Sprawiedliwość dziejowa
Janina Łagoda
Na ustach rządzących i ich politycznych komilitonów często gości zawołanie: sprawiedliwość dziejowa i społeczna, odmieniane przez wszystkie przypadki. Przypuszczać należy, że koturnowo brzmiące hasło ma utwierdzać zwolenników prawej i sprawiedliwej partii w misyjnym posłannictwie budowania kolejnej RP i zarazem nobilitować ich czyny w obliczu niedawnej przeszłości. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bo każda cnota moralna to wielka wartość pod jednym wszak warunkiem, że posiłkujący się tym terminem zgłębili istotę oraz zróżnicowane wymogi wymierzania dziejowej sprawiedliwości, jeśli jest to w ogóle możliwe. W innej aureoli ten proces przebiega w systemie autokratycznym, odmiennie w ustroju demokratycznym, a i sprawiedliwość biblijną symbolizuje inność, nie wspominając o czasie rewolucji. Dla szermujących tą ważką etyczną normą nieszczęściem pozostaje populizm w eksponowaniu własnego ego. Niebezpieczny to wirus wzniecający społeczne rozterki, które korodują wspólnotowe fundamenty. Dziejowa sprawiedliwość nie zawsze jest trafionym okrzykiem w zindywidualizowanym odbiorze, zwłaszcza przez tych, którzy pozostają w ideowej odległości od władczej partii i jej taktycznych rozgrywek, podporządkowanych nieobliczalnej strategii.
Więcej…
|
Zbiór Zastrzeżony: sukces czy klęska?
Wojciech Martynowicz
Zajęło mi chwil kilka, zanim nabrałem dystansu do faktu opublikowania katalogu materiałów ze Zbioru Zastrzeżonego IPN (dalej opisywany jako ZZ) podlegających ujawnieniu. Komu? Nie żądnej sensacji publice. Nie wszelakiej maści politykom. Jedynie historykom i dziennikarzom. Czyżby? Zdałem sobie sprawę, że opinia publiczna w Polsce refleksję na temat tego wydarzenia budowała będzie na podstawie ocen formułowanych przez rozmaitych znawców i „znawców”. Nie jestem w stanie oszacować poziomu kompetencji wszystkich, którzy na ten temat będą wygłaszać mądre i bardzo mądre zdania. Obywatele będą zdani na bezradne poczucie, że komuś muszą zaufać w tej sprawie. Spodziewając się, że oceny na temat ZZ wygłaszać będzie znaczna grupa osób, śpieszę i ja dorzucić swoje trzy grosze. Sukces czy klęska? Oto jest pytanie.
Więcej…
Socjalizm realny; wizja i rzeczywistość
Paweł Bożyk
Uwagi wstępne
W powojennej Polsce socjalizm realny swe pierwsze kroki postawił w szczególnych warunkach; kompletnie zniszczony kraj, znajdująca się w gruzach gospodarka, mocno przetrzebiona ludność, zwłaszcza inteligencja i związane z tym ruchy migracyjne ze wsi do miast, spalone mieszkania, zrujnowane fabryki, zniszczona infrastruktura. Wydawało się, że Polska nie podniesie się z ruin przez dziesiątki lat. Ale stało się inaczej, socjalizm ze swoją nachalnie optymistyczną propagandą trafił do przeważającej części Polaków, nakreślając wizję szybkiej odbudowy i rozwoju. Nie obiecywano luksusów; na początek, chleb, gorąca zupa, jakiś kąt w ledwie ogrzanym mieszkaniu. Tuż po tym – edukacja i to nie tylko podstawowa lecz także średnia a nawet wyższa.
Więcej…
Triumf Trumpa ciosem dla elit neoliberalnych i szansą dla Polski
Na temat wyników wyborów prezydenckich w USA korespondent radia Sputnik Leonid Sigan rozmawiał z profesorem, doktorem habilitowanym Uniwersytetu w Kielcach, Kazimierzem Kikiem.
— Wyścig do Owalnego Gabinetu w Białym Domu zakończył się zwycięstwem Donalda Trumpa. Proszę o Pański komentarz dla Sputnika.
— Ja to przewidywałem. Dlaczego? Otóż, cały mainstream neoliberalny ma na tyle dominującą pozycję w mediach, środkach masowego przekazu, że przytłumiło to sygnały, idące od dołu społeczeństwa amerykańskiego. Sygnały idące od tych największych grup społecznych poszkodowanych w bardzo wyraźny sposób neoliberalną globalizacją. I ta tendencja zniesmaczenia, albo inaczej oburzenia, odrzucenia neoliberalnej globalizacji przetacza się przez cały świat, a zwłaszcza przez wysoko rozwinięte kraje, czyli przede wszystkim przez państwa Unii Europejskiej.
Więcej…
Z czym przybywa do Polski US Army?
Krzysztof Kamil Podgórski
Po prawie 25 latach na suwerennym terytorium Rzeczpospolitej znów pojawiły się stałe bazy wojskowe wielkiego supermocarstwa. Wydarzenie to ma wiekopomne znaczenie dla losów naszego kraju tak w aspekcie wewnętrznym, jak i geopolitycznym i nie dziwi, że budzi emocje. W dominującej ocenie polskich sił politycznych, rządzących i opozycyjnych, przybycie US Army to sukces polityczny i gwarancja bezpieczeństwa Polski.
Co przybyło do Bremerhaven, a co trafi do Polski?
W pierwszych dniach stycznia do niemieckiego portu Bremerhaven przypłynęły pierwsze transporty armii amerykańskiej przeznaczone do wzmocnienia obecności militarnej tego kraju w Europie, co było uzgodnione w lipcu 2016 r. na szczycie NATO w Warszawie. Ponadto Pentagon ujawnił szczegóły, jakie jednostki i gdzie zostaną ulokowane. I tak do Europy przerzucona została 3 Brygada Pancerna wchodząca w skład 4 Dywizji Piechoty US Army. Do Polski wyznaczone pododdziały 4 Dywizji trafią do garnizonów nad granicą z Niemcami, nota bene zajmowanych do wczesnych lat 90-tych XX w. przez Północną Grupę Armii Radzieckiej.
Więcej…
Polityka szaleństwa [1923]
Ignacy Daszyński
Zestawmy najpierw szereg faktów, wśród których miota się opętanie narodowej demokracji, aby zapytać, czy nie mamy przed sobą objawów wprost obłędu pewnych polityków, nadających – przy pomocy gotowych na wszystko dziennikarzy – ton wśród ogromnych zastępów tzw. inteligencji polskiej. Fakt pierwszy: Ks. Lutosławski projektuje w ordynacji wyborczej unicestwienie wszelkich związków wyborczych, celem pognębienia „małych” stronnictw. Unicestwia się listę państwową opartą na liczbie zdobytych głosów i daje premie „wielkim” partiom w postaci mandatów z listy państwowej wedle liczby już zdobytych mandatów. Posłowie socjalistyczni wykazują jasno i wyraźnie w Sejmie ustawodawczym, że „mniejszości narodowe” utworzą taki sam blok jak i Chjena [ugrupowania chrześcijańsko-narodowe, zwane pogardliwie chjeną – przyp. redakcji Lewicowo.pl] osiągną z tego korzyści mandatowe zupełnie tak samo niesłuszne i kosztem mniejszych stronnictw, całkiem podobnie do zdobyczy chjeny.
Więcej…
Narodowe święto imaginacji
Janina Łagoda
Na przestrzeni dziejów, po tragicznych upadkach, Rzeczpospolita się odradzała. Różne były okoliczności tych zdarzeń, ale zawsze jutrzenka swobody stanowiła zaczyn dla organizatorskiego wysiłku narodu, a nade wszystko inspirację w definiowaniu określonej formuły obywatelskich wolności. Tak było w zdarzeniach ostatnich blisko stu lat, ale rok 1918 epatuje nadzwyczajnością, bo dar niepodległości zstąpił po z górą 120. latach niewoli, zaś graniczny obszar odzyskanej Rzeczpospolitej przesiąknięty był zaborczą trójpolówką, z którą należało się szybko rozstać. I to się udało, ale późniejsze zawiłości, miast nadziei epatowały pesymizmem zwieńczonym wrześniową klęską i kolejnym wyzwoleniem w 1945 roku.
Więcej…
Co się wydarzyło 16 i 17 grudnia?
Robert Smoleń
Oczywiście chodzi o wydarzenia z wczorajszego wieczora, nocy i dzisiejszego poranka, nie z roku 1981 i 1970; nota bene, symbolika płynąca ze zbieżności tych dat jest zaskakująca. Po pierwsze, w wyniku zdarzeń ostatniej nocy Jarosław Kaczyński stanął na rozstaju dróg, z których jedna nieuchronnie wiedzie ku upadkowi, a druga – ku dyktaturze. Demokracja polega na dialogu i poszukiwaniu kompromisu, dyktatura – na narzuceniu swojej woli siłą. Rów między dwiema stronami sporu – PiS i anty-PiS – pogłębiał się od kilkunastu miesięcy. Wczoraj jednak sięgnął takiego rozmiaru, że zasypać go już niepodobna. J. Kaczyński musiałby się wycofać z podjętych decyzji (np. przeprowadzić ponowne głosowanie nad przyszłorocznym budżetem, uznać obrady w Sali Kolumnowej Sejmu za nieważne lub niebyłe, wycofać się z planu ograniczeń w dostępie mediów do posłów i prac parlamentarnych), a tego z pewnością nie zrobi. Wczoraj uruchomił proces, który będzie nabierał własnej dynamiki. Nie ma tez nikogo innego (na pewno nie jest taką postacią prezydent Duda), kto mógłby zainicjować poważne rozmowy między obozem rządzącym a opozycją – także tą na ulicy. Ta ostatnia pokazała ostatnio swoją moc: skala marszu 13 grudnia bez wątpienia znów zaskoczyła liderów Prawa i Sprawiedliwości (tym bardziej, że im samym nie udało się zmobilizować zwolenników w tymże dniu), zapewne podobnie szybkość i sprawność, z jakimi sympatycy KOD skrzyknęli się wczorajszego wieczora. Logika procesu będzie więc pchać Kaczyńskiego w stronę jawnych rozwiązań autorytarnych, nawet gdyby tego nie chciał. W przeciwnym razie szybko utraci władzę.
Więcej…
Czas teraźniejszy, czas przyszły
Janina Łagoda
Rządzącym trudno powiązać dziś z jutrem. W przekorze zalega przeszłość doraźnie modyfikowana na użytek bieżącej polityki, a naturą dziejowych zdarzeń jest niezależność od żonglowania nimi wedle kalkulacyjnych sondażowych diagramów. Fakty potrafią się otrząsnąć z niewygodnych usytuowań, chociaż chwilowe społeczne skutki takich praktyk niekiedy bywają rozległe.
Dziś
Wyborcza parlamentarna wygrana to satysfakcja, ale i problem z zagospodarowaniem kapitału, tym razem wzmocnionego sponsoringiem prezydenta RP, który nie skrywa wdzięczności za partyjną nominację, popadając w niewolę jednej opcji. Przykładów wiele. Rok wystarczył, aby triumfatorzy sprawnie uporali się w znaczącym wymiarze z wymianą kadr w agendach będących ich łupem. Dla pełni szczęścia pozostał jeszcze spory obszar samorządowych kompetencji ulokowanych w ośrodkach decyzyjnych poza zwycięską partią, tj. Prawem i Sprawiedliwością (PiS).
Więcej…
|
|