Pisarz narodowy moralnego niepokoju i tęsknot rodaków
Tadeusz Stolarski
W 100-lecie śmierci Stefana Żeromskiego
Kielecczyzna to jeden z najbogatszych pod względem tradycji literackich region, z którym łączą się nazwiska wielu twórców literatury, a wśród nich gwiazdą pierwszej wielkości jest niewątpliwie Stefan Żeromski[1]. Urodził się półtora roku po powstaniu styczniowym, 14 października 1864 r. (w metryce 1 listopada) w niezamożnej rodzinie szlacheckiej w Strawczynie w ówczesnej guberni kieleckiej. Jego ojciec, Wincenty Żeromski, utraciwszy majątek w 1863 r., był dzierżawcą folwarcznym. Miejsce i okolice swego urodzenia pisarz głęboko ukochał i będzie do nich wracał przez całe życie w swej twórczości w postaci bohaterów utworów literackich. Ziemia świętokrzyska otrzymała najpiękniejszy bodaj wizerunek spośród wszystkich upamiętnionych w literaturze regionów kraju. Po przemieszkaniu w Strawczynie około roku rodzice przenieśli się do Woli Kopcowej, po trzech latach do Krajna, a stąd do Ciekot – u podnóża Gór Świętokrzyskich. Chłopiec – jako 10-latek – po kilkumiesięcznym pobycie w elementarnej szkole w Psarach koło Bodzentyna – zostaje uczniem klasy wstępnej kieleckiego gimnazjum (1874 r.). Lubi czytać książki w samotności. To matka, Józefa z Katerlów[2], urodzona we wsi Boczkowice niedaleko Włoszczowy (rodzice przyszłego pisarza brali ślub w kościele parafialnym w Węgleszynie w pobliżu Oksy) rozbudziła w swym jedynaku zainteresowanie poezją i książkami. Bardzo wcześnie, bo już w latach gimnazjalnych, musiał pracować na utrzymanie, udzielając korepetycji. Rodzice zmarli dość wcześnie – matka w 1879 r., ojciec – pięć lat później. Jeszcze przez wiele lat będzie borykał się z trudnościami materialnymi.
Więcej…
Czyja wojna?
Paweł Mościcki
Wciąż nic się nie zmieniło: dla naszego społeczeństwa dołączenie Polski do wojny będzie katastrofą. Ale nasze elity polityczne i medialne dążą do niej wytrwale - tu też nic się nie zmieniło.
„When I make friends with enemy. I destroy the enemy”. Abraham Lincoln
„Najpierw ona mi powiedziała, że ma dwie wiadomości: dobrą i złą. Przechylając się przez bar: To którą chcę najpierw. Ja mówię, że dobrą. To ona mi powiedziała, że w mieście jest podobno wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną”.1 Dorota Masłowska
Wojna czy nie wojna?
Przeżywamy w dzisiejszej Polsce osobliwy moment. Osobliwy pod wieloma względami, ale chyba najbardziej pod względem mentalnym. Za wschodnią granicą toczy się od ponad trzech lat wojna, a my nie wiemy dokładnie co nas w zasadzie z nią wiąże. Poza tym, że jesteśmy obiektem wojny hybrydowej. Ale kto nas w niej atakuje? I czy na pewno ci, którzy podobno nas bronią, nie atakują nas także? Coraz trudniej o dobrą orientację w tym grząskim terenie.
Więcej…
Zarządcze wykroty
Janina Łagoda
Państwo funkcjonuje poprzez sprawczość instytucji tworzących jej zarządczą strukturę, konieczną do wypełniania konstytucyjnych powinności. Ten oczywisty wymóg nie zawsze jest solidnie realizowany, co niekiedy powoduje zatarcia w trybach administracyjnej machiny, wyzwalając różnorakie problemy nie tylko natury merytorycznej, ale nade wszystko społecznej i politycznej, a w konsekwencji wzburza ustanowione przez rządzących trendy rozwoju kraju. Dla ugrupowań opozycyjnych są to łakome kąski w ich politycznym krytykanckim jadłospisie. Każde potknięcie rządzących przeciwnicy polityczni usiłują skrzętnie wykorzystać dla wzmocnienia własnej pozycji politycznej. Suma błędów popełnionych przez sprawujących władzę często powoduje, że w dojrzałych sytuacjach opozycja zasiada przy władczych sterach, co jest truizmem niekiedy korzystnym dla państwa, wszak pod warunkiem, że w naszych rodzimych okolicznościach będzie to ciągłość w procesie dalszego demokratyzowania życia społecznego i doskonalenia układów dyplomatycznych.
Więcej…
Rok 1945. Na pobojowisku
Stanisław Kwiatkowski
Powszechnym wojennym nieszczęściem, boleśnie odczuwanym przez rodziców naszego pokolenia, była utrata bliskich, domu rodzinnego, dorobku. Niewiele było takich rodzin, które by nie przeżywały żałoby po śmierci krewnych, stracie kogoś z bliskich. Jeszcze długo po wojnie poszukiwano swoich na różne sposoby, z nadzieją, że może jednak przeżyli. Wypatrywano ich wśród wracających z wojennej tułaczki, z emigracji, z obozów niewoli, z robót przymusowych dla okupantów. Widziałem z jakim niedowierzaniem, a zarazem z radosną nadzieją, moja mama i babka Karolina słuchały kogoś, kto przywiózł wiadomości od wujka Edka; mówił, że razem byli w Auschwitz, że przyjechał na jego prośbę po odzież i pieniądze na powrót do domu. Rozmawiał i zachowywał się nieco dziwnie, no i to, co opowiadał, nie zgadzało się z listami wujka, który pisał, jeszcze przed wyzwoleniem, że został wywieziony z Auschwitz do obozu na terenie Niemiec. Mama nie ukrywała wątpliwości, ale powiedziała, że przygotuje paczkę, żeby zgłosił się nazajutrz. Nie wrócił, zapewne zorientował się, że nie warto ryzykować, być może miał jeszcze inne adresy nieżyjących współwięźniów.
Więcej…
Zasklepieni w zbrojeniach
Janina Łagoda
W strukturalnej konstrukcji każdego państwa unijnego i nie tylko swoje miejsce zajmuje segment związany z jego bezpieczeństwem. Najczęściej są to siły zbrojne, służby policyjne, specjalne i porządkowe w szerokim pojęciu. Ich syntetycznym zadaniem jest obrona granic przed zakusami innych oraz bieżące wykonywanie czynności związanych z utrzymaniem ładu wewnętrznego. Dysponują one, poza kadrą, stosownymi metodami pracy operacyjnej oraz sprzętem i uzbrojeniem koniecznym do spełniania swego posłannictwa. W ostatnim okresie w państwach tych, a u nas w szczególności nadzwyczajną troską obdarza się kwestię dozbrojenia armii w nowoczesny sprzęt, co jest przedsięwzięciem o dużym stopniu odpowiedzialności, ale i nadzwyczaj kosztownym, lecz niezbędnym w aktualnych uwarunkowaniach geopolitycznych.
Więcej…
Demokracja w potrzasku
Janina Łagoda
Są różne sposoby zarządzania państwem. Wśród nich poczesne miejsce zajmuje system demokratyczny. Ma on wiele definicji i tyle samo praktycznych rozwiązań, ale zawsze ich podwalinę stanowi pierwotny grecki źródłosłów, bo stamtąd jego rodowód: démos – lud i kàrtos – władza, co we wspólnej dosłownej interpretacji oznacza rządy ludu, ludowładztwo. Nie jest to ustrojowa doskonała zarządcza machina, ale na tyle przyjazna społeczeństwu, że nie stwarza zagrożenia dla rozwoju państwa i jego obywateli, a doskonaląc jej parametry państwo i mieszkańcy mogą czuć się bezpieczni oraz zyskiwać kolejne pozytywne stopnie w procesie poszerzania praw człowieka, pod warunkiem że relacje państwa i obywateli będzie łączył wspólny mianownik, tj. wzajemne zaufanie. Jakiekolwiek próby zachwiania tych proporcji niweczą ideę ludowładztwa. Pamiętać należy i o tym, że demokracja, to system bardzo wrażliwy na wszelakie niegodziwości i łatwo przekształca się w opresyjną maszynerię. Demokracja to zespołowy wysiłek wszystkich, u których szacunek dla dobra wspólnego jest tożsamy z estymą dla własności indywidualnej i na odwrót. Istotną przeszkodą dla trwania demokracji jest egoizm. Ale system ten nie lubi też chaosu, natomiast uwielbia rygorystyczne przestrzeganie trójpodziału władzy.
Więcej…
Polska 1945 – Przegrani zwycięzcy
Stanisław Kwiatkowski
Zakończenie wojny świętowane przez aliantów w maju 1945 r. dla wielu Polaków okazało się iluzoryczne. Chociaż nasi żołnierze walczyli na wszystkich frontach i Polska należała do zwycięzców, to o powojennych dziejach Polski, jej granicach państwowych, o ustroju politycznym i sojuszach wojskowych, przesądzono na konferencji w Jałcie – bez naszych przedstawicieli i wiedzy rządu polskiego na uchodźstwie. Stąd poczucie zawodu, rozgoryczenia i pretensji do sojuszników. W nastroju braku nadziei, przygnębienia, narastało przekonanie, że znów zostaliśmy oszukani, że przegraliśmy zwycięstwo.
Więcej…
Ostatnia szansa dla Polski
Grzegorz Kwaśniak
W zasadzie jest już za późno. Po 35 latach reform (w tym 25 lat jako członek NATO) Polska oraz jej siły zbrojne nadal nie posiadają zdolności do skutecznej obrony swojej niepodległości oraz terytorium i granic, i w zasadzie nikt nie wie jak tę zdolność osiągnąć. Nie wie tego Prezydent, nie wie tego Premier, nie wie tego Minister Obrony Narodowej, nie wie tego Szef SG WP, dosłownie nikt. A co najgorsze nie widać nawet nadziei na szybką naprawę tej tragicznej sytuacji. Natomiast, jeżeli spojrzymy na aktualną sytuację geopolityczną Polski oraz zdolności naszego systemu obronnego i sił zbrojnych to szanse na obronę niepodległości są bardzo niewielkie i w zasadzie uratować nas może już tylko ponowna cudowna stabilizacja sytuacji międzynarodowej lub szczęśliwy zbieg okoliczności, co nie ma nic wspólnego ze współczesną nauką i kierowaniem nowoczesnym państwem.
Więcej…
|
|