Dlaczego potrzebne nam są demokratyczne i publiczne media?
Bogdan Chrzanowski
Żyjący przed wiekami wielki filozof Arystoteles, uznając wprawdzie monarchię za ustrój najlepszy, ale niemożliwy do zastosowania w praktyce, opowiedział się za demokracją jako ustrojem możliwym do realizacji. Odtąd demokracja nie została zastąpiona niczym lepszym. Zapoznając się z konstytucją naszego kraju, Rzeczypospolitej Polskiej, przede wszystkim z preambułą oraz poszczególnymi artykułami (zwłaszcza 2, 4 i 11), powinniśmy uznać, że żyjemy w kraju pełnej i dojrzałej demokracji. Czy jednak rzeczywiście? Czy może demokracja w Rzeczypospolitej zmierza w kierunku owej „wielogłowej tyranii”, „rządami tłumu”, których tak bardzo obawiał się wspomniany Arystoteles? Można oczywiście udać się najłatwiejszą drogą i obarczyć odpowiedzialnością polityków bądź sytuację polityczną w kraju (i znaleźć tyle samo argumentów przeciwko, jak i za twierdzeniem o zagrożeniu polskiej demokracji) bez dociekania przyczyn takiego stanu rzeczy. Jednak należy postawić wyraźne pytanie, co z polską demokracją, gdyż trzeba jasno i wyraźnie stwierdzić, że obecnie polska demokracja staje się mitem, że odbiega od właściwości tego systemu.
Więcej…
Rodzima edycja Holokaustu
Janina Łagoda
Rządząca partia olśniła świat niezwykłym pomysłem poddając penalizacji dyskurs nad tragizmem Holokaustu oraz obfitującymi w równie niegodne czyny dawne polsko-ukraińskie sąsiedztwo. Idea może słuszna, ale jeśli już na wstępie prowokuje emocje o niewyobrażalnej skali, to wystarczający powód, aby się pochylić nad skutecznością rozwiązań zawartych w noweli do ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej (IPN), przyjętej przez parlament w sprinterskim trybie i w takim samym pospiechu podpisanej przez prezydenta RP (6 lutego 2018 roku). Wybrańcom ludu najwyraźniej zbrakło refleksji. Smutna też była postawa opozycji. Poszła za bacą, a nie każdy jest dobrym pasterzem. Deputowani zauroczeni sondażową grą o wyborcze poparcie zlekceważyli opinie krajowych autorytetów, jak i sugestie dotąd przyjaznych nam państw. Za tę nieroztropność przyjdzie płacić wygórowaną cenę. Ostrze noża, na którym postawiono autorytet RP, to odwrotność koncyliacji, a dzielenie się prezydenta odpowiedzialnością za swój czyn z Trybunałem Konstytucyjnym przypomina biblijną opowieść Ezawa o wyrzeczeniu się pierworództwa za garść soczewicy.
Więcej…
Rozumna sprawiedliwość Rzeczypospolitej
Zdzisław Konrad Bobiatyński
To, co dziś wiemy o stanie polskiego systemu sprawiedliwości, nikogo w zasadzie nie dziwi i nie zaskakuje. To, że w polskich więzieniach przebywa sto tysięcy osadzonych, zaś otacza ich szczególną troską ponad czternaście tysięcy polskich więzienników (pracowników służby więziennej), dla nikogo interesującego się funkcjonowaniem naszego państwa, nie jest żadną specjalnie frustrującą wiadomością. Przyznam, że na tle tych danych zaintrygowała mnie niezbyt w czasie odległa informacja o wytoczeniu procesu z urzędu szefowi Okręgowej Służby Więziennej w Koszalinie, Krzysztofowi O. za to, że zapłacił kaucję za skazanego na grzywnę niepełnosprawnego, zapobiegając zamknięciu go w więziennych murach, za niemożność wpłacenia przez niego orzeczonej kary finansowej. Ale nie sam fakt wytoczenia i przeprowadzenia w majestacie prawa i fakt ogłoszenia wyroku w tej sprawie uznałem za absolutnie kuriozalny.
Więcej…
Niektóre elementy lewicowego programu – którego nie ma
Marian Kargol
„...Władza pochodzi od ludu, a nie od Boga…” Jean Jacques Rousseau
Mówiąc o aktualnej działalności lewicy – a raczej o braku jej aktywności – można dość często napotkać z jej strony usprawiedliwiającą opinię. A mianowicie to, że PiS niejako zabrał („ukradł”) te tematy, które tradycyjnie były i są domeną zainteresowania lewicy. Dotyczą one, ogólnie mówiąc, problematyki socjalno-bytowej, choć nie tylko. Otóż jest to w pewnym sensie prawda, ale jednak nie cała, a nawet chyba jej mniejsza część. Tym najbardziej zabranym tematem – trzeba przyznać i nader chwytliwym programowo – jest program 500 +, a także w pewnym stopniu „mieszkanie na wynajem”. Jest oczywiście jeszcze kilka innych zauważalnych społecznie działań wspomnianej partii – jednakże na pewno o mniejszym znaczeniu. Trzeba przyznać, że to pierwsze zostało bardzo pozytywnie przyjęte przez dość szerokie kręgi tej części społeczeństwa, które jest tym osobiście zainteresowana, czyli rodziny zwłaszcza wielodzietne. Program ów ( 500 +) choć sam w sobie pozytywny, w niedalekiej już przyszłości będzie przynosił coraz większe kłopoty budżetowe. Jednakże póki co działa na korzyść ekipy rządzącej.
Więcej…
Założenia polityki morskiej. Adam Rapacki po 70 latach
Maciej Kijowski
Polska myśl morska to zbiorowy wysiłek tyleż powołanych do jej krzewienia instytucji, co wybitnych indywidualności. Wśród takich gigantów, mocarzy polskiej myśli morskiej jak Karol Olgierd Borchardt, Tadeusz Ocioszyński, Stanisław Matysik, Jerzy Młynarczyk, Witold Andruszkiewicz, Bolesław Kasprowicz, Jerzy Doerffer, Walenty Milenuszkin, Jerzy Uziębło, Zygmunt Sójka czy Stanisława Fleszarowa-Muskat, jest miejsce też dla Adama Rapackiego. Jego działalność jako ministra żeglugi na przestrzeni dokładnie trzech lat (16 kwietnia 1947 – 15 maja 1950) nie stała się przedmiotem pogłębionych badań. Jakkolwiek przed niemal 30 laty najznakomitszy biograf Rapackiego, Ryszard Liczmański trafnie streścił wyzwania stojące przed ministrem żeglugi i sławetne jego morskie osiągnięcia[1], w najnowszym bodaj biogramie wybitnego socjalisty piastowanie tej właśnie rządowej teki jest ledwie wzmiankowane[2].
Więcej…
O poprawę sytuacji Polaków na świecie
Sylwester Szafarz
Najpierw parę słów o sobie oraz o moim tytule merytorycznym i moralnym upoważniającym do publicznego wypowiadania w sprawach określonych w temacie niniejszego opracowania. Po ukończeniu studiów na Wydziale Handlu Zagranicznego SGPiS/SGH w Warszawie i po studiach podyplomowych we Francji, w W. Brytanii i w USA, wstąpiłem do korpusu polskiej służby zagranicznej i do korpusu służby cywilnej. Całość mojej kariery zawodowej związana jest z problematyką międzynarodową. Pracowałem na placówkach zagranicznych w Paryżu (dwukrotnie – jako zastępca ambasadora, a następnie – jako radca ekonomiczno-handlowy), w Pradze (jako redaktor naczelny światowego miesięcznika związkowego), w Pekinie (jako zastępca ambasadora), w Szanghaju oraz w Ho Chi Minh Ville (jako konsul generalny RP).
Więcej…
Jeden Naród, kilka plemion
Maksymilian Podstawski
Motto:
Musicie baczyć by nie wyzyskiwali waszej wiary, co Boga i Ojczyznę mają wciąż na ustach, ale sam fałsz i obłudę w duszy, co dla swoich prywatnych celów gotowi są nadużyć Kościoła i ambony – Wincenty Witos
Zamiast Wstępu Podział plemienny przeszkadza w wielu państwach afrykańskich w ukształtowaniu jednej tożsamości narodowej. Widać to dobrze na przykładzie historii Niemieckiej Afryki Wschodniej, w skład której wchodziły Rwanda, Burundi i Tanganika. W tych krajach około 30 lat panowała niemiecka administracja kolonialna, do I wojny światowej. W Rwandzie i Burundii Niemcy nie popełnili wielu zbrodni i system plemienny nie został naruszony. Istnieją tam do dzisiaj dwa główne plemiona Tutsi i Hutu. Tam też doszło, w stosunkowo niedawnym historycznie czasie, do wojny domowej na tle różnic plemiennych, w wyniku których ponad milion ludzi zostało wymordowanych, a kilka milinów ratowało się ucieczką. Plemiona Tutsi i Hutu to w większości, od około 100 lat, katolicy.
Więcej…
Co dalej, lewico?
Robert Kwiatkowski
Podobno nie ma głupich pytań; są tylko głupie odpowiedzi. Dlatego nie boję się zadać pytania z pozoru głupiego, bo w połowie kadencji obecnego parlamentu. Co dalej, lewico? Każde wybory są ważne, te będą ważne z trzech dodatkowych powodów. Od 2 lat trwa demontaż państwa, jakie powstało z walnym udziałem lewicy a którego symbolami są: Okrągły Stół, Konstytucja, Unia Europejska. Od 2 lat lewica pozbawiona jest parlamentarnej reprezentacji, a udziału we władzy od lat 12. Jeśli i tym razem nie uda się dostać do Sejmu, szanse na odbudowę silnej pozycji, jaką lewica cieszyła się w Polsce przez dziesięciolecia zmaleją dramatycznie a odbudowa tej pozycji może odsunąć się w odległą przyszłość. Pozostanie PiS u władzy może oznaczać nie tylko nowe państwo, w którym nie będzie miejsca dla lewicowych wartości i ludzi je wyznających ale także groźbę, że Polska zostanie zmarginalizowana, pozbawiona sojuszników i przyjaciół, szans i środków na rozwój, których tak bardzo nadal potrzebuje.
Więcej…
|
|