Lewowzroczność
Jan Herman
Banał, który potrwa przez najbliższe dwa akapity, dla niektórych jest nie do przyjęcia, tak jak nie do pomyślenia dla kochającej mamusi jest to, że synalek łobuzuje, może nawet kradnie. Lewicę – taki społeczny żywioł – stanowią wszyscy ci, którzy w masie co dzień od nowa przypominają sobie, że pragną dachu nad głową, odziać się tak by wyglądać „jak człowiek”, zjeść bez przesady, ale do syta, mieć czas wolny dla siebie, np. na tzw. samorozwój, zatrudnienie w ludzkich warunkach za godne wynagrodzenie, możliwość podróży – jeśli już nie na antypody, to chociaż w „inne miejsce”. Przypominają zaś sobie o tym co dzień od nowa dlatego właśnie, że tego co pragną – nie mają, czasem wcale nie mają, czasem trochę im brak, a czasem czują chłód zagrożenia w tych sprawach. Są oni lewicą nawet wtedy, gdy ich zamiłowania ideowe albo wskazania polityczne błądzą gdzieś po innych „opcjach”. A błądzą często dlatego, że wgryzają się w ich rzeczywistość tacy, którzy mówią: ty jesteś człowiek pracy, proletariusz, maluczki, a my jesteśmy lewicą (nie „my z tobą”, tylko MY, ponad tobą) – i my jako prawdziwa lewica wiemy od ciebie lepiej, czego ci trzeba najpierw, a czego potem. W takich sytuacjach lewica z pierwszego akapitu mówi: bujaj się, nie jestem twoim elektoratem, wolę iść do ludzi, którzy może mnie nie zaspokoją, ale widzę po nich, że się znają na rzeczy, bo żyją lepiej niż ja.
Więcej…
|
Degradowanie PRL-u
Janina Łagoda
Przycinanie tego, co już było pod wyrachowane tezy tchnie fałszem, ale takie to rodzime perpetuum mobile. Inne państwa potrafiły się z tego wyzwolić, oddając należny hołd protoplastom i zarazem trafnie żeglują w przyszłość. Świat usiłuje zgłębić naszą duszę, lecz sobie z tym nie radzi. Unikając awantur skutecznie oblepia nas izolacyjną taśmą, jako tych, którzy w stylu bohatera z La Manchy bezustannie walczą o wysublimowaną wolność, niepodległość, suwerenność, równość etc., miast te wartości utrwalać, pielęgnować, bo chyba już je posiedliśmy w dostatecznym obrysie? Spór o niższości PRL-u wobec III RP przybiera dziwnie emocjonalne kształty. Nie sposób wskazać zwycięzcę, kiedy to i szale Temidy zgrzytają, zaś swarliwość ma się dobrze. Sprawujący władzę, omamieni żałobnymi myślami swego guru, żyją przeszłością, fascynując się gruzowaniem PRL-u, chociaż tam ich korzenie. Dorobili się narzędzi o pejoratywnym wydźwięku, jak lustracja, dekomunizacja, kombatanctwo, sprawiedliwość dziejowa, szatkowanie historii, etc., które ułatwiają uprawianie perfidii o niewyobrażalnych skutkach ubocznych.
Więcej…
Kopalnia „Wujek” – dobro poświęcone… dobro uratowane
Gabriel Zmarzliński
Czy można było uniknąć śmierci górników, kto moralnie odpowiada? „Niechaj w tym umęczonym kraju nie popłynie ani jedna kropla polskiej krwi”…Dlaczego nienawiść zastąpiła rozsądek, samozachowawczy instynkt? Dramat tkwiący „jak cierń”. Tragedia ta wymaga szczególnej uwagi. Skłania ku temu sam ludzki sens tragizmu. Gdy czytam i słucham o niej, nie opuszcza mnie pytanie, czy można było uniknąć rozlewu krwi, śmierci górników? Czytelnej odpowiedzi nie daje film Kazimierza Kutza pt. „Śmierć jak kromka chleba”. Film, co zrozumiałe, jest w pewnym stopniu reżyserską fikcją. Przedstawia różne wątki sytuacyjne, w tym „dochodzenie” do strajku.
Więcej…
Kongres Nadzwyczajny PPS – 2003
Przed 14 laty, 14 grudnia 2003 roku odbył się Kongres Nadzwyczajny Polskiej Partii Socjalistycznej. Kongres ten zapoczątkował odnowę PPS po trudnym okresie 1999-2002, kiedy to doszło do poważnych zawirowań na tle sporów o polityczne koncepcje dostosowania programu partii do rodzących się wówczas kierunków rozwoju Polski w oparciu o nową Konstytucję. Spór w PPS dotyczył wówczas różnego postrzegania wizji Polski poprzez nurty, które działały w partii: nurt demokratyczny i nurt radykalny. Kongres Nadzwyczajny PPS w 2003 roku był zwieńczeniem walki o przyjęcie kierunku demokratycznego rozwoju państwa i modernizacji systemu społecznej gospodarki rynkowej i umocnienia demokracji w oparciu o założenia demokratycznego socjalizmu. Podczas otwarcia Kongresu Nadzwyczajnego wprowadzono nowy Sztandar Partii, przyjęto także Deklarację Ideową i Deklarację Programową oraz uchwały: w sprawie anulowania uchwał Kongresu Nadzwyczajnego z 1948 roku w sprawie rozwiązania PPS i zjednoczenia z PPR, celem utworzenia PZPR oraz uchwałę w sprawie majątku PPS skonfiskowanego i przejętego w roku 1948. Poniżej publikujemy, celem przypomnienia, podstawowe materiały Kongresu Nadzwyczajnego, które ukierunkowały na lata (do dziś) wizje programowe Polskiej Partii Socjalistycznej.
Więcej…
Bezmyślny rewizjonizm
Janina Łagoda
Rządzący podjęli się wycenić skutki klęski wrześniowej, przeliczając na złotówki nie zapłaconą dotąd przez agresorów fakturę krzywd. Szacunki często przerastają możliwości ludzkiej percepcji. Równie enigmatyczne pozostają rachunkowe wzorce zastosowane w tych kalkulacjach. Wątpliwości wiele, zaś refleksji i powściągliwości w licytowaniu się stratami brak. Smutne to aukcje, bo tyczą tragicznych zdarzeń sprzed blisko osiemdziesięciu lat. W werbalnym zgiełku zderzają się fakty historyczne otulone emocjami z realnością dnia dzisiejszego, tworząc nowe diaboliczne konstelacje o grawitacyjnej inercji. Smutne to teatrum, które tak wówczas, jak i dzisiaj nie wzmacnia głoszonej idei mocarstwowości.
Więcej…
Okruchy historii
Lech Kańtoch
„Gdy Sobieski był sułtanem Wtedy Bismarck z konia spadł Osła napoili sianem A ten dureń słomę zjadł” Żartobliwy wierszyk szkolny
Teorią najazdu zasłynął niegdyś polski historyk żyjący w XIX wieku Karol Szajnocha. Był twórcą koncepcji najazdu normańskiego, który miał dać początek Polsce. Opublikował to w dziele Lechicki początek Polski. Uważał, że pierwsze państwo polskie powstało po podboju ludności miejscowej przez skandynawskie plemię Lechitów. To oni mieli być późniejszą szlachtą. Nie znalazło to jednak uznania historyków i potwierdzenia w faktach. Natomiast można z pewną ironią postawić tezę, że obecnie rządzące Prawo i Sprawiedliwość dokonuje „podboju” Polski. Sięga tu do leninowskiego awangardyzmu, przekonania, że ludzie z jego partii najlepiej są w stanie zrealizować cele Prawa i Sprawiedliwości. Stąd przeprowadza „totalną demolkę” – czytaj: „dobra zmiana” kadrowa – niemal wszystkich sfer życia. Obejmuje ona wszystkich, którzy związani byli z PRL, ale i w III RP nie są członkami PiS.
Więcej…
Polskie inicjatywy pokojowe i rozbrojeniowe po II wojnie światowej
Hanna Kanieska
Honorując idee i myśli, jednego z najwybitniejszych polskich ministrów spraw zagranicznych – Adama Rapackiego – pragnę przypomnieć kilka, szczególnie istotnych polskich inicjatyw pokojowych i rozbrojeniowych. Tytułem wstępu wspomnę, że korzenie polskiej myśli politycznej dotyczące wojny i pokoju sięgają XV wieku. Wówczas to dwaj uczeni, absolwenci a następnie rektorzy Akademii Krakowskiej – Stanisław ze Skalbmierza i Paweł Włodkowic z Brudzewa są autorami pierwszych, najstarszych rozpraw naukowych z zakresu prawa narodów do pokoju i wojny. Paweł Włodkowic zasłynął na soborze w Konstancji (1415 - 1417) obroną polskich racji. Krzyżacy oskarżyli tam Polaków, iż w bitwie pod Grunwaldem korzystali z pomocy „niewiernych”, tj. Tatarów, Żmudzinów i Rosjan. W historii myśli politycznej, Paweł Włodkowic uznawany jest za prekursora zasad pokojowego współżycia.
Więcej…
O dziesiątym kwietnia po latach
Jerzy Sosnowski
Od siedmiu lat z okładem tragedia na lotnisku pod Smoleńskiem obecna jest w debacie publicznej. Używam słowa „debata” ze względu na powagę tematu, choć ton wielu wypowiedzi z tą powagą nie licował. Nie da się zresztą ukryć, że z biegiem czasu te coraz mniej poważne wypowiedzi sprowokowały wyrojenie się makabrycznych żartów – i jeśli nawet z początku owe żarty można by TROCHĘ tłumaczyć tym, że śmiech bywa sposobem radzenia sobie z koszmarem, to wkrótce stały się one tylko niestosowne. Przecież na lotnisku Siewiernyj zginęli prawdziwi ludzie, w tym prezydent państwa i inni wysocy dostojnicy. Pozwolę sobie zaznaczyć, że w ciągu tych lat o wypadku prezydenckiego samolotu wypowiadałem się, jak na publicystę, rzadko i dość powściągliwie.
Więcej…
Kilka uwag do „Tez do dyskusji po II Kongresie Lewicy”
Mirosław Nizielski
W lipcu br. ukazały się w „Trybunie” tezy do dyskusji zaprezentowane przez Radę Dialogu i Porozumienia Lewicy. Korzystam z zaproszenia do debaty i przedstawiam kilka uwag do Tez. „Lewica musi zbudować jak najszybciej alternatywę wobec tego szkodliwego dla Polski duopolu. Społecznie wrażliwa lewica musi iść do celu swoją niezależną drogą” – to cytat z tez programowych. Podpisuję się pod tym zdaniem i oczekiwałem, że tezy programowe wytyczą tą drogę na mapie obecnej polskiej rzeczywistości. Niestety w tezach brak choćby ogólnych wskazówek w tym zakresie. Niezależna droga, jeśli ma ją zauważyć wyborca, oznacza pomysły na nowe działania lub co najmniej pomysły jak lewica lepiej zrealizuje, to co głoszą partie duopolu. Oczywistym jest, że bez tego trudno przekonać wyborcę do zmiany „zachowań wyborczych”. Pomysł wyborczy PO polega w zasadzie na negowaniu antydemokratycznych rozwiązań ustrojowych wprowadzanych przez PiS, powrotu do filozofii pozostawienia gospodarki, ale także sfery usług społecznych w gestii wolnych sił rynkowych (określanej w wykonaniu PO jako filozofia „ciepłej wody w kranie”) oraz propagowaniu Polski obywatelskiej i samorządnej. Współpraca z Unią Europejską jest tak, jak i dla lewicy podstawą programową PO.
Więcej…
|
|
|
|
|
|
JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL |