegorz Napieralski, który wielokrotnie zapowiadał tzw. zwrot na lewo, już po posiedzeniu Rady Krajowej oznajmił, że na listach wyborczych SLD widzi Włodzimierza Cimoszewicza i Dariusza Rosatiego, którzy wielokrotnie uznawali dokonywanie zwrotu na lewo za błąd. Dla Napieralskiego, podobnie jak dla popierającego go aktywu, ważniejsza jest przynależność korporacyjna niż identyfikacja programowa. Interesuje go przede wszystkim formuła udziału w wyborach, kto będzie układał listy: on czy Cimoszewicz, Kwaśniewski, Rosati, Onyszkiewicz.
Decyzja Rady Krajowej o starcie w wyborach europejskich pod własnym szyldem oznacza zwycięstwo grupy Napieralskiego nad pozastatutowymi gremiami związanymi z Aleksandrem Kwaśniewskim i jego otoczeniem, które zmusiły swego czasu Millera do rezygnacji ze stanowiska przewodniczącego partii i ustąpienia z urzędu premiera, a następnie przejęły kontrolę nad SLD. Ośrodek skupiony wokół byłego prezydenta wyraźnie osłabł. Jego niedawni bliscy współpracownicy, choćby Marek Siwiec i Jolanta Szymanek-Deresz, troszcząc się o własną godną przyszłość, uznali wypowiedzenie koalicji. Cieszącym się przychylnością Kwaśniewskiego ugrupowaniom: Socjaldemokracji Polskiej i Partii Demokratycznej grozi zejście ze sceny politycznej. Rzeczywiście, dziś utrzymują się głównie dzięki LiD – koalicja zapewniła im miejsca w Sejmie i samorządach oraz dotację państwową dla partii politycznych.
Jeśli „patriotyczna” euforia w SLD utrzyma się, to kolejna próba odwołania Wojciecha Olejniczaka z funkcji szefa klubu poselskiego zakończy się sukcesem. Posłowie klubu ulegną długopisowi Napieralskiego, który – jak się teraz wydaje – będzie decydował kogo wpisać na listy wyborcze, a kogo skreślić. Wśród parlamentarzystów skupionych w klubie Lewica jest wielu, którzy liczą już kadencje dzielące ich do emerytury. To nie sprzyja oporowi – raczej uległości. Olejniczak prawdopodobnie stanie przed wyborem: albo kandydować do europarlamentu, albo pożegnać się z fotelem szefa klubu. Gdyby konkurencyjna oferta centrolewicowa była poważniejsza, wybór byłby większy.
Marek Siwiec liczy na piętnastoprocentowe poparcie dla listy SLD. Osiągnięcie podobnego wyniku wydaje się dziś mało realne. Szyld Sojuszu Lewicy Demokratycznej po raz ostatni pojawił się w wyborach parlamentarnych we wrześniu 2005 r. SLD uzyskał wtedy poparcie 11,31 proc. wyborców. W wyborach samorządowych przeprowadzonych w listopadzie 2006 r. debiutowała koalicja Lewica i Demokraci. W wyborach do sejmików województw, które w największym stopniu przypominają wybory parlamentarne LiD zdobył 14,25 proc. W wyborach parlamentarnych w październiku 2007 r. tę koalicję poparło 13,15 proc. Indywidualne wyniki niektórych polityków koalicyjnych (choćby Mariana Filara, Jana Widackiego, Bogdana Lisa, Marka Borowskiego, Andrzeja Celińskiego, Marka Balickiego, Marka Arłukowicza, Izabelli Sierakowskiej, Zdzisławy Janowskiej, Bożeny Kotkowskiej) wskazują, że formuła LiD przyniosła lewicy kilka punktów procentowych.
W wyborach do europarlamentu w 2004 roku koalicja SLD-UP zdobyła 9,35 proc., uzyskując pięć mandatów. Poparcie dla SDPL wyniosło 5,33 proc (trzy mandaty), a dla Unii Wolności – 7,33 (cztery mandaty). Tak więc główne partie tworzące później LiD uzyskały w sumie poparcie 22,01 proc. i zdobyły łącznie 12 mandatów spośród 54, które przypadły Polsce.
Optymizm Marka Siwca ma charakter urzędowy i osobisty zarazem – obecny europoseł będzie się ponownie ubiegał o mandat. Młodego aparatu los Marka Siwca niewiele interesuje. Co więcej nie jest dla niego najważniejsze, czy SLD osiągnie w wyborach do Parlamentu Europejskiego dwucyfrowe poparcie. Głównym celem będzie zdobycie takiej przewagi nad centrolewicową konkurencją, która zniechęci ją do udziału w następnych wyborach. Dzięki temu SLD zostanie jedyną liczącą się siłą na lewicy, a politycy z innych lewicowych partii będą mieli do wyboru: przyłączyć się (co niekoniecznie oznacza, że zostaną dopuszczeni) albo zrezygnować z działalności.
Wybory do europarlamentu mają oczyścić przedpole najbliższych wyborów samorządowych i parlamentarnych. O to właśnie, moim zdaniem, tak naprawdę chodzi w przedstawionej w czasie Rady Krajowej strategii „SLD 2010plus”.

Krzysztof Pilawski, dziennikarz, publicysta, stały współpracownik „Przeglądu Socjalistycznego”

 

Wydanie bieżące

Recenzje

„Przemoc, pokój, prawa człowieka” to książka Jerzego Oniszczuka wydana co prawda w roku 2016, niemniej jej aktualność w ostatnich latach okazała się niezwykle ważna, dotyczy bowiem filozofii konfliktu i dopuszczalności przemocy, co autor wyraźnie podkreśla we wstępie.

Więcej …
 

Książka „Chiny w nowej erze” jest kwintesencją działań naukowych i publicystycznych dra Sylwestra Szafarza. Powstawała ona kilka lat. Jest chronologicznym zbiorem materiałów związanych z przemianami, jakie zainspirowane zostały przygotowaniami i skutkami 20. Zjazdu Krajowego KPCh.

Więcej …
 

Monografia  „Prawne i etyczne fundamenty demokracji medialnej” jest studium z zakresu ewolucji współczesnych demokracji i wskazuje na postępujący proces przenikania polityki i mediów, co znacząco wpływa na kształtowanie się nowych relacji człowiek – polityka w obliczu wolnego rynku i rewolucji technologicznej opartej o systemy cyfrowe. W pracy zostały poddane eksploracji i usystematyzowane zagadnienia, wartości i normy istotne dla zjawiska opisanej w literaturze kategorii społecznej – demokracja medialna.

Więcej …
 

 

 
 
 
 
 

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 30 gości 

Statystyka

Odsłon : 7343498

Temat dnia

Dwa światy

Dwa światy, ten sam dzień. Dwie strony tej samej politycznej monety. Kilka, kilkanaście tysięcy ludzi w Warszawie wczoraj na placu Zamkowym to na pewno nie był milion z roku 2023, ale i moment organizacji tego wydarzenia był inny.

Więcej …

Na lewicy

W dniu 18 czerwca 2024 roku w Warszawie odbyła się konferencja naukowa zorganizowana przez Polski Oddział Stowarzyszenia Kultury Europejskiej  pod przewodnictwem prof. Marii Szyszkowskiej pt.: „Rocznica 300-lecia urodzin Immanuela Kanta, twórcy dzieła Wieczny Pokój”.

Więcej …
 

15 czerwca 2024 roku ulicami Warszawy po raz kolejny przeszła Parada Równości – największy w Polsce marsz na rzecz równouprawnienia osób LGBT. Po raz kolejny wzięli w nim udział działacze Polskiej Partii Socjalistycznej, a także Młodych Socjalistów PPS.

Więcej …
 

W dniu 25 maja 2024 roku minęła 10 rocznica śmierci Generała Wojciech Jaruzelskiego. Z tej okazji odbyły się uroczystości złożenia kwiatów przed grobem Generała na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. W wydarzeniu tym uczestniczyła grupa kilkudziesięciu najbliższych współpracowników i przyjaciół Generała oraz rodzina.

Więcej …
 

17 maja 2024 r. Rada Mazowiecka PPS zorganizowała Konferencję Programową pt. Założenia ideowe PPS a postęp cywilizacyjny. W konferencji uczestniczyli aktywiści PPS i OM PPS oraz liczna grupa bezpartyjnych socjalistów.

Więcej …
 

Tradycyjnie, jak co roku, w dniu 1 maja 2024 roku, odbyły się na Placu Grzybowskim w Warszawie centralne uroczystości Święta Pracy zorganizowane przez Polską Partię Socjalistyczną. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele ugrupowań lewicowych: PPS, Nowej Lewicy, Unii Pracy oraz OPZZ, a także Młodych Socjalistów, Porozumienia Socjalistów i Stowarzyszenia im. I. Daszyńskiego. Uczestniczyli przedstawiciele branżowych związków zawodowych i licznie mieszkańcy Warszawy.

Więcej …
 

W Nałęczowie w dniach 24-26 kwietnia 2024 roku odbyła się pod patronatem naukowym  Profesor Marii Szyszkowskiej interdyscyplinarna i międzyśrodowiskowa konferencja naukowa „Odmiany wspólnot oraz ich znaczenie z punktu widzenia jednostki i państwa”.  Patronat nad konferencją objęły: Wszechnica Polska w Warszawie, Polski Oddział Stowarzyszenia Kultury Europejskiej, Wyższa Szkoła Biznesu w Nowym Sączu oraz Stowarzyszenie Filozofów Krajów Słowiańskich.

Więcej …
 

W dniu 11 kwietnia 2024 roku w Warszawie odbyło się posiedzenie Rady Wojewódzkiej PPS – Mazowsze. Omówiono wyniki wyborów samorządowych, które odbyły się w dniu 7 kwietnia. Jak wynika z przygotowanego sprawozdania, PPSowcy na Mazowszu startowali z list Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Lewicy.

Więcej …
 

W dniu 3 kwietnia 2024 roku w Płocku odbyło się zebranie Organizacji Okręgowej PPS z udziałem kandydatów na radnych w najbliższych wyborach samorządowych. W zebraniu uczestniczył przewodniczący Rady Naczelnej PPS, senator Wojciech Konieczny.

Więcej …
 

W dniu 23 marca 2024 roku w Warszawie odbyła się Konwencja Polskiego Ruchu Lewicowego. Przyjęto uchwały programowe. Zostały wybrane nowe władze.

Więcej …
 

W dniu 13 marca 2024 roku w Warszawie odbyła się debata "Media publiczne z lewicowej perspektywy". Organizatorami była Polska Partia Socjalistyczna i Centrum Imienia Daszyńskiego.W panelu dyskusyjnym wystąpili: posłanka Paulina Matysiak, dr Andrzej Ziemski i Jakub Pietrzak.

Więcej …
 

W dniach 11 -13 marca, 2024 roku w Tarnowie, obradował III Kongres Pokoju zorganizowany przez prof. Marię Szyszkowską z udziałem środowisk naukowych z całej Polski. Otwarcia Kongresu dokonali: Prof. zw. dr hab. Maria Szyszkowska, Członek Komitetu Prognoz <Polska 2000 Plus> przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk oraz  Prof. dr hab. Tadeuszu Mędzelowski Dr H. C. Wyższa Szkoła Biznesu w Nowym Sączu Wiceprezes Pacyfistycznego Stowarzyszenia.

Więcej …
 

W Warszawie w dniu 3 lutego 2024 roku zebrała się Rada Naczelna Polskiej Partii Socjalistycznej.
Dyskutowano na temat aktualnej sytuacji politycznej, zbliżających się wyborów samorządowych. Przedmiotem obrad i decyzji były sprawy organizacyjne.

Więcej …