Marzy mi się partia pracy
Z Włodzimierzem Czarzastym – przewodniczącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej rozmawia Przemysław Prekiel
Jesteś tym przewodniczącym SLD, kiedy to partia znalazła się poza Sejmem, w najtrudniejszej dla siebie sytuacji. Wnioski z tej porażki zostały już wyciągnięte?
Wyciągam te wnioski i wiem, że obciążanie porażką SLD, dwoma wydarzeniami i dwiema paniami, Magdaleną Ogórek i Barbarą Nowacką, jest bardzo uproszczone. Przedstawimy raport, który pokażemy na Konwencji SLD między 15 maja a 1 czerwca, który będzie opisywał przyczyny porażki i tych wyników SLD, które mamy w tej chwili. Ten raport jest w trakcie tworzenia, przedstawimy go przy okazji raportu o stanie partii. Tych przyczyn porażki jest sporo. Pierwszym problemem, jaki zauważam, to jest problem z lewicą w ogóle w Europie i programu europejskiej lewicy oraz nieumiejętnością jej poradzenia sobie z takimi zjawiskami, jak emigracja. Z jednej strony lewica powinna mieć jasny przekaz – zapraszamy wszystkich i pomagamy wszystkim w trudnej sytuacji. Z drugiej strony, i o tym powinna lewica pamiętać, po to jest UE, żeby w takich sytuacjach zachować mądre i otwarte stanowisko. Okazuje się jednak, że instytucje europejskie, nie są na to przygotowane. Konsekwencje emigracji widzimy dziś w Niemczech, w Belgii, w Szwecji. I tu jest pierwszy dylemat, z którym jako lewica musimy sobie poradzić. Popełniliśmy jako SLD sporo własnych błędów, tego nie da się ukryć.
Więcej…
Rosja, historia i przyszłość
Rozmowa z dr. hab. Adamem Bobrykiem z Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach
Jaka jest rosyjska dusza? Są jakieś podobieństwa do naszej?
Na pewno jest wiele różnic, ale w zakresie mentalności, systemu wartości, postaw, zachowań, jest ich mniej niż np. w przypadku Niemców. Wśród Polaków niejednokrotnie da się wyczuć pewną tendencję do wyższej oceny własnego zachowania, czy kapitału kulturowego. Podobne podejście przejawia się również u Rosjan. Oczywiście inne są motywy, źródło pozytywnej samooceny, czy pewne wzory zachowań społecznych. Wbrew pozorom Rosjanie stawiają na racjonalność. Są dość łatwo przewidywalni. Wśród polskich elit politycznych dominuje niestety niechęć do zrozumienia rosyjskiej specyfiki. Dość często możemy tam spotkać się z komunikowaniem nie wprost. Poza tym silnie zakorzenione są u nas stereotypy dotyczące Rosjan. Zrozumienie utrudnia też występujący u nas konserwatyzm myślowy. Niedostrzeganie zmian. Posługiwanie się pojęciami sprzed kilkudziesięciu lat. Pamiętajmy też o wielu różnicach, które występują w samym kraju.
Więcej…
Parlamentarne szranki
Janina Łagoda
Wyborcza rachunkowość nie budzi wątpliwości. Po jednej stronie zasiedli przedstawiciele ugrupowań politycznych spiętych wspólnym mianownikiem zjednoczonej prawicy, mającej 235 posłów. Przeciwwagą dla nich jest 225 posłów reprezentujących pozostałe komitety wyborcze, w tym 4 niezależnych deputowanych oraz przedstawiciel mniejszości niemieckiej. Podobny układ sił zapanował w senacie. Tak więc zwycięzcy posiedli zdolność do samodzielnego wyłaniania rządu, co już skutecznie wykorzystali. Do pełni szczęścia, tj. decydowania o kształcie ustawy zasadniczej brakuje niewiele. W systemach demokratycznych rzecz to normalna.
Więcej…
Szukać tego, co nas łączy na lewicy
Rozmowa z prof. Tadeuszem Iwińskim wieloletnim posłem (1991-2015) i działaczem SLD
Co dalej z SLD? Czy partia jest jeszcze w stanie skusić czymś wyborców?
Ostatnie wybory parlamentarne to największa klęska lewicy w historii III RP. Jest ona tym bardziej dotkliwa, że choćby ze skromnym udziałem lewicy w Sejmie, bylibyśmy w stanie zatrzymać PiS, które nie miałoby bezwzględnej większości. Nie mogłoby w sporym stopniu czynić tego, co obserwujemy dziś. Za to wszyscy ponosimy część odpowiedzialności, w największej jednak mierze konkretni ludzie z kierownictwa. Przeważył pogląd, aby iść w szerokiej formule i jako koalicja, co wymagało uzyskania ponad 8% głosów, ale gwarantowało subwencję z budżetu państwa. Opowiadały się za tym mniejsze ugrupowania, a w Sojuszu to rozwiązanie forsował zwłaszcza sekretarz generalny, ale także np. pierwszy szef naszego sztabu wyborczego, lider organizacji mazowieckiej. Sam byłem zwolennikiem tego, aby Zjednoczona Lewica, ze względu na bezpieczeństwo formacji (uwzględniając przy tym negatywne doświadczenia polskiej prawicy – „Ojczyzny” z 1993 r. i AWS Prawicy z 2001r.– oraz analogie z Turcji, gdzie obowiązuje próg 10%) poszła do wyborów jako komitet wyborczy (np. tak, jak Kukiz’15). Wówczas wystarczyło przekroczyć próg 5%, choć nie byłoby subwencji. Nawet przy naszym słabym wyniku, 7,55% głosów, dysponowalibyśmy ok. 30 mandatami ( więcej niż Nowoczesna), mając gwarancję obecności w mediach i kilku milionów złotych rocznie na klub parlamentarny. Uznano jednak, że to wariant defensywny, a nie ofensywny i wiemy, jak to się skończyło. Okazał się po prostu śmiertelnie ryzykowny! Mówię o tym otwarcie, jako zwolennik tezy Kennedy’ego, że „lepsze są nieprawdziwe prawdy, niż nieprawdziwe iluzje”.
Więcej…
Zagrożenia dla demokracji
Rozmowa z prof. Marią Szyszkowską, filozofem, działaczką społeczną i polityczną
Pani profesor, po co nam demokracja? Jakie wartości wpisane są w demokratyczny system?
- Demokracja ma niewątpliwą przewagę nad ustrojem totalitarnym, to znaczy odznaczającym się monizmem światopoglądowym. Od razu pragnę zaznaczyć, że w Polsce nawet okres stalinowski nie był ustrojem totalitarnym, bowiem legalnie istniały grupy katolickie wydające pisma, jak również funkcjonował KUL. Należy też uwzględnić, że w 1954 roku powstała państwowa uczelnia katolicka – Akademia Teologii Katolickiej w Warszawie, dzisiejszy Uniwersytet Stefana Kardynała Wyszyńskiego. System demokratyczny w XXI wieku ma odznaczać się, po pierwsze, neutralnością światopoglądową państwa. W naszej Konstytucji jest to nazwane: bezstronność państwa w sprawach światopoglądowych, bowiem Kościół nie chciał się zgodzić na termin „neutralność światopoglądowa”. Po drugie, wartość ustroju demokratycznego wyraża się we wspomnianym pluralizmie światopoglądowym. Po trzecie, rządząca większość ma obowiązek brać pod uwagę oczekiwania rozmaitych mniejszości. Po czwarte, system demokratyczny ma być wielopartyjny w przeciwieństwie do jednopartyjnego systemu charakteryzującego systemy totalitarne.
Więcej…
Brak gospodarza dbającego o interesy społeczeństwa
Z Prof. zw. dr hab. Leokadią Oręziak, kierownikiem Katedry Finansów Międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej rozmawia Przemysław Prekiel
Pani Profesor, kiedy i w jakich warunkach narodziła się idea neoliberalizmu? Jak można go scharakteryzować?
- Neoliberalizm to ideologia, która zaczęła być widoczna już w latach 70. ubiegłego wieku, ale proces wcielania jej w życie, w szczególności do kształtowania polityki gospodarczej, stał się wyraźny poczynając od lat 80. Kluczowe założenie tej ideologii to uznanie, że wolny rynek i wolna przedsiębiorczość to podstawowy warunek realizacji praw jednostki, zaś rola państwa powinna być jak najmniejsza i w zasadzie powinna być ograniczona do zagwarantowania prawa własności i realizacji innych działań na rzecz utrzymania wolnego rynku. Trzeba podkreślić, że neoliberalizm zakładał stosowanie zasad rynkowych nie tylko do wszelkich obszarów życia gospodarczego, ale także społecznego, w tym zwłaszcza do takich dziedzin jak zabezpieczenie społeczne, ochrona zdrowia i edukacja, uznawanych tradycyjnie za obszary działalności państwa.
Więcej…
Kryzys patriotyzmu w świecie
Sylwester Szafarz
Najpierw garstka uwag wstępnych: w warunkach długotrwałego i pogłębiającego się II kryzysu globalnego (nadciąga jego tzw. „trzeci dołek”), przyzwyczailiśmy się i przywykliśmy już po trosze do pojęcia i do zjawiska kryzysu. Reagujemy na nie bez przewrażliwienia i z niemałą dozą obojętności. Cynicy i wtajemniczeni mają niemało racji – do wszystkiego można się przyzwyczaić. Dlatego też nie bez wahania i pewnej obawy intelektualnej przystępuję do pisania niniejszego tekstu nt. kryzysu patriotyzmu, zarówno w kategoriach teoretycznych, jak też praktycznych, w skali całego świata. Powoduje mną jednak nadzieja, iż opracowanie to może okazać się przydatne, np. dla celów komparatywnych, w kontekście gorączkowych współczesnych dyskusji i rozważań polskich dotyczących tej materii.
Więcej…
Solidarność na rozstajach
Janina Łagoda
Corocznym zwyczajem odbyliśmy sierpniowe repetytorium z definicji solidarności, tej pisanej dużą literą oraz zwyczajnej, obiegowego użytku. Roztrząsania nad każdą z nich, to wehikuł zaklęć z przełożeniem na oczekiwania narodowej wspólnoty. Efekty okazują się skromne. Solidaryca napuszona wybiórczą świątecznością oraz wyrafinowanymi bogobojnymi frazesami, przyćmiła tę codzienną błądzącą w międzyludzkich więziach. Uroczystości dobiegły kresu. Politycy w samozachwycie wyrecytowali cnotliwe formułki i krygując się w taktach paradnych występów oraz dyplomatycznych unikach, odtrąbili ustawowy nakaz świętowania. Nie szczędzili też sobie wzajemnych uszczypliwości, choć kiedyś byli razem. Nastał dzień powszedni i wraz z nim moralne dylematy zahaczające wprost lub pośrednio o efekty tamtego ogólnonarodowego zrywu.
W tym roku obchody dodatkowo wpisały się w prezydencko-parlamentarne rywalizacje, spłaszczające tamten mit, nadając mu pozory autentyczności. Tamte lata też obfitowały w dylematy.
Więcej…
|
|